Powściągliwość w wersji brytyjskiej

Jerzy Turbasa, krawiec
opublikowano: 2009-02-20 00:00

Dobry styl szefów MSZ to tradycja. Epokę II Rzeczypospolitej zamknął ostatni minister na tym stanowisku — Józef Beck. Zakładał frak angielski i nosił cylinder, a lekki snobizm kazał mu dodać sobie do nazwiska literkę "c".

Po 1989 roku tradycje dobrego ubierania się kontynuowali swym konserwatywnym stylem prof. Krzysztof Skubiszewski, noszący garnitury dwurzędowe, i Władysław Bartoszewski, dobrze czujący się w garniturach trzyczęściowych z kamizelką. Andrzej Olechowski — "właściciel" znakomitej prezencji — miał predylekcję do stylu ciut luźniejszego, z nonszalancją wkładania ręki do kieszeni. Dariusz Rosati to typowy "biały kołnierzyk" w zachowawczych garniturach o angielskim splocie, z wizerunkiem znamionującym rzeczowość i kompetencję. Dobrze prezentowali się również Adam D. Rotfeld i Stefan Meller.

Dyplomatka wizytówką

Radosław Sikorski przez osiem lat przebywał na uchodźstwie w Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył studia na Oxfordzie. Zrezygnował z brytyjskiego obywatelstwa, ale nie z brytyjskiego stylu. Właśnie ów styl był jego ubraniową domeną, a wizytówką — jasnooliwkowa, dwurzędowa dyplomatka. Co prawda można mieć wątpliwości co do jej jakości, a to za sprawą zwisających dość bezceremonialnie klap, za to jej krój i styl zdecydowanie się wyróżniały. Również granatowy garnitur w dość nachalne, szerokie i nazbyt rzucające się w oczy białe prążki wydawał się chwilowym wypadkiem przy pracy, gdyż bardziej kojarzył się chicagowską gangsterką i dżentelmenami pokroju Ala Capone, niż z prawdziwym dżentelmenem zza kanału La Manche.

Radosław Sikorski był senatorem RP, ministrem obrony narodowej, politologiem i dziennikarzem, laureatem I nagrody World Press Photo. Jego żona Anne Applebaum otrzymała Nagrodę Pulitzera za książkę o Gułagu, co dowodzi, iż sukces związany jest też z jego rodziną. W towarzystwie premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego jego postura tworzy w krzywej wzrostowej proporcjonalnie wartość najwyższą. Obecnie pełni urząd ministra spraw zagranicznych i posiada mandat poselski. To nie kres ambicji, gdy na horyzoncie pojawia się fotel sekretarza NATO.

Konkret w krawacie

Ma niezwykle przekonujący wizerunek. To minimalizm w każdym calu. Krótko przystrzyżone włosy, z całkowicie odsłoniętym czołem ukazują absolutny spokój — na wzór syna Albionu. Pod szyją zawsze dyskretny w tonacji krawat, z niewielkim, gustownie zaciśniętym węzłem, zdradzającym konkret i owo: "Na gębę jest krem Nivea, ja proszę o dokumenty". Na ręku jedynie zegarek — żadnej biżuterii, nawet obrączki. Na nogach — najklasyczniejsze czarne, o angielskiej linii, buty. Jest antytezą wizerunku z poprzedniego ustroju, którego dopełnia treść tabliczki na ogrodzeniu posiadłości w Chobielinie — "strefa zdekomunizowana".

Stylowe szelki

Jego brytyjska powściągliwość wizerunku zewnętrznego, będąca w opozycji do dość krwistych wypowiedzi, objawia się w szarościach tego, co pod szyją, na ramionach i biodrach. Zakłada stylową, wciętą, jednorzędową dyplomatkę z dość szczupłymi klapami i konserwatywnym aksamitnym kołnierzem. To, co pod nią — w podobnej tonacji, więc skrojona jednorzędowa marynarka na dwa guziki i spokojny w kolorze, znakomicie dobrany, krawat na tle śnieżnobiałej koszuli. Na biodrach garniturowe klasyczne spodnie, z dwoma wyszczuplającymi zakładkami. Przy obwodzie pasa, który zapewne nie jest w stanie przeciwstawić się sile grawitacji spodni, pojawia się jedyne w tej sytuacji rozwiązanie — tradycyjne szelki ze skórzanymi widełkami zapinanymi na guziki. Zabezpieczają przed odruchem nieustannego podciągania spodni i dają komfort skupiania się na meritum spraw — nie wspominając o ich znakomitym stylu. Panowie, których podatek od apetytu jest niemiłosiernie — a bezskutecznie — ściskany paskami, winni wziąć przykład z naszego ministra spraw zagranicznych.

Pamiętajmy, że ubiór naprawdę przekonuje, czego przykładem poniższa dykteryjka, co prawda z ubiegłego wieku, ale jakże aktualna!

W swoim czasie "NY Times" napisał o dyplomatach akredytowanych przy ONZ, że "nie tylko nie grzeszą mądrością, ale do tego są źle ubrani". Niemiecki minister spraw zagranicznych, zawsze elegancki Walter Schell, dotknięty do żywego tą uwagą, wpadł do przewodniczącego sesji, którym był Sta-nisław Trempczyński, by zareagował na te inwektywy. Polak dość dyplomatycznie wybrnął z problemu: "Panie ministrze, możemy jedynie udowodnić, że jesteśmy dobrze ubrani. Niestety, nie da się przeprowadzić dowodu, że nie jesteśmy niemądrzy". l