Prąd spokoju nie zazna

Rozporządzenie o cenach energii miało zażegnać chaos, ale na razie to nie wychodzi. Energetycy wyliczają jego błędy i czekają na kolejne wersje dokumentu.

Rozporządzenie wykonawcze do tzw. ustawy prądowej miało położyć kres chaosowi panującemu na rynku energii elektrycznej. Ukazało się w czwartek, a w piątek zapytaliśmy menedżerów o ocenę tego dokumentu.

—Rozporządzenie w żaden sposób nie uspokoiło sytuacji. Z mojego punktu widzenia jest nawet gorzej — mówi menedżer z jednej z niezależnych firm sprzedających prąd.

Rozporządzenie jest kluczem do wdrożenia tzw. ustawy prądowej, uchwalonej 28 grudnia 2018 r. i obowiązującej od 1 stycznia 2019 r. Ustawa zamroziła rachunki za prąd dla odbiorców końcowych i zapewniła sprzedawców, że państwo da im za to rekompensaty. Wzór do wyliczenia tych rekompensat, precyzujący m.in. sposób określania średniej ceny zakupu energii, znalazł się właśnie w rozporządzeniu. Termin zgłaszania uwag do projektu upływa dziś, czyli w poniedziałek. Na pracę nad uwagami rynek dostał niespełna trzy dni robocze.

Lepiej nie będzie

Większość z przepytanych przez nas firm nie chciała komentować sprawy oficjalnie, ale zapewniła, że uwagi do Ministerstwa Energii prześle.

— Odniesienie się do projektu jest jednak trudne, bo wzory dla rekompensat oparte są o współczynniki, których dokładnym wyliczeniem zajmie się Urząd Regulacji Energetyki — zauważa jeden z naszych rozmówców.

Inny ze sprzedawców przeliczył, z grubsza, ile wyniesie rekompensata dla jego firmy.

— Wychodzi, że rekompensata będzie niższa od strat, które ponosimy w związku z zamrożeniem rachunków dla odbiorców końcowych. W tej sytuacji można się zastanawiać nad sensem kontynuowania działalności na rynku, który jest źródłem strat. A także nad sensem działalności w kraju, w którym legislacja jest tak niestabilna — tłumaczy jeden z menedżerów.

Z kręgów zbliżonych do spółek energetycznych kontrolowanych przez skarb państwa usłyszeliśmy, że wzory z rozporządzenia nie są może optymalne, ale „lepszych nie będzie”. Menedżerowie spodziewają się jednak zmian w dokumencie, i to licznych. Pozytywny komentarz przyszedł jedynie od osób związanych z KGHM. Ten państwowy producent miedzi, największy odbiorca energii w kraju, zaopatruje się częściowo na rynku hurtowym, kupując energię na giełdzie. Rozporządzenie też daje mu prawo do rekompensat, co miedziowcy uznają za rozjaśnienie sytuacji, dotychczas niejasnej.

Błędy nie tylko logiczne

Menedżerowie chętnie wytykają kwestie, które w rozporządzeniu należy poprawić. Po pierwsze, jest kwestia akcyzy. Z niewiadomych przyczyn, jak wskazują, w jednym ze wzorów rekompensata jest pomniejszana o 15 zł (to kwota, o którą rząd zredukował akcyzę na prąd).

— To błąd logiczny — słyszymy.

Protesty budzą też współczynniki odnoszące się hedgingu i do wartości zielonych certyfikatu. Te pierwsze, zdaniem naszych rozmówców, faworyzują sprzedawców lubiących ryzyko, a te drugie — sprzedawców, którzy mają w grupie wiele zielonych źródeł.

OKIEM SPRZEDAWCY

Chaos nie zniknie od razu

ARTUR MUSIAŁ, dyrektor sprzedaży energii elektrycznej HEG

Na analizę 23 stronicowego rozporządzenia, składającego się ze skomplikowanych wzorów, dano nam 2,5 dnia roboczego. Po wstępnej analizie można stwierdzić, że jego zapisy odnoszą się do sprzedawców prądu w tradycyjnym tego słowa znaczeniu i nie uwzględniają obecnej sytuacji rynkowej. W ramach opłat abonamentowych klienci otrzymują dziś dodatkowe usługi, takie jak ubezpieczenie czy wsparcie elektryka. Te koszty nie są uwzględnione w rekompensatach. Powstały w wyniku ustawy chaos nie zniknie od razu. Co w sytuacji, jeżeli ceny energii na światowych rynkach będą nadal rosły? Czy obciążony budżet państwa udźwignie kolejny rok? Wszystkie te wątpliwości utrudniają prowadzenie sprzedaży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy