PPE: nie ma wyboru

Ewa Bednarz
opublikowano: 2000-03-17 00:00

PPE: nie ma wyboru

Brakuje już tylko jednego podpisu do ostatecznego uchwalenia ustawy o pracowniczych programach emerytalnych. Jednak przegłosowany już przez Sejm projekt w dalszym ciągu budzi liczne kontrowersje.

Najwięcej dyskusji toczy się wokół dopuszczenia w jednym zakładzie pracy jednej formy pracowniczego programu emerytalnego. Zapis ten pozbawi niektórych pracowników możliwości wyboru między formą ubezpieczeniową a kapitałową. Wybór osób zatrudnionych w danym przedsiębiorstwie może najwyżej ograniczyć się do przystąpienia do oferowanego przez zakład pracy programu lub nie.

Problem z konwersją

Jeśli pracownik zdecyduje o nieprzystępowaniu do programu straci jednak tę część finansowania składki podstawowej, którą będzie odprowadzał do PPE pracodawca. Jeżeli jednak zdecyduje się na przystąpienie do programu, to kolejne niespodzianki mogą go spotkać przy zmianie pracy, może się bowiem okazać, że nowy pracodawca oferuje zupełnie odmienną formę PPE, a wtedy zaczną się problemy przy konwersji składki.

Nie ma bowiem możliwości przeniesienia pieniędzy z towarzystwa ubezpieczeniowego do funduszu inwestycyjnego i odwrotnie. Jedynym wyjściem będzie więc umorzenie odprowadzanych składek w starej pracy i rozpoczęcie oszczędzania w nowej, ale wtedy okaże się, że przepada ubezpieczenie i część składek, które pokrywały koszty ochrony życia.

Ponadto ustawa mówi, że inicjatywa utworzenia pracowniczego programu emerytalnego zależy od pracodawcy. Jeżeli nie ma on funduszy to nie utworzy programu. Budzi to również pewne obawy z punktu widzenia etyki. Może się bowiem okazać, że nie wszyscy mogą skorzystać z PPE i to nawet wówczas, gdy są zatrudnieni w jednym przedsiębiorstwie.

Połowiczna wygrana

Podczas dyskusji sejmowych nad ustawą, towarzystwa funduszy inwestycyjnych protestowały przede wszystkim przeciwko używaniu przez ubezpieczycieli określenia „fundusz inwestycyjny”, ponieważ nie podlega on ustawie o funduszach inwestycyjnych. Fundusze inwestycyjne oferowane przez TFI mają osobowość prawną. Środki w nich lokowane są odseparowane od samych towarzystw, a aktywa, w celu zwiększenia bezpieczeństwa, są przechowywane w banku depozytariuszu. Istnieją również duże ograniczenia inwestycyjne i ustawowo nałożony szereg obowiązków informacyjnych.

Warunków tych nie spełniają fundusze inwestycyjne oferowane przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Środki gromadzone w ramach polis ubezpieczeniowych z funduszem inwestycyjnym są tylko i wyłącznie umownie wyodrębnioną częścią aktywów towarzystwa ubezpieczeniowego. Klient ponosi więc dwojakiego rodzaju ryzyko: związane z samymi inwestycjami dokonywanymi w ramach funduszu inwestycyjnego i sytuacją finansową towarzystwa ubezpieczeniowego.

Po zmianach w ustawie ma się to zmienić. Ubezpieczyciele będą musieli wyodrębnić aktywa z masy upadłościowej, określić jaka część aktywów przeznaczona będzie na przyszłe zabezpieczenie emerytalne, a jaka będzie przeznaczona na pokrycie ryzyka ubezpieczeniowego. Ponadto została zmieniona nazwa używana dotąd przez ubezpieczycieli na grupowe inwestycyjne ubezpieczenie na życie. Używanie określenia „inwestycyjny” może jednak w dalszym ciągu budzić niejasności.

Inwestycja na przyszłość

Jeszcze w czerwcu 1999 roku ustalono, że składkę podstawową będzie płacił pracodawca, a nie pracownik. Sprzeciwiał się temu rząd, który utrzymywał, że takie rozwiązanie dodatkowo obciąży sferę budżetową. Obciążenie to jest jednak niewielkie. Przy założeniu, że wszyscy uprawnieni przystąpiliby do III filara, a z budżetu opłacana byłaby składka w maksymalnej wysokości, wydatek państwa stanowiłby zaledwie pół procentu całego budżetu. Byłaby to więc inwestycja, która w krótkim czasie zwróciłaby się. Wejście w życie III filara powinno bowiem przyczynić się do wzrostu skłonności społeczeństwa do oszczędności. Od pieniędzy tych regularnie odprowadzany ma być podatek. Ponadto pieniądze przekazywane do trzeciego filara przez kilkadziesiąt lat będą inwestowane, co przyczyni się również do rozwoju całego rynku kapitałowego.

Bez ulg podatkowych

Powodzenie reformy emerytalnej w innych państwach uzależnione było w znacznej mierze od ulg podatkowych. W Polsce takich ulg się nie wprowadza. Ponadto UNFE nie ułatwia rozwoju III filara. Polskie Pracownicze Towarzystwo Emerytalne Diament złożyło do UNFE 167 dokumentów. Samo ich przyjmowanie trwało 7 godzin. Problemów takich nie miały firmy ubezpieczeniowe, które tworzyły PTE.

Utrudnienia te mogą się przyczynić do rozwoju produktu podobnego do PPE, ale omijającego UNFE. Część TFI może bowiem dojść do wniosku, że nie warto czekać na licencję, wnosić opłaty i jeszcze mieć nad sobą kolejną obok KPWiG kontrolę. Rozwijanie się już teraz planów systematycznego oszczędzania dowodzi, że III filar może okazać się niewypałem. A na tym stracą zarówno pracownicy jak i budżet.

Ewa Bednarz

OKIEM EKSPERTA

Składka motywuje kadry

Piotr Dziewulski, wiceprezes TFI BH

Zgodnie z oczekiwaniami pracowników i samych pracodawców, składkę podstawową będzie finansował pracodawca. Dzięki takiemu rozwiązaniu, pracowniczy program emerytalny ma szansę stać się realnym narzędziem polityki kadrowej, stanowiąc istotny element systemu motywacyjnego. Zwłaszcza że wysokość składki podstawowej dla poszczególnych grup pracowników może być różnicowana. Nowelizacja usystematyzowała również kwestie podatkowe. Za świadczenia otrzymywane w przyszłości z programu nie trzeba będzie płacić podatku dochodowego od osób fizycznych ani od spadków i darowizn. Zawiedzeni mogą się czuć zwolennicy prowadzenia w jednym zakładzie pracy kilku form PPE. Jedna forma z pewnością nie sprosta oczekiwaniom wszystkich pracowników.