Pośrednicy zapowiadają walkę z patologiami

Ubezpieczenia oferowane w pakietach dealerskich to łamanie prawa i psucie rynku — uważają agenci i mali brokerzy ubezpieczeniowi.

Lada chwila do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) trafi petycja w sprawie programów dealerskich, w ramach których sprzedawane są polisy komunikacyjne za pośrednictwem salonów oferujących nowe auta. Została ona przygotowana przez agentów i małych brokerów ubezpieczeniowych. Inicjatywa pojawiła się w weekend na facebookowym Obiektywnym Forum Agentów.

Pośrednicy mają dość patologii związanych z programami dealerskimi i postanowili z nimi powalczyć.

— Wypaczają one konkurencję na rynku, ale mają też negatywny wpływ na koszty ubezpieczeń zwykłych kierowców i pogarszają bezpieczeństwo na drogach — mówi Karolina Wawrzeńczyk, prezes multiagencji Simplika, autorka inicjatywy.

Tłumaczy, że takie programy są domeną dużych, sieciowych brokerów ubezpieczeniowych i powiązanych z nimi agencji przybrokerskich. Dzięki dużej sile negocjacyjnej wymuszają oni na ubezpieczycielach ceny polis komunikacyjnych będące poniżej rynkowych stawek. Nie ma też w przypadku takich programów badania szkodowości lub przeprowadzane jest ono tylko dla pozoru (np. na pojeździe, a nie na kierowcy). To niezgodne z wytycznymi KNF w sprawie wprowadzenia indywidualnej oceny ryzyka w pakietach leasingowych i dealerskich. W efekcie szczególnie duzi przedsiębiorcy mogą ubezpieczać swoje średnio albo nawet wysokoszkodowe floty bardzo tanio.

— Np. składka na ubezpieczenie OC za nowe Subaru z silnikiem 2.0 l dla szkodowego klienta firmowego w pakiecie dealerskim wynosi jedynie 285 zł. W tym samym czasie średnio szkodowy klient indywidualny, posiadacz 1,6 l KIA Ceed Combi, zapłaci za ubezpieczenie z tytułu OC aż 1,1 tys. zł. — zwraca uwagę Karolina Wawrzeńczyk.

Podobne różnice pojawiają się, bo ubezpieczyciele muszą gdzieś odrobić straty powstałe na pakietach dealerskich. Za zniżki na OC w takich pakietach przeznaczonych dla kupujących nowe pojazdy płacą więc mniej zamożni posiadacze kilkuletnich aut. Natomiast stawki programów dealerskich dla dużych flot transportowych, też nabywających nowe auta i rotujących pojazdy co trzy lata, ubezpieczyciele odbijają sobie na małych firmach z maksymalnie kilkudziesięcioma autami.

— To legalne, bo KNF kontroluje dziś rentowność na grupie ubezpieczeń, a nie na konkretnym produkcie ubezpieczeniowym— przekonuje Karolina Wawrzeńczyk.

Ponadto niskie i niezależne od poziomu szkodowości składki sprawiają, że klienci programów dealerskich nie mają motywacji, żeby dbać o bezpieczeństwo.

- Często spotykamy się z sytuacjami, kiedy przedsiębiorcy, głównie transportowi, generujący bardzo dużą liczbę szkód, zatrudniają do prowadzenia aut osoby z niskimi kwalifikacjami, zaznaczając przy tym, że nie interesuje ich szkodowość i kierowcy nie będą z niej w żaden sposób rozliczani. W efekcie samochody ciężarowe prowadzą osoby bez wymaganego doświadczenia i uprawnień. A stąd krótka droga do wypadków — mówi Karolina Wawrzeńczyk.

Programy dealerskie zaburzają też uczciwą konkurencję.

— Żaden agent czy broker ubezpieczeniowy nie ma szans przedstawić klientowi oferty na warunkach choćby zbliżonych do tych w programach dealerskich. I nie jest to spowodowane brakiem wiedzy czy kompetencji, lecz jawnym wykorzystywaniem przez oferujących umowy dealerskie nieuczciwie wypracowanej przewagi — tłumaczy Karolina Wawrzeńczyk.

Inicjatywa spotkała się z dużym odzewem na facebooku. W ciągu kilku dni agenci i brokerzy zwrócą się do KNF z propozycjami rozwiązania tej kwestii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pośrednicy zapowiadają walkę z patologiami