NOWY JORK (Reuters) - Piątkowe sesje na giełdach w Nowym Jorku zakończyły się zniżkami, a w perspektywie całego tygodnia indeks Dow Jones odnotował największy spadek od czasu Wielkiego Kryzysu w latach 30-tych. Inwestorzy pozbywali się akcji w obawie przed recesją i wojną.
"Kto w obecnej sytuacji chciałby stanąć na drodze rozpędzonego pociągu? Kupowaliśmy trochę w poniedziałek, ale to chyba jeszcze za wcześnie" - powiedział Dirk van Dijk, z C.H. Dean & Assiociates, która zarządza atywami o wartości 4,5 miliarda dolarów.
W ubiegły tygodniu pobito wszelkie rekordy. Dow Jones stracił 1.370 punktów, natomiast strata procentowa była wyższa niż podczas krachu w 1987 i 1929 roku. W poniedziałek, środę i piątek obroty na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (NYSE) były największe w historii.
Nastrojów na rynku nie zdołała również poprawić informacja, że General Electric, spółka o największej na świecie kapitalizacji, nadal planuje osiągnąć dwucyfrowy wzrost zysku na koniec roku.
Inwestorzy opróżniali portfele z akcji w obawie przed spodziewanym atakiem wojsk amerykańskich na Afganistan i jego ewentualnym wpływem na kondycję największej światowej gospodarki.
Dużym popytem cieszyły się amerykańskie obligacje skarbowe uważane powszechnie za bezpieczną inwestycję w czasach niepewności.
Dow Jones spadł o 1,68 procent do 8.235,81 punktu. Początkowo indeks stracił nawet trzy procent, ale zdołał odrobić cześć spadków. Natomiast indeks Nasdaq spadł o 3,25 procent do 1.423,19 punktu.
W całym tygodniu Dow Jones stracił 15,5 procent. Jak wynika z danych udostępnionych przez portal MarketHistory.com większy spadek amerykański indeks odnotował tylko latem 1933 roku. Nasdaq stracił 16 procent, a od początku roku 42,4 procent.
Od marca 2000 roku, gdy indeksy w USA osiągnęły najwyższe poziomy w historii inwestorzy stracili łącznie 6,8 biliona dolarów, co stanowi równowartość łącznego produktu krajowego Japonii, Francji i Niemiec.
Aż 1,4 biliona dolarów przypadło na ostatni tydzień, co zdaniem analityków może doprowadzić do spadku wydatków konsumenckich i ostateczne popchnąć gospodarkę w stronę recesji.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))