Polska od lat należy do największych europejskich maruderów, jeśli chodzi o nowatorskie produkty i usługi. Innowacyjność nie jest naszym atutem — wręcz przeciwnie, w tej kategorii stale okupujemy w unijnym gronie ostatnie miejsca. Smutne potwierdzenie tego stanu przyniósł ostatni ranking Komisji Europejskiej dotyczący innowacyjności. Polska znalazła się w nim w czwartej, najsłabszej grupie krajów — gorsze od nas są tylko Rumunia, Łotwa i Bułgaria. Dystans do najlepszych jest ogromny. Zdaniem ekspertów, bez ułatwień dla przedsiębiorców i bez zwiększenia nakładów firm na B+R polski biznes może zapomnieć o zbliżeniu się choćby do średnich unijnych wskaźników innowacyjności — nie mówiąc już o czołówce.
![PRZEPISY NIE
SPRZYJAJĄ MSP:
— Wiele regulacji
wprost blokuje
innowacyjność polskich
firm. Zmieńmy
chociażby politykę
popytową, aby małe
i średnie firmy miały
jakiekolwiek szanse
w przetargach
— mówi Krzysztof
Rybiński, ekonomista.
[FOT. MW] PRZEPISY NIE
SPRZYJAJĄ MSP:
— Wiele regulacji
wprost blokuje
innowacyjność polskich
firm. Zmieńmy
chociażby politykę
popytową, aby małe
i średnie firmy miały
jakiekolwiek szanse
w przetargach
— mówi Krzysztof
Rybiński, ekonomista.
[FOT. MW]](http://images.pb.pl/filtered/1b6ad23a-4eab-409a-a05a-8b51f558bbb1/6923e7f3-5108-559a-a4cf-abdf2bf5cb44_w_830.jpg)
Potrzeba otwartych drzwi
— Jeśli chodzi o innowacyjność w Polsce, sięgnęliśmy dna. Jednym z głównych powodów są liczne regulacje, które blokują innowacje. Priorytetowa według mnie kwestia to zmiany w prawie zamówień publicznych — w tym kierunku, aby preferować polskie małe i średnie firmy. Brakuje też mądrej polityki popytowej. Obecnie przetargi są skonstruowane tak, że małe i średnie firmy często nie mają możliwości ich wygrania. Zmieńmy przepisy, aby dać im szanse, oczywiście na podstawie konkurencyjności i innowacyjności. To da się zrobić — np. aby nie decydowała polityka najniższej ceny, ale wymóg jakościowy z preferencją małych i średnichfirm — apeluje Krzysztof Rybiński, ekonomista i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Przedsiębiorcy mówią, że potrzebują nie tylko wsparcia finansowego, ale budowy całego otoczenia sprzyjającego innowacyjności.
— Potencjał innowacyjności polskie firmy mają duży. Trzeba nam jednak pomocy — ogólnie mówiąc otwartych drzwi, a nie kolejnych przeszkód. Chodzi mi np. o prostą, jasną ordynację podatkową, obniżenie kosztów pracy i innych obciążeń. Jak mamy być innowacyjni — boimy się wziąć jakiekolwiek unijne dotacje, bo musimy do tego dołożyć drugie tyle. Skąd? Z banku, jeśli da pieniądze dla małego przedsiębiorcy — mówi Wojciech Zatorski, prezes zarządu Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP.
Precz z biurokracją
Ogromną przeszkoda jest też biurokracja. Zdaniem Marcina Wieczorka, dyrektora ds. programowych Fundacji Aktywni Przedsiębiorcy — firmy już na starcie rezygnują z dotacji na innowacyjność ze względu na ogrom formalności i dokumentów, które trzeba wypełniać.
— O ile dokumenty mogą być wypełnione przez samych pracowników, o tyle sprawy administracyjno-biurokratyczne muszą być rozwiązywane po dogłębnej analizie przez samego właściciela. I tu jest problem, bo te obciążenia nie różnią się tak bardzo ze względu na wielkość firmy. Co za tym idzie — im mniejsze przedsiębiorstwo, tym większe obciążenie bezproduktywną biurokracją. Jeśli dodamy do tego urzędnicze kontrole — to odpowiedź jest prosta, jakie są przyczyny niskiej innowacyjności w polskich małych firmach — wskazuje Marcin Wieczorek.
Polska wydaje bardzo mało na innowacje — pod tym względem zajmujemy 19. miejsce w UE. Problemem jest też to, że tylko 37 proc. wydatków na B+R to koszty ponoszone przez przedsiębiorców.
— Bardzo potrzebujemy odwrócenia tej relacji w sensie większego finansowania badań przez firmy. Państwo dokłada przedsiębiorcom bardzo dużo na tę działalność. Pytanie brzmi — jak daleko może ingerować i jakimi sposobami przekonywać przedsiębiorcę, aby firma chciała zaangażować się w działalność B+R, a nie tylko czekała na pieniądze ze strony państwa — mówi Paulina Zadura-Lichota, dyrektor departamentu rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).
Jej zdaniem, w naszym kraju trzeba stworzyć większą masę krytyczną innowatorów.
— Nie jest ich w Polsce dużo i wygląda na to, że na razie firmy innowacyjne w niewielkim stopniu wpływają na pozostałe. Nie ma przepływu wiedzy, słabo wygląda współpraca między przedsiębiorstwami. U nas dyfuzja innowacji się nie odbywa. Musimy pracować nad takimi instrumentami, które będą pozwalały większej grupie przedsiębiorców korzystać z dobrodziejstw dostępu do pieniedzy publicznych. Jednak trudno będzie o rozwój, jeśli polskie firmy nie będą inwestowały swoich funduszy i tworzyły własnych działów badawczo-rozwojowych — mówi Paulina Zadura-Lichota.