Pozew zbiorowy trzeba rozbroić

Jarosław Królak
opublikowano: 17-05-2010, 00:36

Firmy już powinny przygotowywać się do  odparcia ataku. Nie chowajcie głowy w piasek — radzą prawnicy.

Choć do wejścia w życie ustawy o pozwach zbiorowych (19 lipca) pozostały nieco ponad dwa miesiące, warto już minimalizować zagrożenie.

— Taki pozew może dotyczyć także zdarzeń sprzed wejścia w życie ustawy. Przedsiębiorcy, którzy czują pismo nosem, nie powinni czekać z założonymi rękami. Bezczynność może zbyt drogo kosztować — mówi Andrzej Tomaszek, adwokat z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Partnerzy.

Organizacje biznesowe alarmują, że pozwy zbiorowe mogą doprowadzić do upadłości tysiące firm.

Pozew może zatruć życie firmie. Wystarczy, że skrzyknie się 10 niezadowolonych klientów, wezmą do pomocy prawnika, wpłacą 2 proc. żądanego odszkodowania (nie więcej niż 100 tys. zł). Grozi to każdemu przedsiębiorcy z każdej branży. Najbardziej zagrożeni są producenci towarów niebezpiecznych oraz przedsiębiorcy z branż: bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej, farmaceutycznej, transportowej, handlowej, deweloperskiej i turystycznej.

Pozew zbiorowy trzeba rozbroićPozew zbiorowy trzeba rozbroić

— Przedsiębiorcy powinni przeanalizować dotychczasowe kłopoty z klientami. W razie obaw już należy zacząć gromadzić dowody na swoją korzyść. Jeżeli doszło np. do wypadku drogowego, to w interesie przewoźnika będzie zgromadzenie dowodów o liczbie poszkodowanych, ich obrażeniach, kto i w jakich warunkach prowadził pojazd czy ktoś inny przyczynił się do wypadku itp. Wczesne zgromadzenie dowodów i dokumentacji ułatwi obronę w sądzie — mówi mecenas Andrzej Tomaszek.

Paweł Pietkiewicz, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna, radzi, by wziąć się za bary z problemem.

— Warto dokonać audytu działalności firmy i wyłuskać sprawy problematyczne. Jeżeli nie da się naprawić zaszłości, to przynajmniej nie należy dawać pretekstów do nowych roszczeń. I tak, jeżeli np. firma telekomunikacyjna pobierała za wysokie opłaty, to powinna tak zmienić system rozliczeń, by zminimalizować przyszłe problemy. Producent wadliwych towarów powinien je naprawić — mówi Paweł Pietkiewicz.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu