Pozostałem tylko z wolną gotówką

Anonimowy Inwestor
opublikowano: 2002-12-02 00:00

Nabrałem przekonania, że oczekiwanie na wzrost wartości akcji Amiki pozbawione jest sensu. W sytuacji gdy kursy innych spółek mocno ostatnio wzrosły, walory spółki z Wronek niemal nie zmieniły swej wartości. Postanowiłem więc wykorzystać pierwszą nadarzającą się okazję do ich sprzedaży, aby wyjść z nietrafionej inwestycji. Stało się to w ubiegły poniedziałek. Papiery sprzedałem po kursie 37 zł. Dzięki temu, że posłuchałem zalecenia CDM Pekao SA i kupiłem akcje pod koniec września, teraz mogę się „cieszyć” zawrotnym zyskiem wysokości... 50 groszy na jeden walor. Wielkie dzięki!

Widzę jednak, że optymizm instytucji rekomendujących nie ma granic. Oto bowiem dwa dni po sprzedaży przeze mnie akcji ukazała się kolejna rekomendacja dla Amiki. Tym razem analitycy DM BZ WBK starają się przekonać inwestorów, że kurs wzrośnie. Daj Boże! Ja jednak na własnej skórze przekonałem się, że matematyczne wyliczenia wartości akcji (poparte nawet pozytywnymi wieściami ze spółki), a ich rzeczywista wycena rynkowa to zupełnie inna para kaloszy. Dlatego pozostaję mocno sceptyczny w stosunku do ceny 43 zł, jaką według DM BZ WBK, warte są papiery Amiki.

Od poniedziałku nie mam akcji w portfelu. Taka sytuacja jeszcze nie miała miejsca w mojej dotychczasowej karierze giełdowego inwestora. Muszę przyznać, że przeoczyłem dogodny moment do zakupu akcji KGHM. W ostatnich dniach to właśnie ta spółka zachowywała się bardzo dobrze. O możliwości wystąpienia takiej sytuacji uprzedzał ING Barings, który w raporcie z 20 listopada wycenił papiery kombinatu na 15,4 zł za sztukę i zalecił ich zakup. Nie posłuchałem, bo mam jeszcze świeżo w pamięci słynną rekomendację tego banku dotyczącą Elektrimu. Przed rokiem zalecił on mocno kupować akcje Elektrimu, które wycenił na 21,6 zł. Co było potem, wszyscy wiemy...