Poznań Motor Show nie obawia się kryzysu

Marek Loos
opublikowano: 2001-05-24 00:00

Poznań Motor Show nie obawia się kryzysu

Mimo że polski rynek sprzedaży nowych samochodów znajduje się w głębokim kryzysie, rozpoczynający się dzisiaj Poznań Motor Show zgromadził przedstawicieli prawie wszystkich największych marek obecnych w Polsce. Zdaniem organizatorów największych targów motoryzacyjnych w Europie Środkowej i Wschodniej, kryzys, który dotknął krajowy przemysł samochodowy, ma charakter przejściowy.

Władze Międzynarodowych Targów Poznańskich szacują, że rozpoczynający się dziś Poznań Motor Show obejrzy 120 tys. osób. Gości targowych mają przyciągnąć modele takich marek aut jak: Dacia, Citroen, Daewoo, Polonez, Chrysler, Jeep, Mercedes, Alfa Romeo, Fiat, Lancia, Ford, Opel, Honda, Hyundai, Jaguar, Kia, Lexus, Nissan, Peugeot, Renault, Skoda, BMW, Land-Rover, Suzuki, Uaz, Aro, Honker, Toyota.

Według Grzegorza Turkiewicza, wiceprezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich, Poznań Motor Show nie jest tylko salonem samochodowym.

— W Poznaniu prezentuje się cały polski rynek motoryzacyjny i przedstawiciele zagranicznych firm z tej branży — mówi Grzegorz Turkiewicz.

Dodaje, że prezentacja prawie wszystkich marek obecnych na krajowym rynku może świadczyć, iż producenci tych aut traktują kryzys na rynku motoryzacyjnym jako przejściowy.

Trudne czasy

Wojciech Drzewiecki, analityk rynku motoryzacyjnego, przyznaje, że tegoroczny Poznań Motor Show odbywa się w trudnym okresie dla krajowej motoryzacji.

— Zjawisko spadku sprzedaży nowych samochodów w Polsce pogłębia się i rozszerza o kolejne grupy klientów i marek samochodowych — mówi Wojciech Drzewiecki.

W 2000 r., po 4 latach dynamicznego wzrostu, drastycznie spadła w Polsce sprzedaż nowych samochodów. Według danych firmy Samar, monitorującej rynek motoryzacyjny, nabywców znalazło 478,8 tys. nowych samochodów. Oznacza to spadek o ponad 25 proc., czyli 161 tys. aut w stosunku do roku poprzedniego. Bessa nie dotknęła jednak wszystkich. W tym samym czasie o 13,7 proc. wzrosła sprzedaż nowych samochodów z importu. W efekcie udział aut wyprodukowanych w Polsce w rynku nowych samochodów spadł z 75 proc. w 1999 r. do 60,8 proc. w 2000 r.

— W 2001 r. udział ten, pierwszy raz w historii kraju, spadł poniżej 50 proc. Jest to efektem 40-proc. spadku sprzedaży nowych samochodów w pierwszym kwartale 2001 r. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego — twierdzi Wojciech Drzewiecki.

Minister jest optymistą

Mimo ewidentnych oznak kryzysu panującego w branży motoryzacyjnej, Janusz Steinhoff, minister gospodarki, optymistycznie ocenia perspektywy tego rynku.

— Coraz więcej inwestorów zagranicznych z branży motoryzacyjnej decyduje się na budowę w Polsce fabryk aut lub elementów do nich. W latach 90. w Wielkopolsce miały miejsce udane restrukturyzacje firm, dzięki inwestycjom takich potentatów motoryzacyjnych, jak Volkswagen w firmie Tarpan czy Mahle w Krotoszynie. Przemysł motoryzacyjny wypracowuje około 7,6 proc. polskiego PKB, co dało 16,5 mld zł w pierwszym kwartale 2000 r. W tej branży jest lokowanych 8,1 proc. wszystkich nakładów inwestycyjnych w Polsce. Oznacza to kwotę 1,1 mld zł — twierdzi Janusz Steinhoff.

W tegorocznym Poznań Motor Show bierze udział 834 wystawców (w 2000 r. — 848) z 23 krajów (w tym z Polski 699). Wynajęli oni prawie 52,2 tys. mkw. powierzchni wystawienniczej (w 2000 r. — 59 tys. mkw.). Na 16 tys. mkw. są prezentowane samochody osobowe i dostawcze, na 11,5 rys. mkw. samochody ciężarowe, naczepy, przyczepy, zabudowy samochodów, na 6,5 tys. mkw. zespoły i elementy pojazdów samochodowych, a na 5,5 tys. mkw. wyposażenie warsztatów samochodowych. Wystawcy płacili za 1 mkw. w hali 56 USD (222,9 zł), a na powierzchni otwartej 24 USD (95,5 zł). PMS potrwa do 30 maja.

Okiem eksperta

Targi takie jak Poznań Motor Show są zwierciadłem sytuacji na polskim rynku motoryzacyjnym. Sytuacja na nim jest tym lepsza, im więcej producentów i importerów samochodów prezentuje się na targach. Uczestnictwo w targach nie jest tanie. Każdy przelicza swoje możliwości finansowe na zamiary. Konieczne jest również przeliczenie wydatków targowych na ewentualne korzyści marketingowe, wynikające z uczestnictwa. Jeżeli te korzyści nie są jednoznaczne, firmy przeznaczają środki na wydatki na reklamę lub promocję skierowaną bezpośrednio do klientów.

Wojciech Drzewiecki,

prezes firmy Samar, analizującej polski rynek motoryzacyjny