Praca w banku od zaraz

opublikowano: 05-07-2017, 22:00

Kiedyś praca marzeń absolwentów ekonomii. Dzisiaj o pracownika banki konkurują z Lidlem i Biedronką

To był jeden z najgłośniejszych transferów 2014 r. Dan Makoski, twórca i szef sekretnego zespołu Advanced Technology & Project w Google’u, przeszedł do amerykańskiego banku Capital One. „Nie będę miał pretensji, jeśli, jak kilku moich kolegów, powiesz, że jestem szalony, opuszczając jedną z najbardziej podziwianych firm na świecie dla banku” — napisał na blogu.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Szymoin Łaszewski - Forum

Rzeczywiście przejście z ultrainnowacyjnej organizacji do mocno trącącej myszką i zapóźnionej technologicznie amerykańskiej branży finansowej to było duże wydarzenie. Minął rok z hakiem i na początku 2016 r. Dan Makoski, już bez specjalnego rozgłosu pożegnał się z bankową posadą i założył własny biznes. Branża bankowa na całym świecie ma problemy nie tylko z przyciąganiem talentów, ale w ogóle z zatrudnianiem osób, szczególnie młodych, bo dla nich słowo „bankowiec” wcale nie brzmi dumnie. Nie inaczej jest w Polsce.

Problem z talentami

Na koniec kwietnia tego roku w krajowym sektorze bankowym pracowało 167 tys. osób, czyli o 14 tys. mniej niż w szczycie przypadającym na koniec 2008 r., kiedy liczba bankowców przekraczała 181 tys. Trend spadkowy w zatrudnieniu w branży finansowej jest trwały i raczej będzie się pogłębiał. Można sądzić, że to komfortowa sytuacja dla pracodawcy, bo zdejmuje z niego presję płacową, ale tak było trzy-cztery lata temu. Teraz banki same podnoszą uposażenia, żeby zatrzymać pracowników i mieć argument płacowy w negocjacjach z kandydatami do pracy. Z naszych informacji wynika, że ING Bank Śląski wyraźnie, bo w niektórych przypadkach o blisko 50 proc., zwiększył uposażenie pracowników, lokujących się dotychczas na dole tabeli wynagrodzeń. Ludzie z doświadczeniem zaczęli przechodzić do pracy w administracji, policji, gdzie płace nie są wysokie, ale nie ma presji na wyniki. W konsekwencji najniższa płaca w banku wzrosła do około 4 tys. zł brutto. Mimo mocno napiętego budżetu związanego z realizacją programu naprawczego podwyżki od 200 do 1000 zł wprowadza również Getin. Zarząd zdecydował się podwyższyć funduszu płac, żeby zwiększyć siłę przyciągania nowych pracowników, gdyż w ostatnim czasie odnotował spadek liczby aplikacji o pracę.

— Cały sektor stoi przed dwoma wyzwaniami: krótko- i długoterminowym. Pierwsze dotyczy rekrutacji pracowników do sieci i call center, czyli stosunkowo prostych prac, ale wymagających określonych umiejętności, przejścia szkoleń, przyswojenia wiedzy. Drugie związane jest z pozyskiwaniemtalentów. Dziesięć lat temu bankowość i finanse były obleganymi kierunkami, a banki pracodawcą pierwszego wyboru. Kryzys nadszarpnął wizerunek branży — dużo straciła ona na atrakcyjności wśród absolwentów „the best and the brightest”, co odbije się negatywnie na całym sektorze, jeśli nic się w tej sprawie nie zmieni — uważa Artur Klimczak, prezes Getin Noble.

Na kasie, ale w Biedronce

Mirosław Antonowicz, szef rekrutacji w mBanku, mówi, że obecnie najtrudniej jest znaleźć i zatrudnić ludzi od IT. To problem nie tylko banków. Niełatwo jest też zapełnić wakaty w sieci. mBank nie ma zbyt wielu placówek, ale co roku trzeba znaleźć zastępstwa, nowe obsady dla około 400 stanowisk. Najczęściej są to posady podstawowe, od których zaczyna się przygodę w bankowości, niemniej wymagające kompetencji interpersonalnych oraz przede wszystkim chęci uczenia się.

— Ścieżka kariery nie zamyka się na stanowisku przy ladzie. Pracownik ma możliwość awansu i zawodowego, i finansowego — twierdzi Mirosław Antonowicz.

Większość rekrutowanych to osoby młode, a one, o czym mówią wszystkie banki, mają problem z motywacją. Praca w banku to konieczność przyswojenia sobie wiedzy o produktach, umiejętności sprzedażowe, dość ścisła dyscyplina pracy od-do i przede wszystkim plany sprzedażowe. Mając do wyboru pracę w takim reżimie, w ciasnym oddziale w centrum handlowym i np. posadę w Zarze, gdzie może lansować się w modnym ubraniu, młody człowiek często wybiera to drugie. Tym bardziej że różnica między wynagrodzeniem w kasie w banku a w kasie w Biedronce nie jest tak duża.

— Żeby utrzymać pracowników, w Warszawie na początek proponujemy w placówce około 4 tys. zł brutto plus prowizję — mówi Mirosław Antonowicz.

Problem nie dotyczy tylko stolicy. Jednym ze skutków programu 500+ jest impuls płacowy, jaki wymusił podwyżki płac w sieciach handlowych. Konsekwencją jest zrównanie płac na lokalnych rynkach.

