POZNAŃ STAŁ SIĘ STOLICĄ CZEKOLADY

Jacek Łakomy
opublikowano: 04-01-1999, 00:00

POZNAŃ STAŁ SIĘ STOLICĄ CZEKOLADY

Około 50 proc. słodyczy pochodzi z Wielkopolski

WOLELI KUPIĆ NIŻ BUDOWAĆ: Koncern NestlŽ stara się na rynkach poszczególnych krajów sprzedawać wyroby już sprawdzone. Dlatego zdecydował się na zakup udziałów w Goplanie zamiast budować zupełnie nowy zakład — mówi Janusz Rutkowski, prezes Goplany. fot. ARC

Największe zagęszczenie producentów czekolady jest widoczne w Poznaniu i jego najbliższych okolicach. W samym mieście działają Goplana, Greenvita i Bahia. W podpoznańskiej gminie Tarnowo Podgórne ulokowały się Stollwerck oraz rodzime Millano. W Tucznie w województwie pilskim od dwóch lat działa fabryka niemieckiej firmy Ludwig Schokolade.

Według badań przeprowadzonych latem 1998 r. przez Amer Nielsen Research, liderem na polskim rynku tabliczek czekolady jest Stollwerck, producent znany pod marką Alpen Gold. W niezbyt długim czasie zdobył prawie 28 proc. rynku. Na trzecim miejscu w kraju znalazła się należąca do NestlŽ Goplana. Jej udział w rynku oceniany jest na ponad 12 proc., a jeśli doda się do tego czekolady sprzedawane pod marką NestlŽ, to się okaże, że koncern ma 15 proc. całości sprzedaży. Nieźle lokuje się też Greenvita, która kontroluje 4 proc. rynku.

Niemcy budowali

Stollwerck i Goplana inwestowały inaczej. Stollwerck zdecydował się na postawienie od zera fabryki w Jankowicach pod Poznaniem. Koszt inwestycji wyniósł 35 mln marek (według aktualnego kursu ok. 70 mln zł). Jest to dziesiąty zakład Stollwercka, czwarty pod względem wielkości produkcji. Lokalizacja Stollwercka nie była ponoć przypadkowa. Gmina Tarnowo Podgórne ma szczęśliwą rękę w ściąganiu inwestorów. Do tej pory wielkość kapitału ściągniętego na jednego mieszkańca gminy wynosi 22 tys. dolarów i daleko odbiega od średniej krajowej nie przekraczającej 300 dolarów. Sąsiadami Stollwercka są Reemtsma, zakłady MAN-a, Union Caffe, Herlitz, a teraz jedna z francuskich sieci buduje tu hipermarket.

Na podobne rozwiązanie poszedł inny niemiecki producent słodyczy — Ludwig Schokolade rodem z Akwizgranu. Również od zera wzniósł fabrykę wyrobów czekoladowych, tyle, że nieco dalej od Poznania. Ludwig ulokował swój zakład w Tucznie w województwie pilskim. Tu siła robocza jest znacznie tańsza niż w stolicy Wielkopolski.

Szwajcarzy kupowali

NestlŽ postąpiło inaczej niż Stollwerck. Prawie w ostatniej chwili Szwajcarzy przystąpili do negocjacji w prywatyzacji Goplany. W lutym 1994 roku została zarejestrowana spółka akcyjna Goplana, w której NestlŽ miało 47 porc. udziałów, tyle samo Skarb Państwa, zaś resztę objęła załoga. Szwajcarzy zobowiązali się zainwestować 35,9 mln dolarów. Dlaczego NestlŽ nie zdecydowało się wybudować fabryki od podstaw? Przedstawiciele koncernu twierdzą, że filozofia firmy jest taka: nie narzucać na siłę wzorów z zewnątrz, a promować lokalne marki. W przypadku Goplany było to o tyle łatwiejsze, że poznański producent od lat sytuował się w krajowej czołówce. Zainwestowano 50 mln dolarów. Jednak przez kilka lat poznański producent — mimo rosnących obrotów — przez kilka lat odnotowywał straty.

— Były spowodowane przede wszystkim amortyzacją wartości firmy, którą trzeba było uwzględnić w rozliczeniach finansowych, wydatkami inwestycyjnymi oraz kosztami celnymi za przywóz wyrobów NestlŽ do testowania rynku — twierdzi Janusz Rutkowski, prezes Goplany.

W ubiegłym roku spółka uzyskała już dodatni wynik finansowy.

Patrząc na Wschód

Szesnaście lat temu rozpoczęła działalność firma Millano z Przeźmierowa. Na początku zatrudniała kilka osób i produkowała wyroby czekoladopodobne. Wszystko szło podobno jak woda, a zyski reinwestowano. Od początku lat 90. coraz więcej wysyłano do krajów dawnego Związku Radzieckiego. Kilkanaście miesięcy temu Millano zafundowało sobie nową linię do produkcji czekolady. Jak twierdzi Marian Brzozowski, dyrektor firmy, był to moment zwrotny dla firmy. Od roku stara się ona promować wyroby pod marką Baron. Czekolada jest już kierowana do rodzimego konsumenta. O ile w 1995 roku eksport na Wschód stanowił 70 proc. sprzedaży, o tyle dziś już tylko 35 proc. W obsłudze rynków WNP specjalizowała się też inna wielkopolska firma — poznańska Greenvita. Dziś dla niej większe znaczenie mają rodzimi konsumenci. Początkowo była to spółka z udziałem kapitału z Lichtensteinu. Jej kapitał założycielski wzrósł w ciągu ostatnich lat z 330 tys. do 21 mln złotych. Unowocześnienie produkcji, budowa własnej sieci dystrybucji oraz duże nakłady na reklamę (w 1997 roku — 8 mln złotych) pozwoliły firmie z Poznania wejść do krajowej czekoladowej ekstraklasy. W tym roku sprzedaż Greenvity ma wynieść ok. 90 mln złotych.

Zjednoczeni inaczej

Na wielkopolski rynek wyrobów czekoladowych powróciła też dawna Spółdzielnia Inwalidzka „Zjednoczeni”. Na początku dekady — jak duża część niezbyt wielkich firm — przeżywała ciężkie chwile. Słodycze nie miały długich terminów ważności, więc sami pracownicy jeździli i sprzedawali to, co wyprodukowali. Zmieniono nazwę na Bahia, znaleziono rynkową niszę i jakoś się udało. Poznańscy spółdzielcy zawarli umowy patronackie z hurtowniami na terenie całej Polski. Dziś szefowie Bahii deklarują, że ich wyroby mogą konkurować z produktami wielkich koncernów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Łakomy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / POZNAŃ STAŁ SIĘ STOLICĄ CZEKOLADY