Pragmatyk z otwartą głową

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-11-2013, 00:00

Mateusz Szczurek, nowy minister finansów, zbiera na razie pochlebne recenzje. Wkrótce znajdzie się jednak w potrzasku

W ostatnich dniach przez medialną listę nazwisk przyszłych ministrów finansów przewinęło się, ostrożnie licząc, około 20 osób. Ani przez chwilę nie pojawił się na niej on: Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING na Europę Środkową i Wschodnią. Mimo to właśnie jego premier Donald Tusk poprosił o kierowanie Ministerstwem Finansów (MF) po odejściu z rządu Jacka Rostowskiego.

— To specjalista od makro i liczenia pieniędzy. Ustępujący minister finansów, jego następca i ja mamy taki sam pogląd na sprawy makroekonomiczne — zachwalał nowego podwładnego Donald Tusk. Jego kandydaturę podsunął premierowi sam Jacek Rostowski.

„Mateusz Szczurek to bez wątpienia najzdolniejszy z młodej generacji polskich ekonomistów” — przekonywał w liście pożegnalnym odchodzący wicepremier i minister finansów.

Przenikliwy i sprawny

Nowy minister finansów rozpoczyna urzędowanie od pochwał kolegów po fachu.

— Ta nominacja to bardzo dobry krok. Współpracowałem z Mateuszem Szczurkiem jako członek Rady Polityki Pieniężnej i zapamiętałem go jako bardzo sprawnego, przenikliwego analityka. Prowadzi ciekawe badania, ma otwartą głowę, nie jest doktrynerem — mówi ekonomista prof. Marian Noga. Rafał Benecki, główny ekonomista ING na Polskę, do wczoraj podwładny nowego ministra, twierdzi, że Mateusz Szczurek świetnie sprawdzi się w nowej roli.

— Jest doświadczonym specjalistą od rynków finansowych, dzięki czemu będzie potrafił sprawnie się z nimi komunikować. To bardzo ważne zwłaszcza teraz, kiedy mamy wysoki udział inwestorów zagranicznych w długu publicznym, a po zmianach w OFE ten udział będzie jeszcze większy — mówi Rafał Benecki.

Wadą Mateusza Szczurka może być to, że nie ma doświadczenia ani w polityce, ani w komunikacji ze społeczeństwem, a to może zdecydować o być albo nie być wielu reform gospodarczych.

— Trudne, niepopularne decyzje, np. zmiany w OFE czy podniesienie wieku emerytalnego, zostały już podjęte w pierwszej części kadencji rządu. Przez kolejne dwa lata nowy minister finansów raczej nie będzie musiał wprowadzać tak trudnych społecznie reform — mówi Rafał Benecki.

OFE nie takie złe

Choć Mateusz Szczurek nie stronił dotychczas od kontaktów z mediami (w samym „PB” i na portalu pb.pl od 2008 r. wypowiadał się około 130 razy), jego ekonomiczny światopogląd nie jest jednak klarowny. Na przykład w kwestii zmian w OFE. Choć przyjmując propozycję premiera, Mateusz Szczurek z pewnością musiał zaakceptować rządowy plan, jeszcze niedawno podchodził do niego ze sporą rezerwą. W wywiadzie dla TV Republika mówił, że drugi, prywatny filar emerytalny jest dla finansów publicznych bezpieczniejszy niż ZUS, bo chroni je przed rozrzutnością polityków.

— Zważywszy na to, jak będzie zmieniać się demografia, można wysnuć teorię, że system publiczny będzie bardziej chętny do wyższej indeksacji emerytur niż system kapitałowy — mówił Mateusz Szczurek w sierpniu.

Wcześniej mówił też, że zmiany w OFE będą miały na dłuższą metę negatywny wpływ na finanse publiczne, bo zniechęcą polityków do reform.

— Zmiana jest pozytywna z punktu widzenia bieżącej emisji obligacji, a także statystyk (...), ale w dłuższej perspektywie negatywnym skutkiem (...) będzie tłumienie bodźców do cięcia wydatków — przekonywał Mateusz Szczurek.

