Poważnym problemem polskiej gospodarki jest narastające zjawisko tzw. złych długów. Działa tu efekt domina. Zachwianie płynności finansowej jednej firmy niekorzystnie wpływa na jej kontrahentów. Można więc popaść w długi zupełnie bez swojej winy.
Sporadycznie zdarza się, że przedsiębiorca jest tylko wierzycielem lub tylko dłużnikiem. Zazwyczaj jest i jednym, i drugim. Rzadko też niepłacenie jest skutkiem braku pieniędzy. Po prostu opłaca się nie regulować zobowiązań.
Szczególnie niebezpieczni są zawodowi dłużnicy, wyspecjalizowani w stosowaniu sztuczek odwlekających moment zapłaty lub umożliwiających jej całkowite uniknięcie.
W państwie prawa to wierzycielowi powinien sprzyjać system prawny. Powinny też go wspierać powołane do tego państwowe organy.
Wystawienie faktury rodzi obowiązek podatkowy. Podatki VAT i dochodowy sięgają blisko połowy wartości faktury. Firma musi je uiścić nawet wtedy, gdy nie otrzyma zapłaty od kontrahenta. Urzędnicy skarbowi twierdzą, że nie mogą ponosić za przedsiębiorcę ryzyka jego działalności, nie mogą go kredytować. Można się z tym zgodzić. Jednak trudno zrozumieć, dlaczego fiskus kredytuje dłużnika, dla którego otrzymana faktura jest prawdziwym skarbem. Nie tylko dostał towar lub usługę, ale jeszcze może zmniejszyć swoje podatki, czyli odliczyć podatek VAT i zaliczyć fakturę do kosztów uzyskania przychodu. A wierzyciel? Gdy opóźni się z zapłatą podatku, musi zapłacić odsetki. Następnie sporo czasu i pieniędzy straci, aby zaliczyć do kosztów wierzytelność, której egzekucja okazała się bezskuteczna. Wówczas odzyska zapłacone podatki, ale oczywiście nikt mu odsetek nie zapłaci.
Przepisy podatkowe są więc korzystniejsze dla dłużników.
Do regulowania zobowiązań mobilizować mają odsetki za opóźnienie spłaty. Niestety, odsetki „nie są w modzie”. Panuje przekonanie, że naliczenie odsetek jest prostą drogą do utraty klienta. Jeśli mimo to wierzyciel zdecyduje się na ich naliczenie, to okazuje się to mało skuteczne. Bankowe stopy procentowe maleją, ale ciągle relacja między oprocentowaniem kredytów bankowych a stopą odsetek ustawowych jest dla wierzyciela niekorzystna. Opłacalne jest kredytowanie się kosztem kontrahenta. Ponadto banki szczegółowo sprawdzają ubiegającego się o kredyt, żądają zabezpieczeń nawet kilkakrotnie przekraczających wartość kredytu. W razie braku spłaty bank szybko wystawi tytuł egzekucyjny i przystąpi do egzekucji. A wierzyciel? Po pierwsze, mało który odsetki nalicza, a po drugie, droga do egzekucji sądowej i komorniczej jest długa, ciernista i kosztowna. To wszystko sprawia, że dla dłużnika opłacalne jest finansowanie się wymuszonym kredytem kupieckim.
Nasz system prawny hołubi więc dłużników. Gdy sprawa trafi do sądu, wierzyciel musi wyłożyć pieniądze na koszty postępowania i przynajmniej zaliczkowo opłacić pełnomocnika. Uzyskanie zwolnienia od kosztów sądowych graniczy z cudem, zwłaszcza w sprawach gospodarczych.
Państwo troskliwie strzeże komfortu dłużników, którzy mają potężnego obrońcę w Generalnym Inspektorze Ochrony Danych Osobowych. Ochrona danych osobowych funkcjonuje od lat w całym cywilizowanym świecie i nikt nie kwestionuje jej potrzeby. Jednak ta ochrona w wielu krajach (np. USA, Niemcy, Szwecja) nie przeszkadza istnieniu świetnie funkcjonującej i powszechnie dostępnej informacji o niesolidnych dłużnikach. Dzięki biurom informacji gospodarczej opóźnienie zapłaty rachunków za telefon, prąd, drobnego debetu na rachunku bankowym może nagle okazać się przeszkodą w uzyskaniu kredytu.
Niestety, w Polsce nie ma biur informacji gospodarczej. Ponadto GIODO podchodzi do problemu dogmatycznie. Jego stanowisko znacznie utrudnia wierzycielom znalezienie ukrywających się dłużników. Co ciekawe, organy ewidencji działalności gospodarczej żądają sporządzania wniosków o udostępnienie danych z ewidencji na urzędowych formularzach ze wszystkimi stąd wynikającymi ograniczeniami (mimo że GIODO tego nie wymaga).
Istnieją poważne problemy z wystawieniem wierzytelności na sprzedaż, także przez Internet. Wprawdzie od niedawna wierzytelności moż- na oferować do sprzedaży w sieci, ale wymagane jest prowadzenie imiennego rejestru odwiedzających serwis z ofertą sprzedaży ze wskazaniem, które pozycje oferty internauta przeglądał.
Rynek wierzytelności rozwija się wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej. Na świecie ma on raczej charakter faktoringu, czyli instytucji służącej poprawie płynności finansowej przedsiębiorcy. Natomiast u nas rynek wierzytelności to przede wszystkim rynek złych, trudnych długów. Można więc stwierdzić, że dla windykatorów im gorzej, tym lepiej. Jednak profesjonalny windykator nie jest, niestety, cudotwórcą i z niewypłacalnego dłużnika też nic nie wyciśnie.
Autor jest radcą prawnym, wiceprezesem EGB Investments