Na pytanie „Gazety Wyborczej”, czy Jacek Rostowski jest dobrym ministrem, jego rządowy kolega odpowiada:
- To moje prognozy, że kryzys wcale się nie skończył, się sprawdziły. Na zjawiskach światowych, gospodarce i zjawiskach europejskich – pozwólcie panie, że będę mało skromny – znam się jak mało kto, niewielu jest takich ministrów w krajach UE. Mówiłem, że w połowie tego roku będą przychodziły różne grupy społeczne i będą żądały, aby tu dołożyć i tam dołożyć. I się spełniło – odpowiada wicepremier.
Na zarzut, że premier się z nim nie liczy ripostuje, że to on wywalczył obowiązywanie stref ekonomicznych do 2026 r., choć myślał, że „przy takim niezrozumieniu wagi tych spraw przez Rostowskiego to będzie rok 2023”.
Ministrowi finansów oberwało się jeszcze raz.
- Lepiej byłoby dla Tuska, gdyby wicepremierem [zamiast Rostowskiego – red.] została wówczas, po udanych negocjacjach unijnych, minister Elżbieta Bieńkowska. Już wtedy Rostowski był nielubiany. I ja mógłbym sobie nabić kilka punktów, krytykując Rostowskiego (…) Ale wolę spokojnie robić swoje – oznajmia Janusz Piechociński.

Pełny wywiad na stronach wyborcza.pl