PPP nie musi pompować długu

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-09-29 00:00

Jeśli rząd się zgodzi, by operatorzy autostrad ustalali myto, PPP nie obciąży budżetu.

Rząd i samorządy wiedzą, że zaciągnięcie kredytu oznacza zwiększenie długu publicznego. Alternatywą mają być projekty w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Niedawno jednak resort infrastruktury, który chce budować autostradę A1 Tuszyn — Pyrzowice w PPP, dostał opinię Eurostatu, który wskazuje, że projekt trzeba wliczyć w dług. Tymczasem przedstawiciele autostradowych firm uważają, że tak być nie musi. — Jeśli strona publiczna się zgodzi, by partner prywatny przejął ryzyko natężenia ruchu [czyli także ustalanie stawek — przyp. red.], wówczas bierze on na siebie wszystkie

rodzaje ryzyka w projekcie, nie ma zatem mowy o wpisywaniu inwestycji w deficyt i dług publiczny — uważa Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Stalexportu Autostrady, który jest właścicielem spółki mającej koncesję na odcinek A4 Kraków — Katowice. W polskich projektach PPP partner prywatny bierze na siebie ryzyko budowy, finansowania i utrzymania autostrady, a strona publiczna ryzyko natężenia ruchu. Nawet jeśli nie pokrywa ono kosztów kredytów i eksploatacji, państwo i tak płaci prywatnemu partnerowi ustalone kwoty za dostępność trasy dla kierowców. W zamian to minister infrastruktury ustala wysokość opłat. — Nie możemy się zgodzić na przekazanie ryzyka natężenia ruchu stronie prywatnej bez żadnych ograniczeń. Nie chcemy rezygnować z wpływu na wysokość opłat. To dla nas bardzo ważne. Obecnie mamy stawki, ustalane przez koncesjonariuszy, na dwóch odcinkach — A2 Nowy Tomyśl — Konin i A4 Kraków — Katowice. Mamy niewielki wpływ, by coś zmienić — mówi Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury.

Na A2 kierowcy skarżą się na wysokie stawki myta i uciekają z autostrady na drogi lokalne. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych poprosiło nawet urząd antymonopolowy o zbadanie, czy wielkość opłat na A2 nie narusza zasad uczciwej konkurencji. Autostrada Wielkopolska, koncesjonariusz tej trasy, tłumaczy jednak, że stawki są tak wysokie, bo pokrywają całość kosztów eksploatacji i spłaty zobowiązań. Na A4 natomiast Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że koncesjonariusz podczas remontów nie powinien pobierać opłat w pełnej wysokości. Koncesjonariusz podkreślał jednak, że wówczas nie miałby za co remontować drogi. Ani do A2, ani do A4 rząd przecież nie dopłaca do utrzymania tras.