Zakład energetyczny nie może stwierdzić kradzieży energii. Może to zrobić tylko sąd — uznał Trybunał Konstytucyjny.
Prawo energetyczne mówi, że „w razie nielegalnego pobierania paliw lub energii z sieci przedsiębiorstwo energetyczne pobiera opłaty w wysokości określonej w taryfach lub dochodzi odszkodowania”. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich (RPO) i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy zaskarżyli ów przepis do Trybunału Konstytucyjnego (TK), odbiera to domniemanym złodziejom prawo do sądu. Zakład energetyczny może skierować sprawę do sądu cywilnego, albo wystawić tytuł wykonawczy. Rzekomy dłużnik nie ma możliwości obrony.
— Ze statystyk wynika, że odsetek spraw kierowanych do sądu jest minimalny. Przepis jest niejasny, nieprecyzyjny i ogranicza możliwość obrony — mówi Kamila Dołowska z biura RPO.
TK stwierdził , że przepis jest w porządku, zła natomiast jest jego wykładnia. Tylko wyrok sądu, a nie faktura zakładu może być tytułem egzekucyjnym.
— Domniemanie drogi sądowej w sporach cywilnych wynika z art. 2 kodeksu postępowania cywilnego — mówi Marek Safjan, prezes TK.