Prawdziwym zwycięzcą kampanii są media

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2005-10-24 00:00

Politycy docenili media. Była to nie tylko najdroższa, ale też najbardziej profesjonalna kampania wyborcza. A media liczą wpływy…

Najwięcej na wybory wydali ci, którzy mieli największe szanse zwycięstwa — Platforma Obywatelska (PO) oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Ze wstępnych szacunków obu partii dokonanych jeszcze przed zakończeniem wyścigu o głosy wynika, że PiS wydał 25,8 mln zł na kampanię parlamentarną i 11,3 mln zł na prezydencką. PO wydała trochę mniej na parlamentarzystów — 23 mln zł, ale trochę więcej na promocję Donalda Tuska — 13,5 mln zł. Słowem — za pozyskanie jednego wyborcy obie partia zapłaciły w wyborach parlamentarnych około 8 zł, a głowy państwa — 0,9-1 zł.

— Oszczędzaliśmy na tę kampanię przez cztery lata, wiedząc, że może to zaprocentować. Tak zacisnąłem pasa, że koledzy partyjni wręcz mnie nienawidzili, ale przynajmniej mogliśmy swobodnie dysponować środkami podczas kampanii — mówi Stanisław Kostrzewski, pełnomocnik finansowy PiS.

76 mln zł dla mediów

To była najbardziej spektakularna kampania wyborcza w naszej historii. Z bardzo wstępnych danych Expert Monitora i Media Watch wynika, że na kampanie parlamentarną i prezydencką politycy wydali w mediach 76 mln zł. Są to dane bez rabatów, ale z drugiej strony badanie nie objęło całego okresu i w związku z tym wpływy mogą się jeszcze zwiększyć.

— Połączenie dwóch kampanii sprawiło, że komunikacja partyjna była budowana wokół liderów. W efekcie masowe media stały się dla partii dużo bardziej atrakcyjne niż poprzednio — mówi Jarosław Roszkowski z domu mediowego Starlink.

Do tej pory większość środków przeznaczano na spotkania z wyborcami, pikniki czy ulotki. Teraz połowa budżetu PiS poszła na reklamę w mediach. Głównie na telewizję, ale bardzo zyskał także outdoor.

— Sztaby wyborcze bardziej niż przy poprzednich wyborach postawiły na profesjonalne nośniki reklamy zewnętrznej. Było zdecydowanie mniej plakatów na płotach i w innych przypadkowych miejscach w mieście — mówi Piotr Parnowski, prezes AMS.

Dwa w jednym

Media zyskają dzięki tej kampanii podwójnie. Odnotowały w tym roku większe wpływy, a dzięki temu, że politycy docenili wagę telewizyjnych spotów, mogą liczyć na kontynuację koniunktury.

— Po raz pierwszy strategie reklamowe stały się ważnym elementem kształtowania wizerunku, co jest istotną nowością w naszym życiu politycznym — podsumowuje Bartłomiej Serafiński, partner w firmie marketingu strategicznego Stratosfera.