Powódź nie zaszkodziła sprzedaży

Rafał Białkowski
opublikowano: 25-06-2010, 00:00

Po kwietniowym przestoju

Po kwietniowym przestoju

ruszyliśmy na zakupy.

W maju najlepiej szły

meble, sprzęt RTV

oraz samochody.

Tak dobrych danych dotyczących sprzedaży detalicznej nikt się nie spodziewał. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), w maju zwiększyła się aż o 4,3 proc. r/r, po 1,6-procentowym spadku w kwietniu. Ekonomiści spodziewali się wzrostu tylko o 3,2 proc.

— Gospodarstwa domowe są coraz bardziej optymistyczne. Wierzą, że ich sytuacja finansowa nie pogorszy się, a nawet może się wkrótce poprawić. To skłania je do większych zakupów — uważa Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Z danych GUS wynika, że w maju mocno wzrosła sprzedaż mebli, sprzętu RTV i AGD, farmaceutyków i kosmetyków, a nawet samochodów.

— Jeszcze kilka tygodni temu wiele osób obawiało się, że powódź odciśnie piętno na sprzedaży oraz całej gospodarce. Teraz okazuje się, że obawy były przesadzone — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan, uważa, że w kolejnych miesiącach wielka woda może nawet pomóc gospodarce.

— Latem rodziny, które ucierpiały wskutek powodzi, będą musiały część pieniędzy przeznaczyć na zakup zniszczonych telewizorów, lodówek, czy sprzętu AGD — twierdzi ekonomistka PKPP Lewiatan.

Podobnego zdania jest Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

— Niektóre sklepy zaczęły oferować specjalne bonusy, które mają zwiększyć sprzedaż wśród powodzian. Ponadto konsumpcja będzie rosła dzięki poprawie na rynku pracy — twierdzi Monika Kurtek.

Sprzedaż detaliczna to nie jedyny wskaźnik, który w ostatnim czasie rośnie powyżej rynkowych prognoz. W minionym tygodniu GUS poinformował o znacznym zwiększeniu się produkcji przemysłowej (14 proc. r/r przy prognozie 7,9 proc.).

Zdaniem Marka Rogalskiego, pozytywne dane nie oznaczają jednak, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) szybko zdecyduje się na zaciskanie polityki monetarnej.

— Dla RPP ważniejsze powinny być informacje płynące z Europy, m.in. Niemiec i USA, gdzie ożywienie traci siłę. To tylko kwestia czasu, kiedy wolniejsze wzrosty przełożą się na polską gospodarkę — twierdzi analityk DM BOŚ.

Jego zdaniem, w tym roku stopy procentowe nie wzrosną.

— Najwcześniej może się to stać wiosną 2011 r., a podwyżka sięgnie 25 pkt bazowych — prognozuje Marek Rogalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu