Małe i średnie firmy budowlane boją się konkurencji dużych graczy, którzy coraz chętniej garną się do inwestycji lokalnych. Pierwszy kontynuację strategii regionalnej i starty w przetargach nawet za kilkaset tysięcy złotych zapowiedział Strabag. Jego silni rywale nie zamierzają oddać pola.
— Niedawno wygraliśmy dwa kontrakty, każdy po około 20 mln zł. Rynek zamówień wielkości 20-30 mln zł leży w kręgu naszych zainteresowań — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.
Kontrakty o niższej wartości są oczywiście wykonywane szybciej niż duże, co ma spore znaczenie dla przepływu pieniędzy w grupie.
Polimex-Mostostal radzi jednak firmom lokalnym wyzbyć się obaw, bo pracy starczy dla wszystkich. Niedawno prezes giełdowej grupy Konrad Jaskóła informował, że samodzielnie nie da ona rady zrealizować całego portfela zamówień, który dziś dobija do 8 mld zł. Chętnie zleci wykonanie prac małym i średnim firmom, które dotknął budowlany kryzys.
Na regionalnym rynku będzie rozwijać działalność także Skanska, której portfel w ubiegłym roku sięgał 1,74 mld zł, a w połowie tego roku był już wart 5,3 mld zł. Wkrótce dzięki kontraktowi na obwodnicę poznańską może zbliżyć się do 6 mld zł.
— W kontraktach lokalnych jesteśmy obecni nie od dziś. To dla nas ważny rynek, który nadal będziemy rozwijać, choćby dlatego, że to doskonała kuźnia kadr. Realizując kontrakty lokalne, nasi pracownicy nabierają doświadczenia. Dlatego będziemy startować nawet w przetargach wartych kilka milionów złotych, jeśli będą rentowne — mówi Marcin Gesing, rzecznik Skanska Polska.
Duże firmy w lokalnych kontraktach są natomiast solą w oku Roberta Króla, właściciela szczecińskiej firmy Multi Profil, który podkreśla, że zaplecze finansowe pozwala wielkim graczom oferować w lokalnych przetargach tak niskie ceny, że regionalni nie są w stanie sprostać konkurencji.
Katarzyna Kapczyńska

Małe i średnie firmy budowlane boją się konkurencji dużych graczy, którzy coraz chętniej garną się do inwestycji lokalnych. Pierwszy kontynuację strategii regionalnej i starty w przetargach nawet za kilkaset tysięcy złotych zapowiedział Strabag. Jego silni rywale nie zamierzają oddać pola.
— Niedawno wygraliśmy dwa kontrakty, każdy po około 20 mln zł. Rynek zamówień wielkości 20-30 mln zł leży w kręgu naszych zainteresowań — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.
Kontrakty o niższej wartości są oczywiście wykonywane szybciej niż duże, co ma spore znaczenie dla przepływu pieniędzy w grupie.
Polimex-Mostostal radzi jednak firmom lokalnym wyzbyć się obaw, bo pracy starczy dla wszystkich. Niedawno prezes giełdowej grupy Konrad Jaskóła informował, że samodzielnie nie da ona rady zrealizować całego portfela zamówień, który dziś dobija do 8 mld zł. Chętnie zleci wykonanie prac małym i średnim firmom, które dotknął budowlany kryzys.
Na regionalnym rynku będzie rozwijać działalność także Skanska, której portfel w ubiegłym roku sięgał 1,74 mld zł, a w połowie tego roku był już wart 5,3 mld zł. Wkrótce dzięki kontraktowi na obwodnicę poznańską może zbliżyć się do 6 mld zł.
— W kontraktach lokalnych jesteśmy obecni nie od dziś. To dla nas ważny rynek, który nadal będziemy rozwijać, choćby dlatego, że to doskonała kuźnia kadr. Realizując kontrakty lokalne, nasi pracownicy nabierają doświadczenia. Dlatego będziemy startować nawet w przetargach wartych kilka milionów złotych, jeśli będą rentowne — mówi Marcin Gesing, rzecznik Skanska Polska.
Duże firmy w lokalnych kontraktach są natomiast solą w oku Roberta Króla, właściciela szczecińskiej firmy Multi Profil, który podkreśla, że zaplecze finansowe pozwala wielkim graczom oferować w lokalnych przetargach tak niskie ceny, że regionalni nie są w stanie sprostać konkurencji.
Katarzyna Kapczyńska
Małe i średnie firmy budowlane boją się konkurencji dużych graczy, którzy coraz chętniej garną się do inwestycji lokalnych. Pierwszy kontynuację strategii regionalnej i starty w przetargach nawet za kilkaset tysięcy złotych zapowiedział Strabag. Jego silni rywale nie zamierzają oddać pola.
— Niedawno wygraliśmy dwa kontrakty, każdy po około 20 mln zł. Rynek zamówień wielkości 20-30 mln zł leży w kręgu naszych zainteresowań — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.
Kontrakty o niższej wartości są oczywiście wykonywane szybciej niż duże, co ma spore znaczenie dla przepływu pieniędzy w grupie.
Polimex-Mostostal radzi jednak firmom lokalnym wyzbyć się obaw, bo pracy starczy dla wszystkich. Niedawno prezes giełdowej grupy Konrad Jaskóła informował, że samodzielnie nie da ona rady zrealizować całego portfela zamówień, który dziś dobija do 8 mld zł. Chętnie zleci wykonanie prac małym i średnim firmom, które dotknął budowlany kryzys.
