Pracodawcy grozi kara za wypadek służbowego auta

MIB
opublikowano: 2011-06-06 09:17

Wypadek drogowy, w którym ginie pracownik w służbowym aucie, może doprowadzić pracodawcę przed sąd.

Kolejne badanie dowodzi, że bezpieczeństwo nie jest i prawdopodobnie długo nie będzie priorytetem we flotach samochodów służbowych polskich firm. Tydzień temu publikowaliśmy wyniki badania przeprowadzonego w ramach programu defensywnikierowcy.pl — Bezpieczne Auto Firmowe, realizowanego przez serwis moto24.tv i wydawnictwo IPM. Wynikało z niego, że połowa polskich firm nie ma żadnej polityki flotowej. A w szkoleniach pracowników z bezpiecznej jazdy widzi przede wszystkim zbędne koszty.

Ponad 50 proc. polskich firm nie spisuje jakichkolwiek zasad użytkowania służbowego pojazdu przez pracownika.
Ponad 50 proc. polskich firm nie spisuje jakichkolwiek zasad użytkowania służbowego pojazdu przez pracownika.
None
None

Budowlana nauka

Z najświeższego badania na ponad 600 flotach aut służbowych, przeprowadzonego przez Instytut Keralla Reserch wspólnie z "Magazynem Fleet" na zlecenie Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, wynika, że właściciele małych flot nie są świadomi odpowiedzialności karnej, jaka im grozi, gdy wypadkowi drogowemu ulegnie pracownik w służbowym samochodzie.

Najbardziej znane akcje uświadamiające pracodawcom ich obowiązki wobec pracowników w dziedzinie bezpieczeństwa są znane z branży budowlanej. To na budowach często dochodzi do wypadków, które kończą się kalectwem lub nawet śmiercią pracowników. Nierzadko to pochodna zaniedbań pracodawców: braku właściwego nadzoru, lekceważenia zasad bezpieczeństwa. Kampania "Bez upadku", organizowana przez Państwową Inspekcję Pracy, z powodzeniem mogłaby być jednak zaadresowana także do pracodawców przekazujących pracownikom służbowe pojazdy.

A do udziału w rozpoczynającym się właśnie Narodowym Eksperymencie Bezpieczeństwa pracodawcy powinni przekonać każdego pracownika dysponującego służbowym pojazdem. I to nie tylko w interesie pracownika albo dla szczytnej idei podniesienia poziomu bezpieczeństwa na drogach. Przede wszystkim we własnym interesie. Bo nie tylko na budowie pracodawca może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej w razie śmierci pracownika.

Przekazując zatrudnionej osobie służbowe auto, pracodawca może — w razie nieszczęścia — stanąć przed sądem za ewentualne zaniedbania. Na równi z wypadkiem przy pracy traktuje się bowiem wypadek, któremu pracownik uległ w czasie podróży służbowej (art. 3. ust. 2. ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych).

Miliony bez polis

Instytut Keralla Research szacuje, że w Polsce jest 6,4 mln służbowych aut. Firmy, które dysponują 100 i więcej pojazdami, najczęściej znają skalę zagrożenia, problemy tzw. szkodowości i możliwych konsekwencji prawno-karnych dla pracodawcy. Najczęściej też wykupują ubezpieczenie od ewentualnego wypadku drogowego podczas pracy kierowcy. Inaczej jest z mniejszymi firmami, które mają niewiele aut (a takich jest większość).

Z analizy Instytutu Keralla wynika, że małe i średnie firmy, oddając pracownikom służbowe auto, najczęściej nie mają ubezpieczenia od nieszczęśliwych, także śmiertelnych w skutkach, wydarzeń drogowych z udziałem pracowników. Na pytanie: "Czy zabezpieczyli się Państwo, jako pracodawca, przed odpowiedzialnością prawną/karną w razie ewentualnego wypadku kierowcy-pracownika, w którym może on odnieść poważne obrażenia lub ponieść śmierć?" co drugi pytany odpowiada: "Nie". Większość w ogóle nie łączy oddania samochodu służbowego pracownikowi z ewentualnymi konsekwencjami dla siebie w razie wypadku. Nierzadko wskazują, że przecież mają OC, AC i Assistance i to wystarczy. Tymczasem ilustruje to tylko, jak niska jest wśród pracodawców świadomość problemu.

O powadze sytuacji świadczy informacja, że ponad 50 proc. polskich firm nie prowadzi żadnej polityki flotowej, czyli nie spisuje jakichkolwiek zasad użytkowania służbowego pojazdu przez pracownika.