Wymiana handlowa na linii Wielka Brytania — Polska już teraz znajduje się na dość wysokim poziomie. Niemniej jednak, jak twierdzą eksperci Banku Zachodniego WBK oraz Santander UK, nadal niezagospodarowana pozostaje spora przestrzeń, w której gospodarczą współpracę państw można byłoby wzmocnić.
Z tego właśnie powodu 17 czerwca 2015 r. w Warszawie organizują spotkanie, w którym wezmą udział brytyjscy przedsiębiorcy, zainteresowani polskim rynkiem. Poszukają u nas partnerów handlowych oraz odbiorców dla własnych towarów i usług.
— Brytyjczycy patrzą na potencjał naszego wewnętrznego rynku, ale także postrzegają nas jako kraj, z którego można prowadzić operację w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej — zaznacza Robert Antczak z Banku Zachodniego WBK, odpowiedzialny za rozwój biznesu międzynarodowego. A Wielka Brytania już teraz jest drugim co do wielkości odbiorcą naszych towarów (zaraz po Niemczech).
— Przyrosty eksportu na Wyspy Brytyjskie w ostatnich 10 latach wynosiły od ok. 10 do nawet ponad 20 proc. Wyjątki — z kilkuprocentowymi wartościami — to rok, w którym wybuchł kryzys gospodarczy oraz minione dwa lata — przypomina Piotr Dylak, dyrektor ds. finansowania handlu Banku Zachodniego WBK.
Z Polski do Wielkiej Brytanii wysyłamy głównie maszyny i urządzenia, samochody, inne pojazdy nieszynowe oraz części. Spory udział w eksporcie mają również meble i produkty wyposażenia domu. Na Wyspy wysyłamy metale szlachetne, np. srebro; popularnością cieszy się również nasza biżuteria. W grę, choć w nieco mniejszym stopniu, wchodzą produkty żywnościowe, jak mięso, podroby, czekolada. Natomiast w kategorii „import” zajmujemy obecnie dziewiątą lokatę wśród unijnych odbiorców brytyjskich towarów (dane za 2014 r., podane przez HM Revenue and Customs).
Z Wielkiej Brytanii chętnie sprowadzamy produkty medyczne i farmaceutyczne, pojazdy drogowe, specjalistyczne maszyny, produkty dla rynku paliw i przemysłu chemicznego.