Wiadomo natomiast, że nowy minister nie jest zwolennikiem szybkiego wchodzenia przez Polskę do strefy euro. Wielokrotnie podkreślał pozytywną rolę, jaką w ostatnim kryzysie odegrał w Polsce płynny kurs walutowy. W tym przypadku wpisuje się więc w politykę rządu, który nie zaprząta sobie głowy euro.

Między Tuskiem a Brukselą

Nowy minister jako swój główny cel stawia sobie nie tyle zarządzanie finansami publicznymi, ile raczej skuteczne wykorzystywanie polityki fiskalnej do podnoszenia konkurencyjności gospodarki.

— Zbilansowana polityka fiskalna to podstawa, ale potrzeba czegoś więcej. Choćby tego, by polscy przedsiębiorcy kierowali uwagę na prawdziwe innowacje, a nie na innowacje w unikaniu płacenia podatków. Moim zadaniem jest też umożliwienie Polsce skoku rozwojowego — powiedział na konferencji Mateusz Szczurek. Od fiskalnej dłubaniny jednak nie ucieknie. W ciągu najbliższego roku czeka go przede wszystkim pogodzenie priorytetów rządu Donalda Tuska z wymaganiami Komisji Europejskiej wobec Polski, która oczekuje od nas zmniejszania deficytu, a zmiany w OFE traktuje tyko jako jednorazowy trick.

— Z jednej strony premier nie akceptuje podwyżek podatków ani cięć wydatków społecznych czy inwestycyjnych. Z drugiej strony, Bruksela wymusza na nas takie działania, dając nam czas do 2015 r. na trwałe zejście z deficytem poniżej 3 proc. PKB. Kolizja jest nieunikniona i minister wkrótce znajdzie się w potrzasku — mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Jego zdaniem, nowy minister powinien też zabrać się za podatki.

— Warto rozpocząć reformę całej ordynacji podatkowej. To proces długotrwały, ale jest też kilka spraw, które można zrobić szybko. Trzeba przede wszystkim wprowadzić ujednoliconą interpretację przepisów podatkowych i ograniczyć rosnącą od kilku lat represyjność izb skarbowych wobec podatników — twierdzi prof. Gomułka.

Minister Rostowski zapisze się w annałach
Jacek Rostowski był bez wątpienia jednym z najważniejszych ministrów finansów w historii III RP. Przejdzie do historii jako ten, który przyczynił się do stworzenia z Polski „zielonej wyspy” w Europie, czyli uniknięcia recesji w warunkach najgłębszego globalnego kryzysu gospodarczego od II wojny światowej. Skuteczna gra z rynkami finansowymi pozwoliła też, by rentowności polskich obligacji skarbowych spadły do najniższych poziomów w historii (choć pomogły mu w tym banki centralne). Brał też udział w dokończeniu reformy emerytur pomostowych. Jacek Rostowski przejdzie jednak do historii też za inne, mniej chwalebne zasługi. Za jego kadencji dług publiczny wzrósł o 370 mld zł (z 527 mld zł na koniec 2007 r. do planowanych 900 mld zł na koniec 2013 r.), czyli najmocniej do początków transformacji. Ponadto, minister Rostowski jako pierwszy naruszył progi ostrożnościowe długu (musiał zawiesić jeden z nich) oraz przebił swoich poprzedników w sztuce kreatywnej księgowości (np. wywołał rozjazd między zadłużeniem liczonym przez Polskę i UE). Demontuje też system OFE, zdaniem wielu ekonomistów, tylko po to, by zasypać dziurę budżetową.

 

Bogaty szlak edukacyjny
Mateusz Szczurek jest absolwentem Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, doktorat obronił na Uniwersytecie Sussex. Studiował też na International Center for Money and Banking Studies w Genewie i Londynie oraz na Uniwersytecie Columbia w School of International and Public Affairs. Od 1997 r. pracował w grupie ING, najpierw jako ekonomista ING Barings, potem jako główny ekonomista ING Banku Śląskiego, a od 2011 r. jako główny ekonomista ING na Europę Środkową i Wschodnią. Wykładał m.in. w Szkole Głównej Handlowej i Goethe Business School we Frankfurcie. Jest żonaty, ma pięcioro dzieci.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu