Powinniście szybko przyjąć euro

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2004-01-26 00:00

Na 100 dni przed akcesją Bosse Ringholm radzi Polsce, by jak najszybciej weszła do strefy euro. Teraz jest na to najlepszy czas.

„PB”: Czy Polska powinna jak najszybciej wejść do unii monetarnej? Czy może zwlekać z tą decyzją, tak jak Szwecja?

Bosse Ringholm, minister finansów Szwecji: Wszyscy nowi członkowie UE już podjęli decyzję o jak najszybszym wejściu do EMU. Nie powinienem tu radzić, bo w Szwecji jesteśmy podzieleni. W referendum, które odbyło się jesienią, odrzucono wspólną walutę. Teraz Polska i inni kandydaci zapewne znajdą się w strefie euro, zanim Szwecja będzie miała taką szansę, co nastąpi pewnie dopiero w 2010 r. Jednak szwedzkie „nie” nie było zwrócone przeciwko strefie euro, lecz bardziej przeciwko sytuacji gospodarczej Eurolandu. Była ona słaba i pojawiły się głosy, żeby trochę poczekać.

Teraz widać oznaki ożywienia.

Obecnie warunki gospodarcze poprawiły się. Dlatego nowe kraje powinny jak najszybciej spełnić kryteria, które umożliwią im wejście do EMU.

A Szwecja spełnia te kryteria?

Szwecja już od pewnego czasu spełnia kryteria z Maastricht, wręcz założyła sobie ambitniejsze cele. Nie tylko nie możemy mieć deficytu budżetowego 3 proc. PKB, ale musimy mieć 2 proc. nadwyżki. W 2000 i 2001 r. mieliśmy nawet 4 proc.

Może jednak lepiej pozostawać poza strefą euro — przynajmniej teraz, kiedy euro jest takie mocne? W końcu korzystają na tym szwedzcy eksporterzy.

To wszystko szybko może się zmienić. 2-3 lata temu problemem było zbyt słabe euro. Dziś jest za mocne, ale może uda się osiągnąć jakąś średnią wartość.

Jak Polska wygląda na tle innych kandydatów do UE?

Polska jest jednym z dziesięciu krajów, ale jednocześnie żyje w niej połowa przyszłych nowych mieszkańców UE. Dlatego bardzo ważne jest dla Unii, by Polska spełniała kryteria z Maastricht i kryteria lizbońskie. Z drugiej strony, obecni członkowie UE powinni respektować prawo nowych krajów członkowskich do otrzymania czasu na dostosowanie. Deficyt w Polsce został ostatnio zredukowany, więc jest na dobrej drodze ku spełnianiu kryteriów.

A ile tego czasu powinniśmy otrzymać?

Dyskusje będą się toczyć w Komisji Europejskiej. Chciałbym jednak przypomnieć o rozmowach z jesieni 2002 r. na temat zbyt wysokich deficytów Niemiec i Francji. Nowym członkom o wiele łatwiej będzie spełnić kryteria unijne, jeśli także starzy członkowie będą je respektować.

W tym roku jest już na to za późno, bo Niemcy i Francja znów przekroczą limit.

Tak, ale zmniejszą deficyty.

Co Polska powinna zrobić, by spełniać kryteria z Maastricht?

Szwecja ma na tym polu bogate doświadczenia. Na początku lat 90. deficyt sięgał 10 proc. PKB. Bardzo pomogło nam założenie celów dla finansów publicznych. Obecnie dążymy do 2-proc. nadwyżki budżetowej. Co roku określamy też pułap dla wysokości wydatków publicznych. Teraz jest to około 34 proc. PKB, a zaczynaliśmy od ponad 60 proc. PKB. Połączenie tych elementów oraz reforma banku centralnego, który jest niezależny, i reforma systemu emerytalnego pozwoliły na osiągnięcie dobrych wyników. Trzymaliśmy się też zasady, by nie decydować o wydatkach nie znając wpływów. W ten sposób udało się nam zmniejszyć bezrobocie z 8 proc. w 2000 r. do 5 proc. obecnie. Im więcej ludzi pracuje, tym bogatsze jest państwo.