Praktiker zostanie rozparcelowany

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2013-11-06 00:00

Upadła niemiecka sieć szuka kupca na polski oddział. O chętnego na całość będzie trudno, ale pojedyncze sklepy mogą skusić konkurentów

Reklamujący się sloganem „dla zaradnych” Praktiker w ostatnich latach sam nie radzi sobie najlepiej. Narastające straty sprawiły, że spółka giełdowa Praktiker AG, prowadząca sklepy w Niemczech, złożyła w lipcu tego roku wniosek o upadłość. Kilka tygodni później w jej ślady poszedł operator siostrzanej sieci Max Bahr, a na początku października — spółka Baumarkt Praktiker International, odpowiedzialna za międzynarodowe operacje grupy.

Polska spółka, która w ubiegłym roku miała 60,26 mln zł straty netto przy 761,7 mln zł przychodów (mniej o 6 proc. niż rok wcześniej), też cienko przędzie. Jej zarząd informował niedawno, że niemiecka centrala rozpoczęła poszukiwanie inwestora dla zagranicznych spółek Praktikera.

Podkreślał jednocześnie, że proces ten „nie ma wpływu na działalność operacyjną firmy, której płynność finansowa nie jest zagrożona”, a polskie sklepy notują w ostatnim półroczu wzrost sprzedaży i rentowności (na porównywalnej powierzchni sklepów jak rok wcześniej, tzw. LfL, bo Praktiker zamknął w tym roku jeden market w Warszawie). Kiedy proces sprzedaży miałby się zakończyć? „Firma Praktiker Polska nie udziela dodatkowych informacji” — odpowiedział zarząd spółki na przesłane przez nas pytania.

Czynsz płacą

Problemów sieci — zatrudniającej na koniec ubiegłego roku 2150 osób — nie chcieli też komentować reprezentanci związków zawodowych, tłumacząc, że „sytuacja jest delikatna”. Bardziej rozmowni okazali się przedstawiciele Christophera Seagona, syndyka niemieckiego Praktikera.

— Złożony na początku października wniosek o upadłość dotyczy tylko spółki holdingowej, do której należą udziały w zagranicznych przedsięwzięciach Praktikera. Żaden z oddziałów poza Niemcami nie wnioskuje o upadłość.

Obecnie trwają rozmowy z potencjalnymi inwestorami, dotyczące różnych sklepów. Pracujemy nad znalezieniem rozwiązania dla zagranicznych placówek, ale na razie nie możemy informować o wynikach negocjacji — mówi Holger Voskuhl, rzecznik syndyka. O kupca na całą polską sieć może być bardzo trudno. Do przejęcia spółki Praktikera nie kwapią się rodzimi gracze znad Wisły.

— Nie jesteśmy zainteresowani Praktikerem — mówi wprost Bogdan Panhirsz, prezes PSB Mrówka. Fundusz i4ventures, kontrolujący sieć marketów Nomi, informuje natomiast, że „obserwuje rozwój sytuacji”, ale w „żaden sposób nie będzie komentował jakichkolwiek scenariuszy konsolidacyjnych, możliwych w przyszłości na polskim rynku”. Rozmówcy „PB” z branży mówią, że oferty przejęcia polskiej sieci Praktikera trafiały na ich biurka już w ubiegłym roku. Chętnych jednak nie było.

— Prawdę mówiąc, nie ma czego kupować, bo obiekty handlowe w większości należą do grupy Metro, a Praktiker tylko je wynajmuje. Chyba, że ktoś skusi się na długi — komentuje menedżer z branży. Grupa Metro, właściciel m.in. Makro C&C i Media Marktu, a w latach 1999-2005 także Praktikera, wynajmuje niemieckiej sieci 14 obiektów. Wśród właścicieli nieruchomości, w których działają markety budowlane, są jeszcze m.in Rank Progress, Blackstone i Helical Poland. — Czynsz płacą — mówi o Praktikerze przedstawiciel jednego z nich.

Scenariusz Bomi

Nadzieją dla firmy mogliby być zagraniczni konkurenci, zwłaszcza właściciel Castoramy, która jest w Polsce liderem branży. Notowany na giełdzie w Londynie Kingfisher jest największym w Europie, a globalnie trzecim graczem na rynku DIY. W Polsce w 72 placówkach (69 pod szyldem Castoramy, 3 Brico Depot) zatrudnia 10,6 tys. osób. Spółka chwali się 11-procentowym udziałem w polskim rynku, którego wartość szacowana jest na 10 mln GBP, czyli prawie 50 mld zł.

W czerwcu Ian Cheshire, szef Kingfishera, deklarował, że firma byłaby „zainteresowana przejęciem ok. 15 sklepów Praktikera w Polsce, o ile będzie to możliwe”. Brytyjczycy negocjują już wprowadzenie się do dwóch największych sklepów, opuszczonych przez Praktikera w Turcji. Z naszych rozmów z przedstawicielami koncernu wynika, że taki scenariusz jest również najbardziej realny na innych rynkach.

Nie ma mowy o przejmowaniu spółek Praktikera, ale niektóre sklepy mogą być dla Castoramy łakomym kąskiem. Podobny los spotkał w ubiegłym roku spożywcze Bomi, któremu nie udało się znaleźć inwestora. Opuszczone przez upadłą sieć placówki szybko podzielili między siebie konkurenci — m.in. Alma, Piotr i Paweł, Biedronka czy Polomarket. Do walki o niektóre sklepy Praktikera może się włączyć inna niemiecka sieć — Obi.

— Nasz właściciel wielokrotnie deklarował, że nie zamierza przejmować całej sieci Praktiker — ewentualnie interesujące mogą być pojedyncze placówki — mówi Adam Rosiński z zarządu Obi, należącego do niemieckiej grupy Tengelmann. Praktiker pod koniec ubiegłego roku miał na dziewięciu rynkach zagranicznych 111 sklepów zatrudniających 8,4 tys. pracowników i wypracowujących 812 mln EUR przychodów. Największe sieci ma w Polsce (24 sklepy), Rumunii (27, ale o mniejszej łącznej powierzchni sprzedaży) i Grecji (14).