Poznań zamiast Paryża

  • Anna Pronińska
opublikowano: 28-06-2013, 00:00

Kopenhaskie targi nietrafione, a paryskie wyleciały z oferty. Firmy mają zastrzeżenia do ministerialnego programu promocji branży odzieżowej. MG odpiera zarzuty

Od półtora roku trwa program promocji branży odzieżowej, w którym wybrane firmy biorące udział w zagranicznych targach, misjach gospodarczych i szkoleniach mogą liczyć na dofinansowanie nawet 75 proc. kosztów kwalifikowanych. Dotacja dla branży wyniesie 4,75 mln zł. Wpłynęło 21 wniosków, ale chętni wciąż mogą się zgłaszać, bo działania potrwają do końca 2014 r. Do tej pory beneficjenci mogli się przeszkolić w zakresie podejmowania działalności na rynkach międzynarodowych, wystawić na targach w Łodzi czy Poznaniu, a za granicą — w Moskwie i Kopenhadze. Mogli także wziąć udział w misjach gospodarczych do Rosji, Francji i Kopenhagi. Wśród uczestników jest odzieżowy No Name (dwukrotna Gazela Biznesu 2005 r. i 2006 r.), właściciel marki Cotton Club.

KONTROWER- SYJNE TARGI: Firmy odzieżowe krytykują dobór imprez w ramach branżowego programu promocji i nie chcą jeździć na targi m.in. do Poznania. Resort gospodarki podaje jednak, że są już wymierne efekty branżowego programu promocji, i sypie przykładami.
 [FOT. ARC]
KONTROWER- SYJNE TARGI: Firmy odzieżowe krytykują dobór imprez w ramach branżowego programu promocji i nie chcą jeździć na targi m.in. do Poznania. Resort gospodarki podaje jednak, że są już wymierne efekty branżowego programu promocji, i sypie przykładami. [FOT. ARC]
None
None

— Jesteśmy zadowoleni i nie żałujemy udziału w programie. Chcemy, by przekuł się na współpracę i rozwój firmy. To jednak długotrwały projekt i dopiero zaczynają odzywać się potencjalni klienci z pierwszymi zamówieniami — mówi Andrzej Kromka, prezes No Name.

Solo w Moskwie

Do programu ma jednak zastrzeżenia.

— Targi kopenhaskie okazały się złym wyborem, bo to bardzo zamknięty rynek na inne marki niż skandynawskie. Kontrahenci byli nastawieni, że to my będziemy od nich kupować. Niestety, w przyszłym roku musimy ponownie tam być w ramach programu i nie możemy zamienić targów na inne. Będziemy więc minimalizować koszty wystawiennicze — mówi Andrzej Kromka.

Uważa, że w programie przewidziano zbyt małą liczbę osób, które mogą wyjechać (dwie na targi zagraniczne i jedna na misję). Andrzej Kromka wysyła więc dodatkowe osoby z firmy, ale za nie nie dostanie zwrotu wydatków. Do programu aplikował odzieżowy Bialcon, ale się nie zakwalifikował.

— Dobrze się stało, że powstał program promocji eksportu naszej branży, ale wydaje się, że inny powinien być portfel firm biorących w nim udział. Może warto podzielić program na osobne imprezy dla producentów odzieży i bielizny. W programie powinny brać udział nowatorskie firmy z nowoczesnym wzornictwem, bo dla nich szansą mogły być targi w Kopenhadze — mówi Jakub Chwesiuk, kierownik marketingu w Bialconie.

— To bardzo dobry projekt w znaczeniu merytorycznym, gdyby był dobrze zorganizowany i przemyślany. W Kopenhadze chyba nikt nie sprawdził kontrahentów i wiele firm miało negatywne spostrzeżenia, a w Moskwie firmy z innych krajów tworzyły całość oprócz Polski. Bo nasze były rozrzucone — mówi anonimowy przedstawiciel jednej z branż objętych programem, który zrezygnował z udziału. Podobnie uważa Andrzej Kromka.

— Mieliśmy razem działać jako polskie firmy, a okazało się, że musimy sobie sami radzić. W Moskwie firmy były zgrupowane krajami. Nasze były rozrzucone i nie widać tam było Polski. A przydałoby się mówić jednym głosem, bo branży trudno się przedostać na Wschód — mówi prezes No Name.

Na tych targach była też firma bieliźniarska Alles, która zrezygnowała z programu branżowego.

— Należało zorganizować jedną alejkę jak Włosi czy Niemcy. Wiele firm z programu mówiło, że można było to lepiej zorganizować — mówi Beata Wojciechowska, specjalistka PR w Alles.

Au revoir Paris

Część firm z branż bielizny i pończoszniczej ma za złe organizatorom programu, że zamiast do Paryża czy Niemiec proponowano im targi poznańskie. — Zdawaliśmy sobie sprawę, że to nie są targi pod kątem rozwoju eksportu, lecz dedykowane polskim kontrahentom. Trudno zakładać, że impreza w Polsce będzie działać proeksportowo — mówi Jakub Chwesiuk. Także Alles nie chciał jechać do Poznania.

— Część imprez targowych z listy resortu była nam nie po drodze, a najlepsze, jak w Paryżu, wyleciały z oferty. W zamian zaproponowano nam Poznań. Poczuliśmy się oszukani. Wszyscy wiemy, że targi w Poznaniu są schyłkowe. My sobie radzimy w Polsce i bardziej chodziło nam o eksport. Dla nas to wyglądało jak wydanie pieniędzy na działania, które nie przyniosą rezultatów — mówi Beata Wojciechowska.

Inna firma z branży odzieżowej z tego powodu zrezygnowała z ubiegania się o dotację. — Odstąpiliśmy od podpisania umowy. Musielibyśmy uczestniczyć w imprezach, które nam nic nie dadzą. Wydatek był duży, około 700 tys. zł, w tym 100 tys. zł na imprezy nie dla nas. Nie można było korzystać z alternatywnych imprez. Prosiliśmy o Paryż, bo tam się spotykają wszyscy odbiorcy. Powiedziano, że nie ma takiej opcji.

Nawet Niemcy nie wchodziły w grę. A tam się spotyka świat — mówi anonimowy przedstawiciel. Edyta Bonin-Kanikowska z Międzynarodowych Targów Poznańskich przekonuje, że Targi Mody Poznań zostały włączone do programu z uwagi na swój międzynarodowy charakter i politykę proeksportową, a w obecnej, zmienionej formule B2B producenci mogą dotrzeć także do zagranicznych kontrahentów.

— Miniona edycja Targów Mody Poznań zgromadziła ponad 464 firmy i marki z 17 krajów. Z ofertą zapoznało się 5538 handlowców, obok kupców z kraju najliczniej reprezentowana była grupa przedsiębiorców z Niemiec, Litwy, Czech, Rosji, Szwajcarii, Turcji, Słowacji, Ukrainy, Holandii, Białorusi, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Włoch, Węgier, Francji, Hiszpanii i Kazachstanu — zapewnia przedstawicielka MTP. Jej zdaniem, targi już dwa razy zorganizowały misję przyjazdową zagranicznych kontrahentów na Targi Mody, organizowano też spotkania matchmakingowe.

 Ministerialne programy promocji dla branż:

meblarskiej, usług ICT/IT, przemysłu biotechnologicznego i farmaceutycznego produkcji jachtów i łodzi rekreacyjnych produkcji sprzętu medycznego i aparatury pomiarowej, stolarki okiennej i drzwiowej budownictwa, ochrony i zachowania zabytków, przemysłu kosmetycznego, maszyn i urządzeń górniczych, turystyki medycznej, przemysłu obronnego, polskich specjalności żywnościowych, jubilersko-bursztynniczej.

 

RESORT ODPOWIADA

Paryż dla znanych

MINISTERSTWO GOSPODARKI

Propozycja rynków oraz imprez targowo-wystawienniczych objętych branżowym programem promocji branży odzieży, dodatków i galanterii skórzanej skonsultowana została z przedsiębiorcami z branży. W ankiecie wzięło udział ponad 50 polskich firm. Określenie jednolitych kierunków promocji i imprez targowych dla branży jest trudne ze względu na wielość asortymentów oferowanych przez przedsiębiorców. Targi Mody w Poznaniu to największa impreza targowo-wystawiennicza branży odzieżowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Gromadzą bardzo dużą liczbę potencjalnych klientów z całej Europy i oferują pełen asortyment modowy. Rynek francuski jest tak mocno nasycony znanymi markami międzynarodowymi, że kreowanie polskiej marki przerasta możliwości finansowe polskich firm, nawet przy otrzymaniu dotacji. Poza tym, na francuskim rynku wystawienniczym działają salony tematyczne, na których nie ma możliwości prezentacji innego asortymentu. Najbardziej znana impreza Premier Vison i Pret a Porter to targi, na których odbywa się bardzo ostra konkurencja i marka nieznana lub słabo rozpoznawalna na rynku międzynarodowym ma znikome szanse, aby zaistnieć na tych targach. W Niemczech, podobnie jak w wypadku rynku francuskiego, nie udało się wyselekcjonować jednej imprezy dogodnej dla całej branży. Jedyna impreza targowa, która mogła być brana pod uwagę CPD, od kilku lat traciła na znaczeniu, pod względem możliwości pozyskania nowych potencjalnych klientów i ostatecznie w lutym 2012 odbyła się jej ostatnia edycja. Targi CPM w Moskwie organizowane były w ramach branżowego programu promocji po raz drugi. Wykonawca programu każdorazowo konsultuje z przedsiębiorstwami deklarującymi chęć udziału w programie możliwość stworzenia wspólnej powierzchni pod marką Polska. Polscy przedsiębiorcy nie są zainteresowani wspólnym wystawiennictwem z kilku powodów. Po pierwsze, targi CPM podzielone są halami na różne sektory, w tym: odzież damska, męska, dziecięca, bielizna. Trudno jest więc pogodzić interesy firmy z różnych sektorów. Firmy, które od lat wystawiają się na targach CPM Moskwa, nieustannie korzystają z tej samej lokalizacji, do której przyzwyczaili swoich klientów. W branży znalazły się także głosy, że wystawiennictwo na stoisku polskim spowoduje, iż firmy stracą swoją indywidualność marki, która jest dla wielu firm wartością nadrzędną.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane