Pracownicy Andersena czekają na wynik połączenia

Agnieszka Ostojska, Karolina Guzińska
opublikowano: 22-03-2002, 00:00

W USA ważą się losy Arthu- ra Andersena. Kłopoty firmy za oceanem mają wpływ na zachowanie europejskich oddziałów, które zawczasu chcą odłączyć się od amerykańskiego skandalu. Arthur Andersen swoje dotychczasowe sukcesy zawdzięcza nienagannej reputacji i wyszkolonej kadrze. Wydawałoby się, że z kłopotów firmy, zatrudniającej fachowców wysokiej klasy, cieszą się headhunterzy. Okazuje się jednak, że pracownicy firmy mimo niezbyt dobrych perspektyw zachowują się w stosunku do pracodawcy lojalnie. Z dużą rezerwą odnoszą się do oferowanych im posad.

— Być może jeszcze za wcześnie na wnioski. Prawdopodobnie większość konsultantów jest w szoku i czeka na dalsze decyzje. Nikt przecież nie wierzył, że sprawy zajdą tak daleko. Pomimo niepewnej sytuacji pracownicy Andersena do proponowanych im ofert pracy odnoszą się powściągliwie — wyjaśnia Agnieszka Pawicka, partner zarządzający z firmy Arthur Hunt.

Do firm headhunterskich trafia tyle samo życiorysów pracowników Andersena, co wcześniej. Nic nie wskazuje na panikę. Wszyscy czekają na rozwój sytuacji. Coraz śmielej mówi się o połączeniu z KPMG. Jasne jest, że w nowej firmie nie wystarczy miejsca dla wszystkich.

— W połączeniu chodzi o to, aby pod koniec procesu zostali tylko najlepsi. Oznacza to zmiany nie tylko w kadrach Andersena. Również pozostałe firmy z Wielkiej Piątki będą starały się pozyskać nowych fachowców. Wyłowić ich, jak przysłowiowe wisienki z tortu — tłumaczy Andrzej Maciejewski, dyrektor Kienbaum.

Przyznaje, że zaletami pracowników Andersena jest ich przyzwyczajenie do ciężkiej pracy i wiedza merytoryczna.

— Pracownicy z polskiego, czy z jakiegokolwiek innego oddziału, nie mają nic wspólnego z kilkoma czarnymi owcami z USA. Na rynku pracy będą nadal postrzegani jako specjaliści, dla których na pewno znajdzie się praca — twierdzi Maciej Krupa, wiceprezes firmy doradczej IPK.

Jego zdaniem, będzie sporo firm, które z chęcią wykorzystają poczynione przez Andersena inwestycje w kapitał ludzki.

Część firm executive search spodziewa się, że gdy tylko sytuacja Andersena się wyklaruje, zacznie do nich napływać coraz więcej życiorysów, i to nie tylko z tej jednej firmy. Dla Wielkiej Piątki przyszedł czas porządków. Większość będzie starała się oddzielić audyt od konsultingu, rozszerzyć lub zawęzić działalność.

— Spodziewamy się, że najwięcej ofert przyjdzie od pracowników niższego i średniego szczebla. Starsi stażem i funkcją koledzy już pewnie odbierają telefony od headhunterów. Im nie wypada rozsyłać CV, gdy nie wiadomo, co stanie się z firmą, którą pośrednio zarządzają — przyznaje Andrzej Maciejewski.

Zdaniem Rafała Szczepanika, wiceprezesa Communication Partners, z punktu widzenia konkurencyjności najkorzystniej jest, gdy na rynku działa pięć wielkich firm doradczych. Dlatego branży zależy na status quo.

— Uważam, że Andersen będzie nadal funkcjonował pod tą samą nazwą. Gdyby jednak jedna z firm Wielkiej Piątki przejęła Andersena, raczej nie byłaby w stanie zaoferować zatrudnienia wszystkim pracownikom. Nie tylko konsultantom, ale też osobom z takich działów, jak IT, marketing, rekrutacja. Nie sądzę jednak, aby musiało odejść wiele osób. Większość pozostałaby w nowej strukturze, ponieważ takich zespołów pracowniczych, jakimi dysponuje Andersen, nie opłaca się rozbijać — zapewnia Rafał Szczepanik.

Przypomina, że rynek usług doradczych już wcześniej przeżywał redukcję zatrudnienia w firmach należących do Wielkiej Piątki. Zwolnieni fachowcy nie musieli rezygnować z doradztwa. Pracę znajdowali, jeśli nie od razu, to upływie kilku miesięcy, u konkurencji lub dotychczasowych klientów. Pozycję wysokiej klasy specjalistów na rynku pracy w Polsce mogą osłabić jedynie czynniki makroekonomiczne, zwłaszcza rosnące bezrobocie.

Małgorzata Tomasik

dyrektor HR w Andersen Polska

Pozycja firmy Andersen na rynku polskim jest stabilna. Pracownicy są świadomi czekających nas zmian, ale sprawa Enronu nie spowodowała strat wśród klientów. Rezultaty badania przeprowadzonego wśród pracowników potwierdzają, że dla ponad 70 proc. praca w Andersenie jest niezwykle ważna, również dlatego, że mają oni najbliższych przyjaciół w firmie. Bliskie kontakty z przełożonymi i wzajemne zaufanie są podstawą kultury firmy. Partnerzy otwarcie odpowiadają na pytania i na bieżąco komentują rozwój wydarzeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska, Karolina Guzińska

Polecane