Pracownik jak z wizji Elona Muska

opublikowano: 17-09-2018, 22:00

Specjalista przyszłości nie będzie musiał rywalizować z robotem. Dzięki biohackingowi połączy własną inteligencję ze sztuczną i stanie się cyborgiem

Innowacyjne rozwiązania technologicznie nie od dziś zmieniają sposób wykonywania obowiązków zawodowych. Mowa nie tylko o cyfryzacji, automatyzacji procesów wewnątrz firm czy robotach obdarzonych sztuczną inteligencją (SI), zastępujących ludzi w pracy. Te ostatnie, będące zmorą pracowników, mogą przewrotnie stać się inspiracją to tego, aby stać się… lepszymi ludźmi. Jak bowiem powiedział Elon Musk, znany ze swoich futurystycznych koncepcji, przedsiębiorca i założyciel m.in. Space-X, „jeśli ludzie chcą tworzyć wartość dodaną, muszą zwiększać swoje możliwości przez połączenie własnej inteligencji ze sztuczną”. Co to właściwie oznacza? Biohacking, czyli modyfikację organizmu za pomocą implantów, zaawansowanych technologicznie protez, sprzętów usprawniających ludzką pamięć, a także wszelkich urządzeń ubieralnych (ang. wearables), na wzór popularnych dziś np. inteligentnych zegarków, opasek, bransolet.

Michalina Kieś, manager w zespole produkcji i łańcucha
dostaw w firmie rekrutacyjnej Michael Page, podkreśla, że rolą biohackingu nie
jest zwiększanie ludzkich zdolności z uwagi na coraz szerszą automatyzację czy
robotyzację zadań. Dlatego pracownik nie będzie musiał „rywalizować” z robotem,
na rzecz współpracy z nim.
Zobacz więcej

RAMIĘ W RAMIĘ Z ROBOTEM:

Michalina Kieś, manager w zespole produkcji i łańcucha dostaw w firmie rekrutacyjnej Michael Page, podkreśla, że rolą biohackingu nie jest zwiększanie ludzkich zdolności z uwagi na coraz szerszą automatyzację czy robotyzację zadań. Dlatego pracownik nie będzie musiał „rywalizować” z robotem, na rzecz współpracy z nim. Fot. Marek Wiśniewski

— Największa rewolucja technologiczna wszechczasów, czyli silnik parowy i jego następcy, pozwoliła w dużej mierze zastąpić mięśnie ludzkie maszynami. Ten wynalazek zapoczątkował bezprecedensowy rozwój cywilizacji i doprowadził do ogromnego postępu w jakości życia ludzi. Wiele zawodów zniknęło, ale w to miejsce powstało o wiele więcej nowych. Tak więc historia dowodzi, że da się podzielić wytworzoną wartość dodaną korzystnie dla ogółu. Sztuczna inteligencja może być nową maszyną parową dla naszych czasów. W tym kontekście, pracownicy nie będą „walczyć” z maszynami, a polegać na ich pomocy — mówi Piotr Karbowiak, partner w grupie doradczej Graphene Partners.

Po pierwsze wearables

Największy przedsmak tego, jak będzie wyglądać przyszłość, w której technologia pozwala przesunąć granicę ludzkiego potencjału, dają ogólnodostępne biometryczne urządzenia noszalne. One już znajdują zastosowanie na rynku pracy.

— W przypadku osób pracujących fizycznie w trudnych warunkach, tzw. wearables mogą w porę zasygnalizować, że dana osoba musi być zastąpiona przez inną z uwagi na zagrożenie jej zdrowia lub życia. Tego typu rozwiązanie funkcjonuje już od kilku lat w firmie ubezpieczeniowej Aetna, która w swoim programie monitorującym nagradza pracowników przesypiających więcej niż siedem godzin. To z kolei przekłada się na ich efektywność w trakcie pracy. W 2016 r. uczestniczyło w nim prawie 20 tys. zatrudnionych — opowiada Michalina Kieś, menedżer w zespole produkcji i łańcucha dostaw w firmie rekrutacyjnej Michael Page.

W celu usprawnienia pracy i zwiększenia jej efektywności, w takich firmach jak DB Schenker oraz FM Logistic, wykorzystuje się np. inteligentne rękawice i pierścienie na nadgarstki do skanowania towarów. Z kolei Dachser i Mäkinen Logistics posiadają rozwiązanie „Pick by Voice”, dzięki któremu pracownik komunikuje się z systemem za pomocą słuchu i mowy. Prowadząc dialog z komputerem, może automatycznie skompletować zamówienie.