Na regionalnym rynku będzie rozwijać działalność także Skanska, której portfel w ubiegłym roku sięgał 1,74 mld zł, a w połowie tego roku był już wart 5,3 mld zł. Wkrótce dzięki kontraktowi na obwodnicę poznańską może zbliżyć się do 6 mld zł.
— W kontraktach lokalnych jesteśmy obecni nie od dziś. To dla nas ważny rynek, który nadal będziemy rozwijać, choćby dlatego, że to doskonała kuźnia kadr. Realizując kontrakty lokalne, nasi pracownicy nabierają doświadczenia. Dlatego będziemy startować nawet w przetargach wartych kilka milionów złotych, jeśli będą rentowne — mówi Marcin Gesing, rzecznik Skanska Polska.
Duże firmy w lokalnych kontraktach są natomiast solą w oku Roberta Króla, właściciela szczecińskiej firmy Multi Profil, który podkreśla, że zaplecze finansowe pozwala wielkim graczom oferować w lokalnych przetargach tak niskie ceny, że regionalni nie są w stanie sprostać konkurencji.
Katarzyna Kapczyńska
Małe i średnie firmy budowlane boją się konkurencji dużych graczy, którzy coraz chętniej garną się do inwestycji lokalnych. Pierwszy kontynuację strategii regionalnej i starty w przetargach nawet za kilkaset tysięcy złotych zapowiedział Strabag. Jego silni rywale nie zamierzają oddać pola.
— Niedawno wygraliśmy dwa kontrakty, każdy po około 20 mln zł. Rynek zamówień wielkości 20-30 mln zł leży w kręgu naszych zainteresowań — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.
Kontrakty o niższej wartości są oczywiście wykonywane szybciej niż duże, co ma spore znaczenie dla przepływu pieniędzy w grupie.
Polimex-Mostostal radzi jednak firmom lokalnym wyzbyć się obaw, bo pracy starczy dla wszystkich. Niedawno prezes giełdowej grupy Konrad Jaskóła informował, że samodzielnie nie da ona rady zrealizować całego portfela zamówień, który dziś dobija do 8 mld zł. Chętnie zleci wykonanie prac małym i średnim firmom, które dotknął budowlany kryzys.
Na regionalnym rynku będzie rozwijać działalność także Skanska, której portfel w ubiegłym roku sięgał 1,74 mld zł, a w połowie tego roku był już wart 5,3 mld zł. Wkrótce dzięki kontraktowi na obwodnicę poznańską może zbliżyć się do 6 mld zł.
— W kontraktach lokalnych jesteśmy obecni nie od dziś. To dla nas ważny rynek, który nadal będziemy rozwijać, choćby dlatego, że to doskonała kuźnia kadr. Realizując kontrakty lokalne, nasi pracownicy nabierają doświadczenia. Dlatego będziemy startować nawet w przetargach wartych kilka milionów złotych, jeśli będą rentowne — mówi Marcin Gesing, rzecznik Skanska Polska.
Duże firmy w lokalnych kontraktach są natomiast solą w oku Roberta Króla, właściciela szczecińskiej firmy Multi Profil, który podkreśla, że zaplecze finansowe pozwala wielkim graczom oferować w lokalnych przetargach tak niskie ceny, że regionalni nie są w stanie sprostać konkurencji.
Katarzyna Kapczyńska
Małe i średnie firmy budowlane boją się konkurencji dużych graczy, którzy coraz chętniej garną się do inwestycji lokalnych. Pierwszy kontynuację strategii regionalnej i starty w przetargach nawet za kilkaset tysięcy złotych zapowiedział Strabag. Jego silni rywale nie zamierzają oddać pola.
— Niedawno wygraliśmy dwa kontrakty, każdy po około 20 mln zł. Rynek zamówień wielkości 20-30 mln zł leży w kręgu naszych zainteresowań — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu-Mostostalu.
Kontrakty o niższej wartości są oczywiście wykonywane szybciej niż duże, co ma spore znaczenie dla przepływu pieniędzy w grupie.
Polimex-Mostostal radzi jednak firmom lokalnym wyzbyć się obaw, bo pracy starczy dla wszystkich. Niedawno prezes giełdowej grupy Konrad Jaskóła informował, że samodzielnie nie da ona rady zrealizować całego portfela zamówień, który dziś dobija do 8 mld zł. Chętnie zleci wykonanie prac małym i średnim firmom, które dotknął budowlany kryzys.
Na regionalnym rynku będzie rozwijać działalność także Skanska, której portfel w ubiegłym roku sięgał 1,74 mld zł, a w połowie tego roku był już wart 5,3 mld zł. Wkrótce dzięki kontraktowi na obwodnicę poznańską może zbliżyć się do 6 mld zł.
— W kontraktach lokalnych jesteśmy obecni nie od dziś. To dla nas ważny rynek, który nadal będziemy rozwijać, choćby dlatego, że to doskonała kuźnia kadr. Realizując kontrakty lokalne, nasi pracownicy nabierają doświadczenia. Dlatego będziemy startować nawet w przetargach wartych kilka milionów złotych, jeśli będą rentowne — mówi Marcin Gesing, rzecznik Skanska Polska.
Duże firmy w lokalnych kontraktach są natomiast solą w oku Roberta Króla, właściciela szczecińskiej firmy Multi Profil, który podkreśla, że zaplecze finansowe pozwala wielkim graczom oferować w lokalnych przetargach tak niskie ceny, że regionalni nie są w stanie sprostać konkurencji.
Katarzyna Kapczyńska