PR 1 nie zamierza zrezygnować z reklam
Nadawcy komercyjni kontra publiczni
KOMERCJA ZAMIAST MISJI: Radio publiczne nie do końca realizuje swoją misję i emitując reklamy zabiera z rynku pieniądze komercyjnym nadawcom — uważa Krzysztof Nepelski, szef marketingu radia RMF FM.
Sposób finansowania publicznego radia budzi wiele kontrowersji. Komercyjni nadawcy radiowi uważają, że radio publiczne mogłoby działać bez wpływów z reklam, a przedstawiciele Polskiego Radia przekonują, że sam abonament nie pozwoli na funkcjonowanie rozgłośni.
Polskie Radio to, oprócz głównej spółki przygotowującej 4 programy ogólnokrajowe i program dla zagranicy, 17 niezależnych jednoosobowych spółek Skarbu Państwa nadających programy lokalne.
Publiczny przepych
Zdaniem Krzysztofa Nepelskiego, dyrektora marketingu RMF FM, radio publiczne z powodzeniem mogłoby utrzymywać się z samego abonamentu, ale musiałoby oszczędniej dysponować państwowymi środkami i zmienić struktury zarządzania.
— Dochodzi do tego, że np. w Krakowie, kosztem 20 mln zł, buduje się nową olbrzymią siedzibę Polskiego Radia. Marmurowe schody i złote klamki nie przystają do możliwości finansowych i słuchalności osiąganej przez Radio Kraków. Dodatkowo, w kilku oddziałach regionalnych radia publicznego utrzymywane są np. orkiestry. Jest to przepych, który w obliczu problemów spółki, nie powinien mieć miejsca — uważa Krzysztof Nepelski.
— Przy obecnej wysokości abonamentu utrzymanie Polskiego Radia bez wpływów z reklam jest niemożliwe — oponuje Eugeniusz Smolar, wiceprezes Polskiego Radia. Jego zdaniem, celem Polskiego Radia nie jest maksymalizacja zysku, ale zdobywanie środków na realizowanie programu.
— Nie wykorzystujemy nawet 25 proc. ustalonego przez KRRiT limitu czasu na emisję reklam — mówi Eugeniusz Smolar.
Stawiają na przyszłość
Mali nadawcy mają pretensje, szczególnie do 17 regionalnych rozgłośni publicznych, że odbierają im znaczną część z i tak niewielkiej ilości reklam, emitowanych w radiach lokalnych. Wpływy z reklam stanowią około 25 proc. przychodów Polskiego Radia. Do końca lipca na konto warszawskiej centrali wpłynęło w tym roku prawie 100 mln zł z abonamentu.
— Musimy wygenerować środki na dalszy rozwój Polskiego Radia. Zdobyć pieniądze na np. wykup praw do transmisji koncertów czy stworzenie w przyszłości kanałów tematycznych. Z wydatkiem ponad 10 mln zł rocznie będzie się wiązało stworzenie nowej sieci ogólnokrajowej Polskiego Radia (rozdzielenie Programu Drugiego i Czwartego, które dotychczas nadawały na tym samym paśmie) — mówi Eugeniusz Smolar.
Gdzie ta misja
Nadawcy komercyjni zarzucają Polskiemu Radiu, że zamiast realizować misję publicznego radia — zmierza w stronę komercji.
— Mając wpływy z abonamentu i z reklam powinni mniej interesować się częścią komercyjną, a bardziej edukacyjną i docierać do ludzi starszych. Jednak, mimo wielu zastrzeżeń, radio publiczne spełnia swoją misję znacznie lepiej niż telewizja — uważa Krzysztof Nepelski.
— Robimy wszystko, aby obniżyć koszty, ale z zastrzeżeniem, że robimy ambitny program — argumentuje Eugeniusz Smolar.
Emocje budzi sprawa ograniczenia kosztów przez Polskie Radio. Zarzuty ze strony komercyjnych nadawców dotyczą utrzymawania 17 zarządów i rad nadzorczych w ośrodkach regionalnych oraz przerostu zatrudnienia.
— 30-40 osób z powodzeniem podołałoby misji prowadzenia regionalnego ośrodka publicznego radia. Tymczasem zatrudnionych jest często kilkakrotnie więcej osób — informuje Krzysztof Nepelski.
— Regionalne rozgłośnie Polskiego Radia to niezależne spółki. Można bronić poglądu, że byłyby w stanie poczynić oszczędności, ale ich przedstawiciele twierdzą, że dzięki wyodrębnieniu z centralnej struktury udaje się im tanim kosztem budować dobry program — tłumaczy Eugeniusz Smolar.
Jego zdaniem, istnieje współpraca między Warszawą a rozgłośniami regionalnymi. Przyznaje, że są napięcia, ale mają one raczej charakter ambicjonalny niż strukturalny.