Prawdziwe gołębie w RPP

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2003-12-11 00:00

Kandydaci do RPP otwierają swoje gołębie serca. Stanisław Nieckarz chce ciąć stopy, a Mirosław Pietrewicz nie boi się deficytu budżetowego.

Po serii bardzo stonowanych wypowiedzi kandydatów na członków Rady Polityki Pieniężnej wczoraj usłyszeliśmy głosy nawołujące do znacznego poluzowania polityki pieniężnej.

Głębokie cięcia

Wiele wskazuje na to, że największym gołębiem w nowej radzie chce zostać Stanisław Nieckarz, nominowany przez Unię Pracy.

Jest on pierwszym kandydatem, który opowiada się za bardzo głęboką obniżką stóp procentowych. Chce tez przeznaczyć część rezerwy rewaluacyjnej na spłatę zadłużenia publicznego.

— Przestrzeń do obniżek stóp procentowych jest jeszcze dość duża — powiedział kandydat UP w rozmowie z agencją Reuters.

Jego zdaniem, realna stopa w Polsce wynosi 4,25 proc, podczas gdy w Unii Europejskiej nie przekracza jednego punktu procentowego. Realizacja tego postulatu wymagałaby obniżenia obecnie obowiązującej podstawowej stopy NBP z 5,25 proc. do około 4,00 proc., zakładając, że w przyszłym roku inflacja wzrośnie do 2,5-3 proc. Tak głębokiej obniżki nie sugerował dotychczas żaden z kandydatów. Marian Noga z SLD, zamierzający kandydować w Senacie, mówił o stopniowej redukcji o 100 pkt proc. Analitycy szacują, że w przyszłym roku skala obniżek może sięgnąć 0,5-0,75 pkt proc.

Spokojniejszy sąd

Przekonanie do łagodnej polityki pieniężnej wyraził też Mirosław Pietrewicz, kandydat PSL. Jego zdaniem, nie jest konieczne ograniczenie deficytu do 2,7 proc. PKB w 2007 r., jak zakłada to tzw. plan Hausnera. Pozwoliłoby to Polsce spełnić kryteria z Maastricht.

— Trzeba uzyskać równowagę dochodów i wydatków bieżących, po wyeliminowaniu obciążeń związanych z obsługą zadłużenia publicznego. To jest najważniejsze i musi stopniowo prowadzić do obniżenia deficytu budżetowego oraz długu — powiedział PAP Mirosław Pietrewicz.

Kandydat PSL nie jest jednak zwolennikiem gwałtownej zmiany polityki RPP.

— Nie jest do końca pewne, czy wzrost gospodarczy jest trwały. W związku z tym nie można pochopnie podejmować decyzji ani o zaostrzaniu polityki pieniężnej, czyli podwyższaniu stóp procentowych, ani decydować się na obniżanie stóp procentowych. Jeszcze na razie trzeba się spokojnie przyjrzeć rozwojowi sytuacji — twierdzi Mirosław Pietrewicz.

Możesz zainteresować się również: