Kolejne badanie dowodzi, że bezpieczeństwo nie jest i prawdopodobnie długo nie będzie priorytetem we flotach samochodów służbowych polskich firm. Tydzień temu publikowaliśmy wyniki badania przeprowadzonego w ramach programu defensywnikierowcy.pl — Bezpieczne Auto Firmowe, realizowanego przez serwis moto24.tv i wydawnictwo IPM. Wynikało z niego, że połowa polskich firm nie ma żadnej polityki flotowej. A w szkoleniach pracowników z bezpiecznej jazdy widzi przede wszystkim zbędne koszty.

Budowlana nauka
Z najświeższego badania na ponad 600 flotach aut służbowych, przeprowadzonego przez Instytut Keralla Reserch wspólnie z "Magazynem Fleet" na zlecenie Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, wynika, że właściciele małych flot nie są świadomi odpowiedzialności karnej, jaka im grozi, gdy wypadkowi drogowemu ulegnie pracownik w służbowym samochodzie.
Najbardziej znane akcje uświadamiające pracodawcom ich obowiązki wobec pracowników w dziedzinie bezpieczeństwa są znane z branży budowlanej. To na budowach często dochodzi do wypadków, które kończą się kalectwem lub nawet śmiercią pracowników. Nierzadko to pochodna zaniedbań pracodawców: braku właściwego nadzoru, lekceważenia zasad bezpieczeństwa. Kampania "Bez upadku", organizowana przez Państwową Inspekcję Pracy, z powodzeniem mogłaby być jednak zaadresowana także do pracodawców przekazujących pracownikom służbowe pojazdy.
A do udziału w rozpoczynającym się właśnie Narodowym Eksperymencie Bezpieczeństwa pracodawcy powinni przekonać każdego pracownika dysponującego służbowym pojazdem. I to nie tylko w interesie pracownika albo dla szczytnej idei podniesienia poziomu bezpieczeństwa na drogach. Przede wszystkim we własnym interesie. Bo nie tylko na budowie pracodawca może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej w razie śmierci pracownika.
Przekazując zatrudnionej osobie służbowe auto, pracodawca może — w razie nieszczęścia — stanąć przed sądem za ewentualne zaniedbania. Na równi z wypadkiem przy pracy traktuje się bowiem wypadek, któremu pracownik uległ w czasie podróży służbowej (art. 3. ust. 2. ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych).
Miliony bez polis
Instytut Keralla Research szacuje, że w Polsce jest 6,4 mln służbowych aut. Firmy, które dysponują 100 i więcej pojazdami, najczęściej znają skalę zagrożenia, problemy tzw. szkodowości i możliwych konsekwencji prawno-karnych dla pracodawcy. Najczęściej też wykupują ubezpieczenie od ewentualnego wypadku drogowego podczas pracy kierowcy. Inaczej jest z mniejszymi firmami, które mają niewiele aut (a takich jest większość).
Z analizy Instytutu Keralla wynika, że małe i średnie firmy, oddając pracownikom służbowe auto, najczęściej nie mają ubezpieczenia od nieszczęśliwych, także śmiertelnych w skutkach, wydarzeń drogowych z udziałem pracowników. Na pytanie: "Czy zabezpieczyli się Państwo, jako pracodawca, przed odpowiedzialnością prawną/karną w razie ewentualnego wypadku kierowcy-pracownika, w którym może on odnieść poważne obrażenia lub ponieść śmierć?" co drugi pytany odpowiada: "Nie". Większość w ogóle nie łączy oddania samochodu służbowego pracownikowi z ewentualnymi konsekwencjami dla siebie w razie wypadku. Nierzadko wskazują, że przecież mają OC, AC i Assistance i to wystarczy. Tymczasem ilustruje to tylko, jak niska jest wśród pracodawców świadomość problemu.
O powadze sytuacji świadczy informacja, że ponad 50 proc. polskich firm nie prowadzi żadnej polityki flotowej, czyli nie spisuje jakichkolwiek zasad użytkowania służbowego pojazdu przez pracownika.