Posłowie zmienią przepisy o PPE

Katarzyna Ostrowska
opublikowano: 2000-12-06 00:00

Posłowie zmienią przepisy o PPE

Posłowie przygotowali kolejną nowelizację ustawy o PPE, która wprowadza piątą formę programu, jaką jest zakładowy plan emerytalny. Na takiej zmianie skorzystałyby przede wszystkim towarzystwa funduszy inwestycyjnych, a straciły firmy ubezpieczeniowe

Zmiany w ustawie o PPE, przygotowane przez posłów UW i SLD, mają na celu wprowadzenie jeszcze jednej formy pracowniczego programu emerytalnego — zakładowego planu emerytalnego. Zdaniem posłów, projekt poszerza wachlarz form wykorzystania kapitału oraz form finansowego zabezpieczenia przyszłości pracowników. Pracodawca zobowiązywałby się do przekazywania części zysku brutto na konta pracowników, którzy przystąpili do planu — przy jednoczesnym zachowaniu możliwości wnoszenia przez nich składek dobrowolnych. Decyduje on w oświadczeniu o wysokości składek i wybiera fundusz inwestycyjny, zarządzany przez TFI, do którego będzie odprowadzał składki na rzecz pracowników. Eliminuje w ten sposób towarzystwa ubezpieczeniowe.

— Z punktu widzenia TFI, takie zmiany są korzystne. Towarzystwa ubezpieczeniowe mogą jednak poczuć się zagrożone. Większy wachlarz produktów dla pracodawcy będzie dla niego korzystny — mówi Michał Jakubowski, dyrektor ds. sprzedaży w Invesco Services.

Wszelkie przepisy odnoszące się do PPE mają mieć także zastosowanie do zakładowego planu emerytalnego. Składki nie podlegają opodatkowaniu. Utworzenie takiego programu jest odformalizowane, wystarczy go bowiem jedynie zgłosić go do UNFE.

Związki kręcą nosem

Na razie pracownicy nie są zadowoleni z funkcjonowania PPE. Związki zawodowe uważają, że pracownicze programy emerytalne muszą stać się powszechne, aby dać szansę na dobrą emeryturę, wynoszącą powyżej 60 proc. ostatniej pensji. Przyznają jednak, że pracodawcy nie są zainteresowani tworzeniem PPE. Od startu reformy w styczniu 2000 roku UNFE zarejestrowało jedynie 24 programy. Zdaniem Ryszarda Łepika, wiceprzewodniczącego OPZZ, to, co dzieje się w I i II filarze reformy, wpływa negatywnie na III filar reformy emerytalnej.

— PPE są elementem konkurencyjnym w stosunku do płac czy innych świadczeń pracowniczych. Stąd często pracodawca stoi przed trudnym wyborem. Według ustawy, składka podstawowa płacona przez pracodawcę nie może przekroczyć 7 proc. pensji brutto pracownika. Ciężko jednak wynegocjować z pracodawcą nawet 4-5 proc. składki — uważa Zbigniew Jackiewicz, członek prezydium KK NSZZ Solidarność.

Związkowcy dodają ponadto, że z kolei pracowników nie stać na opłacanie składek dodatkowych. Ich zdaniem, PPE są atrakcyjne jedynie dla pracowników zarabiających 2,5-krotność średniego wynagrodzenia.

Nie doinformowani

Zbigniew Jackiewicz uważa, że dobra wola pracodawcy, prestiż firmy i wiązanie pracowników (czyli elementy, które mają być zachętą do tworzenia PPE) często nie odgrywają zasadniczej roli. Tym bardziej że pracodawcy mają złe doświadczenia z firmami z branży finansowej.

— Sytuacja z PPE jest podobna do grupowych ubezpieczeń na życie z funduszem inwestycyjnym. Okazało się, że ubezpieczenie realizowało interesy instytucji finansowej, w małym stopniu zaś pracowników. Zabrakło reprezentacji, która służyłaby interesom pracowników. Brakuje również ekspertów od PPE, którzy pilnowaliby strony pracowników — mówi Zbigniew Jackiewicz.

Ryszard Łepik uważa, że pracodawcy także nie są zainteresowani tworzeniem związków zawodowych, które w znowelizowanej ustawie o PPE wpływają na podjęcie przez pracodawcę decyzji o utworzeniu PPE.

— W 1,5 mln małych firm nie ma związków i nie ma presji do tworzenia PPE. Pracodawcy nie mają interesu, by tworzyć programy, bo koszty pracy są ogromne. Do tego zniechęcająco działa artykuł 25 ustawy o PPE, który nakłada na nich pełną odpowiedzialność za program — dodaje Ryszard Łepik.

W opinii OPZZ, które oceniało poselski projekt zmian do ustawy o PPE, wynika, że pracodawcy nie są zainteresowani programami, ze względu na niestabilną sytuację finansową firm. Organizacja oceniła go jednak pozytywnie.