Powodzenie spisu zależy od szczerości odpowiedzi

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-02-15 00:00

Powodzenie spisu zależy od szczerości odpowiedzi

POWOLI Z GÓRKI: Wszystkie powojenne spisy potwierdzały systematyczny wzrost liczby ludności Polski. Ten przeprowadzany w roku 2001 wykaże niewielką tendencję zniżkową.

Pierwszy tegoroczny Dziennik Ustaw zawiera ustawę o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań, który zostanie przeprowadzony od 22 maja do 9 czerwca 2001 r., według stanu o północy z 21 na 22 maja.

AUTOMATYCZNIE nasuwa się pytanie — czy tak ogromne przedsięwzięcie ma sens i czy wydatki budżetowe poniesione na jego przeprowadzenie zwrócą się dzięki uzyskanej ze spisu wiedzy. A może w czasach bujnego rozwoju informatyki wystarczyłoby dokładne ewidencjonowanie społeczeństwa systemami PESEL, NIP itp. Statystycy jednoznacznie twierdzą, że spisy są absolutnie konieczne. Oczywiście w okresach międzyspisowych sporządzane są bilanse na podstawie różnych źródeł danych, ale co jakiś czas suma błędów tak narasta, iż statystyczne wyliczenia trzeba weryfikować spisem z natury.

ODBYWA SIĘ TO mniej więcej raz na dekadę. Przypomnijmy, że zaraz po wojnie — 14 lutego 1946 r. — odbył się powszechny sumaryczny spis ludności, a następnie pięć narodowych spisów powszechnych: 3 grudnia 1950 r., 6 grudnia 1960 r., 8 grudnia 1970 r., 7 grudnia 1978 r. i 7 grudnia 1988 r. Do tego trzeba jeszcze dodać spis z 17 maja 1995 r., ale nie powszechny, lecz dla oszczędności wykonany metodą reprezentacyjną. A zatem po trzynastu latach przerwy, w roku 2001 znowu zostanie w Polsce przeprowadzony spis powszechny — pierwszy po głębokich przemianach ustrojowych i społecznych. Stąd ma on tak kapitalne znaczenie.

PODSTAWOWYM problemem statystycznym jest oczywiście wiarygodność danych. Dlatego spisu powszechnego dokonuje się zawsze według stanu o „godzinie zero”. Termin w roku 2001 jest północą z poniedziałku na wtorek, kiedy to ludność Polski teoretycznie najmniej podróżuje. O ile jednak w poprzedniej epoce społeczeństwo traktowało termin spisu niemal jak nakaz siedzenia w domu, o tyle w czasach całkowitej wolności podróżowania po kraju i świecie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Poza tym spis po raz pierwszy przeprowadzany jest pod działaniem ustawy o ochronie danych osobowych, dlatego z góry można przewidzieć przeszkody, jakie napotkają rachmistrze. W każdym razie ustawa spisowa mówi wyraźnie, iż udzielenie ścisłych, wyczerpujących i zgodnych z prawdą odpowiedzi na pytania zawarte w formularzu A (ludnościowo-mieszkaniowym) oraz formularzu M (dotyczącym migracji długookresowych w latach 1989-2001) jest obowiązkowe.

WSZYSTKIE zbierane i gromadzone w spisie dane osobowe i dane indywidualne są poufne i podlegają szczególnej ochronie tajemnicą statystyczną. Mimo tego przepisu i tak największym błędem obciążona będzie zapewne część II formularza A, dotycząca aktywności ekonomicznej ludności. O ile pytania o pracę główną (od 20 do 22) oraz o poszukiwanie pracy (od 25 do 27) są jakby naturalne, o tyle pytania o pracę dodatkową (23 i 24) oraz o źródła utrzymania (od 30 do 32) będą przez wielu uznane za zbytÉ intymne. Gdyby odpowiedzi udzielano szczerze, spis stałby się kapitalnym źródłem zbiorczej informacji — choćby o szarej strefie gospodarczej. Rzecz w tym, że pojedynczy reprezentanci tej strefy nigdy nie uwierzą, iż dane spisowe nie przepłyną z urzędów statystycznych do skarbowych czy do ośrodków pomocy społecznej.

W SUMIE można stwierdzić, że Główny Urząd Statystyczny staje przed ciężką próbą. Ze swej strony zapewne przygotuje wszystko jak najlepiej — w końcu ma na to ponad rok, poza tym 23 maja 2000 r. na terenie ośmiu gmin w całym kraju przeprowadzony zostanie spis pilotażowy. Ale do powodzenia narodowego spisu powszechnego w 2001 r. potrzeba także współdziałania drugiej strony, czyli właśnie narodu — szczerze odpowiadającego na pytania rachmistrzów. A z tym może być trochę gorzej.