Po drugie mikroprocesory

Początkiem nadejścia bio-ulepszeń był m.in. moment powstania implantów z mikrochipami, przy użyciu których można chociażby logować się do terminali czy płacić za towary.

— Swoich pracowników, w programie pilotażowym, zachipowała m.in. firma z Wisconsin — Three-Square Market. Mikroprocesory, nie większe niż ziarenka ryżu, zostały im wszczepione w dłoń. Dzięki temu, za pomocą jednego ruchu ręką byli w stanie otworzyć drzwi wejściowe do biura, logować się do swoich komputerów czy wydrukować potrzebne im dokumenty — komentuje Michalina Kieś.

Innym przykładem jest amerykański start-up Waverly Labs, który sprzedał już ponad 22 tys. prototypowych wkładek dousznych odpowiadających za tłumaczenie języków obcych w czasie rzeczywistym.

Warto dodać, że podobne rozwiązanie, ale z wykorzystaniem urządzeń mobilnych, oferuje w Polsce firma Vasco.

— Kolejnym wynalazkiem jest BioStamp, czyli cyfrowy tatuaż stworzony przez firmę MC10. Potrafi on rejestrować wiele różnych danych. Naniesiony bezpośrednio na skórę mierzy m.in. temperaturę ciała, poziom nawodnienia czy działanie promieniowania UV — mówi Michalina Kieś.

Cyborg wśród nas

Wiadomym jest, że każdy człowiek ma potencjał do indywidualnego rozwoju. Nie jest jednak tajemnicą, że ludzie posiadają również pewne biologiczne ograniczenia. Warto w tym momencie przytoczyć historię Neila Harbissona, który urodził się z niebywałą mutacją genetyczną — achromatopsją będącą rodzajem turbodaltonizmu. W jego ustach stwierdzenie, że widzi świat jedynie w czarno-białych barwach, ma zupełnie inne znaczenie.

Jego życie „nabrało kolorów” dopiero w 2004 r. podczas studiów w Darlington College of Arts. Tam wraz z kolegą informatykiem Adamem Montadonem stworzył oko cyborga, czyli Eyeborg. Urządzenie pozwoliło Harbissonowi słyszeć kolory jako dźwięki i odczuwać je również jako wibracje. Dziś ten katalońsko-brytyjski artysta określa samego siebie mianem cyborga, czyli człowieka z ulepszeniami ciała.

Krok w nową erę

Firmy, które zdecydują się na ten na razie bardzo kosztowny krok, w kierunku ulepszania swoich pracowników, mogą obecnie liczyć przede wszystkim na stworzenie optymalnych i zindywidualizowanych warunkówpracy dla poprawy komfortu zatrudnionych oraz usprawnienia i zwiększania efektywności ich pracy.

— Wśród walorów biotechnologii oraz urządzeń ubieralnych jest możliwość ograniczenia kosztów szkolenia poszczególnych pracowników. Pozwolą one też na pewno zredukować liczbę wypadków w pracy związanych z omdleniami lub zasłabnięciami pracowników poprzez monitorowanie ich stanu zdrowia podczas pracy — wymienia Michalina Kieś.

Zdaniem Piotra Karbowiaka, największą zaletą jest uwolnienie potencjału ludzkiego na działania o większej wartości dodanej, co w konsekwencji pozwala jeszcze bardziej przyśpieszyć postęp. Główną wadą natomiast jest uzasadniona obawa, że technologia może nazbyt ingerować w prywatność. Jak podkreśla, zabezpieczenie coraz większej ilości zebranych informacji, w tym biodanych, to prawdziwe wyzwanie. Okazuje się, że w tym aspekcie samo nastawienie pracowników jest dość optymistyczne. Jak wynika z danych firmy ADP, aż 76 proc. Polaków nie boi się robotyzacji w miejscu zatrudnienia. Jedynie 10 proc. twierdzi, że maszyny w ciągu kolejnej dekady zastąpią ich na stanowiskach pracy.

— Człowiek w swojej hierarchii wartości potrzebuje uznania i samorealizacji. Wydaje się, że nowa era zwiększa możliwości i czyni udział w postępie bardziej „demokratycznym”. Oczywiście, jak z tych wszystkich ulepszeń skorzystamy zależy od naszych indywidualnych wyborów. Dobrze jednak, abyśmy upatrywali szans oraz byli gotowi na ciągłą naukę i podnoszenie kwalifikacji — zauważa Piotr Karbowiak z Graphene Partners.

Weź udział w konferencji "Employer Branding w praktyce", 6-7 grudnia 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Pracownik jak z wizji Elona Muska