Polska spółka z amerykańskiej grupy Molex niedawno rozbudowała fabrykę w Sulęcinie, a już myśli o kolejnej inwestycji.
Fabryka wiązek kablowych będzie się dalej rozwijać. W ubiegłym roku w zakładzie pod Poznaniem zakończył się jeden etap rozbudowy (wart 20 mln zł), a jednocześnie zaczął kolejny. Dzięki temu przybyło 17 tys. mkw. powierzchni (produkcyjnej, biurowej, socjalnej i magazynowej), a zatrudnienie wzrosło z 780 do 2250 osób.
— Zastanawiamy się, co dalej. Nie ma już możliwości rozbudowy zakładu w Sulęcinie. Zatrudnimy w nim jeszcze 300-400 osób. Będziemy szukać kolejnej lokalizacji. To bardzo świeża sprawa, dopiero co została ustalona z partnerami z USA, dlatego nie podjęliśmy jeszcze decyzji dotyczącej wartości inwestycji — mówi Andrzej Durdyń, dyrektor zarządzający Moltech Polska.
Szczegółów można się spodziewać za kilka miesięcy.
— Rozstrzygniemy sprawę w najbliższych czterech miesiącach. Mam na oku kilka lokalizacji, gdzie jest odpowiednia kadra, czyli uniwersytet i szkoły techniczne, oraz warunki logistyczne, czyli autostrada lub lotnisko — dodaje Andrzej Durdyń.
Fabryka w Sulęcinie eksportuje 90 proc. produkcji. Montuje wiązki kablowe dla przemysłów samochodowego, telekomunikacyjnego, AGD i IT. Jej klientami są: Siemens, IBM, Panasonic, Sony, NCR, Scania, Volvo czy Whirlpool.
Obroty spółki wyniosły w pierwszym półroczu ponad 35 mln zł. W ubiegłym roku sięgnęły 200 mln zł. Firma nie podaje zysku.
— Celem całej grupy jest zysk netto na poziomie 10 proc. sprzedaży — tylko tyle ujawnia szef Moltech Polska.
Amerykański koncern ma w Polsce także fabrykę produkującą okablowanie strukturalne, główny dział produkcji Moleksa — zakład w Lubiszewie koło Tczewa, który zatrudnia ponad 100 osób.
Molex ma 53 fabryki produkujące złącza oraz kilka zakładów produkujących wiązki kablowe.