Ostatnie działania regulatora w kwestii uwolnienia rynku energii elektrycznej w Polsce trudno ocenić jednoznacznie. O ile decyzje prezesa URE dotyczące uznania giełdowego rynku energii elektrycznej za konkurencyjny (14.12.2000 r.) i zwolnienia przedsiębiorstw wytwórczych oraz spółek obrotu z obowiązku taryfowego (1.07.2001 r.) można określić jako sprzyjające promowaniu wolnego rynku energii, o tyle zasady, jakie przyjęto podczas zatwierdzania taryf zakładów energetycznych oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych, trudno interpretować jako służące promowaniu konkurencji.
Już dwukrotnie doszło do tego, że taryfa PSE, zawierająca istotne z punktu widzenia dystrybutorów składniki (według których kalkuluje się tzw. koszty przeniesione), zatwierdzona została później niż taryfy zakładów energetycznych. Na domiar złego — ze stawkami wyższymi, niż przyjęte w kalkulacjach przez spółki dystrybucyjne. Wiele z nich wystąpiło do regulatora z wnioskiem o zmianę taryf, ze względu na ponoszone wyższe niż planowane opłaty na rzecz PSE. Wnioski te zostały odrzucone, a 10 zakładów energetycznych odwołało się od decyzji prezesa URE do sądu antymonopolowego. Sprawy są w toku. Rozstrzygnięcia, które w nich zapadną, mogą nadać nowy kształt relacjom między PSE i zakładami energetycznymi.
Prawdziwym problemem jest funkcjonowanie zasady TPA w praktycznym działaniu zakładów energetycznych. Kwestią najczęściej podnoszoną zarówno przez uprawnionych odbiorców, jak i spółki obrotu, jest zaniżanie przez zakłady energetyczne w swoich taryfach cen energii. Jednoczesny znaczny wzrost stawek opłat przesyłowych uniemożliwia spółkom obrotu konkurowanie z dystrybutorami. Niektóre zakłady energetyczne stosują bonifikaty w opłatach przesyłowych, ale tylko w przypadku, gdy energia kupowana jest od nich. W rezultacie prawo zmiany dostawcy pozostaje tylko teoretyczne.
Jedynie zdecydowana postawa regulatora może ukrócić stosowanie takich praktyk przez spółki dystrybucyjne i zapewnić prawdziwą walkę konkurencyjną na rynku energii elektrycznej. Krokiem we właściwym kierunku byłoby niewątpliwie bardziej szczegółowe analizowanie przez prezesa URE zmian cen energii i stawek opłat przesyłowych w danej grupie taryfowej, a nie wyłącznie zmian cen średnich (tzn. łącznie dla obrotu i dystrybucji).
Kolejnym ważnym problemem, postrzeganym przez uczestników rynku energii elektrycznej jako ograniczenie konkurencji, jest zakup przez zakłady energetyczne minimalnej ilości energii (MIE) określonej w taryfie PSE, będącej pochodną kontraktów długoterminowych na dostawę energii elektrycznej. Do tej pory nikt nie pokusił się o jednoznaczne określenie zasad postępowania z MIE w przypadku zmiany dostawcy z dotychczasowego zakładu energetycznego na spółkę obrotu.
Rodzi się pytanie, na jakiej podstawie niektóre zakłady energetyczne twierdzą, że proporcjonalną do zapotrzebowania odbiorcy ilość MIE powinien przejąć nowy dostawca energii, skoro energia elektryczna w ilości odpowiadającej MIE dla zakładów energetycznych wynika z umów zawieranych przez nie z Polskimi Sieciami Energetycznymi. Nie istnieje więc stosunek prawny dotyczący MIE pomiędzy spółkami obrotu a PSE.
Istotnym wydarzeniem było przedstawienie prezesowi URE do zatwierdzenia (razem z wnioskiem taryfowym) opracowanej przez PSE, jako operatora systemu przesyłowego, Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Przesyłowej. Prezes URE umorzył postępowanie administracyjne w części dotyczącej zatwierdzenia instrukcji, gdyż ustawa Prawo energetyczne nie daje mu takich kompetencji. Z drugiej jednak strony, mimo wielu krytycznych uwag do samej instrukcji, uznał, że może ona stanowić podstawę funkcjonowania dobowo-godzinowego rynku energii elektrycznej. Zasadniczym problemem jest tu fakt, że instrukcja w obecnym kształcie nie przewiduje możliwości uczestnictwa w tym rynku spółek obrotu, ograniczając udział w nim do wytwórców energii elektrycznej i zakładów energetycznych. W efekcie, spółki obrotu znajdują się w gorszej pozycji konkurencyjnej niż zakłady energetyczne, ze względu na ograniczone możliwości dywersyfikacji źródeł zakupów energii i jej odsprzedaży.
Ponieważ bezpośrednio w ustawie Prawo energetyczne przewidziano istnienie spółek obrotu, w pełni zasadne wydaje się żądanie, aby udział taki był pełnoprawny. Pełnoprawność należy w analizowanej sytuacji rozumieć jako równą i nie dyskryminującą dostępność do wszystkich segmentów rynku energii elektrycznej.
Nie ulega wątpliwości, że prezes URE nie ma możliwości ingerowania w zapisy instrukcji. Jednak ze względu na ustawowy obowiązek regulatora, promowanie konkurencji na rynku energii elektrycznej, zasadne byłoby uważne przyglądanie się tego typu rozwiązaniom proponowanym przez PSE.
Kwestia ta ma dodatkowo szerszy, ogólnosystemowy kontekst, gdyż instrukcje ruchu i eksploatacji sieci rozdzielczej opracowywane przez zakłady energetyczne, w myśl zapisów rozporządzenia przyłączeniowego, nie mogą być sprzeczne z zapisami Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Przesyłowej, co prowadzi do powielania w instrukcjach dla sieci rozdzielczych zapisów obowiązujących w sieci operatora systemu przesyłowego.