Pośpiech z ERM2 może ograniczyć wzrost PKB-Morley Fund

opublikowano: 2003-02-21 12:25

WARSZAWA (Reuters) - Zbyt szybkie wejście do ERM2, a potem do Europejskiej Unii Walutowej (EMU) może ograniczyć wzrost gospodarczy w Polsce, powiedział na piątkowej konferencji prasowej Keith Jones, prezes londyńskiego Morley Fund Management.

"Zbyt szybkie wejście Polski do ERM2 i EMU może spowodować zapięcie kraju w pewien kaftan bezpieczeństwa, co może poważnie ograniczyć wzrost gospodarczy" - powiedział Jones.

Morley Fund to inwestycyjne ramię Grupy Aviva, której częścią jest również Commercial Union (CU) Polska. Morley Fund Management zarządza w skali globalnej aktywami o wartości ponad 200 miliardów funtów. Grupa CU jest zaś jednym z największych inwestorów instytucjonalnych w Polsce, zarządzając aktywami wartymi ponad 15,7 miliarda złotych.

Owym "kaftanem bezpieczeństwa" według Jonesa byłoby wkroczenie do ERM2 i EMU przy "obecnym, graniczącym z deflacją poziomie inflacji, biorąc pod uwagę również wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących, wysokie bezrobocie jak i zbyt wysokie stopy procentowe".

Po styczniowej obniżce główna stopa rynkowa znajduje się obecnie na poziomie 6,5 punktu procentowego, zaś inflacja w pierwszym miesiącu 2003 roku była na rekordowo niskim poziomie 0,4 procent. Natomiast grudniowy deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł 519 milionów dolarów. Stopa bezrobocia wzrosła w styczniu do 18,7 procent.

W 2001 roku tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) wyniosło jedynie 1,3 procent, a w tym roku według założeń rządowych PKB ma wzrosnąć o 3,5 procent.

Zarówno bank centralny jak i rząd uważają, że Polska powinna przystąpić do ERM2 jak najszybciej po wejściu do Unii Europejskiej (UE) i pozostać tam jak najkrócej. Przystąpienie Polski do UE planowane jest na maj 2004 roku.

System ERM2 zakłada powiązanie walut narodowych z euro przez dwa lata przy założeniu możliwości ich wahań o plus/minus 15 procent. Następnym etapem jest Europejska Unia Walutowa (EMU).

Państwa chcące przystąpić do EMU muszą wypełnić kryteria zwarte w traktacie z Maastricht. Chodzi między innymi o ograniczenie deficytu budżetowego do trzech procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), czy utrzymaniu inflacji na niskim określonym w traktacie poziomie.

Zdaniem Jonesa najbardziej prawdopodobnym terminem przystąpienia Polski do EMU są lata 2009-2010.

"Zbyt szybkie ograniczanie wydatków budżetowych i deficytu przy wchodzeniu do EMU może mieć poważne reperkusje. Ja opowiadałbym się za bardziej stopniowym ograniczaniem wydatków przy jednoczesnym obniżaniu podatków w celu stworzenia bardziej przedsiębiorczej gospodarki" - powiedział Jones.

Jones zaznaczył jednak, że samo wejście Polski do Unii Europejskiej postrzega jako szansę na przyspieszenie wzrostu gospodarczego, jak i rozwoju kapitałowego w Polsce.

Zdaniem Jonesa polska gospodarka jest "bardziej przedsiębiorcza" w porównaniu z czeską i węgierską.

((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: pawel.florkiewicz.reuters.com @reuters.net))