Specjaliści od public relations, którzy liczą w styczniu na podwyżki, mogą się srogo zawieść. Oby nie stracili etatów…
Aż 39 proc. PR-owców przewiduje wzrost zarobków w przyszłym roku — wynika z najnowszego raportu portalu PRoto. pl. A co na to ich pracodawcy? Raczej studzą nadmierny optymizm i radzą, by oczekiwania płacowe dostosować do sytuacji rynkowej. Jerzy Ciszewski, prezes agencji Ciszewski PR, nie ma złudzeń: gdy gospodarka zwalnia, przedsiębiorcy w pierwszej kolejności tną wydatki na marketing i komunikację.
— Klienci z branży finansowej już podjęli z nami rozmowy na temat ograniczenia honorariów. Nie jest to więc najlepszy moment na podnoszenie pensji — podkreśla Jerzy Ciszewski.
Z kolei Bogdan Biniszewski, szef ComPress, cieszy się, że obsługuje sektor informatyczny. Bo w IT, jego zdaniem, na kryzys się nie zanosi. Podobnie jak w branży windykacyjnej czy farmaceutycznej .
— Nie zazdroszczę natomiast agencjom, które pracują dla firm deweloperskich, motoryzacyjnych czy banków. Ich klienci drastycznie odchudzają budżety, co przekłada się na kondycję finansową tych firm — ocenia szef ComPress.
Widmo zwolnień
We wzrost wynagrodzeń w PR nie wierzy również Danuta Raczkiewicz-Chenczke, szefowa RC2 Consultants. Jej zdaniem, branżę czeka zaciskanie pasa. Niewykluczone są redukcje wynagrodzeń i zwolnienia.
— Z drugiej strony jest to dobry czas dla sprawnych agencji i konsultantów z dobrą marką — dodaje pani menedżer.
Według Roberta Niczewskiego, prezesa Liberty Group, wysokiej klasy specjaliści nadal mogą spać spokojnie. Zalicza do nich np. ekspertów, którzy odpowiadają za relacje inwestorskie spółek giełdowych.
— Na takich ludziach nigdy nie odważyłbym się oszczędzać — zapewnia Robert Niczewski.
Życie w nieświadomości
Pracownikom podwyżki i premie na koniec roku daje Ryszard Solski, prezes Solski Burson-Marsteller. Uzasadnia to dobrymi wynikami firmy.
— Jeśli następne miesiące będą równie dobre, będą kolejne gratyfikacje — obiecuje menedżer.
Zaznacza jednak, że dużo zależy od rozwoju sytuacji w gospodarce. Według niego, niektóre firmy public relations mogą wypaść z rynku. Skąd więc się bierze optymizm wielu speców od PR, który przebija przez sondaż PRoto. pl? Zdaniem Danuty Raczkiewicz-Chenczke, do zawodu weszło wielu młodych ludzi, którzy przez trzy lata zarabiali coraz lepiej. Nie doświadczyli na własnej skórze kryzysu, który dotknął branżę w 2000-01 r.
— Przyzwyczajeni do dobrego, nawet nie dopuszczają myśli, że teraz może być znacznie trudniej — zauważa prezes RC2 Consultants.