Niemal dokładnie 12 lat temu na GPW zadebiutowały akcje Inter Cars, dystrybutora części samochodowych. Na starcie wartość rynkowa sięgnęła 260 mln zł, a więc była o kilkadziesiąt milionów złotych mniejsza od tej, oczekiwanej przez właścicieli i menedżerów Auto Partner, spółki, która rozpoczęła właśnie ofertę publiczną. Przy cenie maksymalnej w wysokości 2,90 zł wycena spółki to niespełna 340 mln zł. Inter Cars jest wart dziś niemal dziesięć razy więcej (i 13 razy więcej niż w pierwszej ofercie publicznej, powtórka w przypadku Auto Partner byłaby więc mile widziana), ma przy tym dziewięć razy większe przychody i zysk netto niż giełdowy kandydat. Zyskiem regularnie dzieli się też z akcjonariuszami, choć wypłaty są skromne — za 2014 r. dywidenda wyniosła ledwie dziesiątą część jednostkowego zysku netto. Auto Partner przez najbliższe trzy lata zyskiem dzielić się nie zamierza.

Porównań z największym rynkowym rywalem nowicjusz nieuniknie i trudno powiedzieć, czy najnowsza historia zadziała na jego korzyść. W marcu 2016 r. notowania Inter Cars zareagowały dwucyfrowym spadkiem na rozczarowujące wyniki za IV kwartał 2015 r. Spółka zanotowała w tym okresie ledwie 9,1 mln zł zysku netto, wobec oczekiwanych przez analityków 51,4 mln zł. Zarząd spółki przyznał, że nie sprostał dynamice przychodów, która pociągnęła za sobą wzrost kosztów sprzedaży, w tym logistyki, marketingu i IT. Notowania ostatnio odbiły, ale problemy Inter Cars (oby przejściowe) zainteresowani akcjami Auto Partner powinni wziąć pod uwagę. Zwłaszcza że firma, która szacuje udziały w rodzimym, wartym 7 mld zł rynku, na 6 proc. (Inter Cars ma ponad 30 proc.), rozwija się dynamicznie, ale płaci za to spadkiem marż i zysków. W 2013 r. wynik EBITDA był 10 proc. wyższy niż w 2015 r., a marża netto dwukrotnie większa (6,4 proc. wobec 3,2 proc.). „Zmiana wyników grupy spowodowana wzrostem przychodów oraz skali działalności. Spadek marż wynikający z uruchamiania nowych oddziałów, które początkowo wymagają poniesienia kosztów, zaczynają generować zysk po upływie 15 miesięcy, a pożądany poziom sprzedaży osiągają po około 30 miesiącach od ich otwarcia”— tłumaczą władze spółki Auto Partner.
Plan inwestycyjny spółki jest ambitny — zakłada rozbudowę sieci filii z 60 do 80 w ciągu dwóch lat, utworzenie regionalnych centrów logistycznych w kilku miastach (najpierw w Warszawie i Wrocławiu) oraz ekspansję na rynkach zagranicznych (eksport stanowił 18 proc. przychodów w 2015 r., najważniejszy rynek to Czechy). Firma chce wydać w sumie prawie 72 mln zł, a większość kapitału na ten cel przynieść ma właśnie oferta publiczna. Przy cenie maksymalnej 2,9 zł emitowane akcje warte są 66,7 mln zł. W ofercie znajdzie się też część akcji (23 mln), sprzedawanych przez obecnych akcjonariuszy.
Sytuacja rynkowa jest dla spółki sprzyjająca, bo Polska jest złomowiskiem Europy i 9 na 10 aut, zarejestrowanych w Polsce, to samochody w okresie pogwarancyjnym. Średni wiek pojazdu to 11 lat, a połowa aut ma 16 i więcej lat. Druga strona medalu, ta mniej korzystna dla spółki, to fakt, że Polacy na części samochodowe i naprawy wydają stosunkowo mało — rocznie to 250 EUR (1,1 tys. zł), wobec 1000 EUR, wysupływanych przez przeciętnego niemieckiego kierowcę. © Ⓟ