— Kiedyś konkurowaliśmy o pracownika z innymi bankami, bo one oferowały lepsze płace. Teraz również z Lidlem czy Biedronką. Na lokalnych rynkach płace bardzo się wyrównały co też wynika z małej liczby pracowników. W dużych miastach, jak Lublin, Kraków, musimy walczyć z centrami usług. Generalnie rynek jest bardzo trudny. W tym roku nie podnosiliśmy wynagrodzeń, ale w końcu 2016 r. 30 proc. pracowników otrzymało podwyżki. Stale poszerzamy też benefity pozapłacowe, jak ubezpieczenia czy program emerytalny — mówi Joanna Czarnecki, dyrektor pionu zarządzania personelem PKO BP.

Płaca to rzeczywiście nie wszystko. Osobna kwestia to zupełnie inne podejście do pracy generacji z pokolenia X i Y. Dla bankowców starszych roczników przyzwyczajonychdo odbijania zegara w pracy nie do pomyślenia jest, że ktoś po prostu robi sobie wolny dzień, nie informując o tym kadr. Dla młodych ludzi nie jest to problem.

— Milenialsi stanowią specyficzną grupę, są wymagający i potrzebują częstych zmian, ponieważ szybko się nudzą. Dla pracodawcy wyzwaniem jest stworzenie takiego środowiska pracy, które daje szanse stałego rozwoju — twierdzi Katarzyna Głowacka-Stewart, dyrektor departamentu rekrutacji i rozwoju BZ WBK.

Jedno wielkie plemię

Najdalej w tym kierunku poszedł ING Bank Śląski, który od kilku miesięcy zupełnie przebudowuje wewnętrzne struktury, maksymalnie je spłaszczając, likwidując piony i podział na osobne departamenty. W nowym systemie działają interdyscyplinarne zespoły, składające się z ekspertów z różnych dziedzin. Projekt wzorowany jest na rozwiązaniach wdrożonych w ING w Holandii, z pewnymi modyfikacjami. W Polsce nie ma np. podziału na plemiona, nie ma też wodzów, którzy z centrali grupy zarządzają poszczególnymi obszarami biznesu. Inne banki z ciekawością obserwują poczynania Śląskiego. Katarzyna Głowacka-Stewart zgadza się, że banki jako miejsce pracy stwarzają szanse również dla absolwentów kierunków innych niż ekonomia, finanse czy bankowość. Mniejsze znaczenie ma dyplom uczelni, większe — kompetencje, udział w zrealizowanych projektach.

— Wspólnie z SGH realizujemy projekt „Bankier przyszłości”, kierunek studiów, którego program opracowali nasi pracownicy. W naszym przekonaniu bankier musi mieć kompetencje CFO dowolnego przedsiębiorstwa, musi być osobą otwartą, z przekrojową wiedzą, a nie specjalistą od produktów bankowych — mówi Katarzyna Głowacka-Stewart. Jej zdaniem, bankowość to jest i będzie interesujące miejsce pracy dla ludzi zainteresowanych rozwojem, zdobywaniem doświadczeń, bo banki nadal należą do najbardziej innowacyjnych i nowoczesnych sektorów, gdzie ambicje mogą realizować specjaliści z różnych dziedzin.

OKIEM EKSPERTA

Sektor ma poważny problem wizerunkowy

SEBASTIAN SALA, Antal Polska

Banki powoli zaczynają przeglądać na oczy. Jeszcze dwa lata temu nie zauważały problemu. Dzisiaj wyraźnie widać, jak negatywny jest ich wizerunek, szczególnie wśród ludzi młodych. Ma to związek ze specyfiką pracy w tej branży. Ludzie nie chcą pracować w oddziale, gdzie stanowią tarczę banku w kontakcie ze sfrustrowanym klientem. W przysłowiowej Zarze za podobne pieniądze dostaną tablet do ręki, modne ubranie i będą obsługiwać zadowolonego klienta. Młodzi pracownicy nie chcą być trybikiem w machinie korporacji, żyjącymi według planów sprzedażowych. Drugim powodem złej reputacji branży jako pracodawcy są trwające od lat zwolnienia grupowe. W takim środowisku trudno planować zawodową przyszłość i myśleć o karierze, kiedy w związku z likwidacją oddziałów liczba kierowniczych posad stale się kurczy. W tym kontekście nie można pominąć coraz większej roli robotyki i sztucznej inteligencji w zastępowaniu ludzi w prostych na razie czynnościach. Jest jeszcze jeden element wpływający na rynek pracy bankowca — konkurencja centrów usług wspólnych, które skutecznie odciągają pracowników od bankowości, oferując pracę dobrze płatną, w międzynarodowym środowisku. Moim zdaniem, sektor ma poważny problem wizerunkowy i musi zrobić wszystko, żeby pokazać, jak jest nowoczesny, że dostarcza wiedzy i daje możliwości rozwoju. Młodzi ludzie o tym nie wiedzą, bo postrzegają banki poprzez czarny PR.

 

6914,2 Tyle, według GUS, wynosiło przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze finansowym na koniec 2016 r. Lepiej zarabiali pracownicy ubezpieczeń — 7060,33 zł, oraz specjaliści od informatyki i komunikacji — 7571,13 zł. Przeciętna płaca w gospodarce wynosiła 3999,58 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy