Prawo zmusi dłużników do terminowych spłat
Duże przedsiębiorstwa będą zobowiązane płacić małym firmom za dostawy w terminie 30 dni. W razie zwłoki dłużników, wierzyciele będą mogli doliczać odsetki ustawowe. Jednak zdaniem prawników, nowe przepisy mogą okazać się martwe, gdyż zbyt duża konkurencja na rynku i silna pozycja dużych odbiorców onieśmielą małych dostawców.
Ministerstwo Gospodarki opracowało projekt ustawy o terminach zapłaty. Będzie to pierwsza szczegółowa regulacja prawna na ten temat. Intencją jej twórców jest wzmocnienie pozycji mniejszych firm wobec dużych odbiorców, którzy wykorzystując swoją pozycję rynkową zazwyczaj niemiłosiernie przedłużają terminy płatności. Opóźniając spłatę długu kredytują w ten sposób swoją działalność. Te praktyki są przyczyną zatorów płatniczych na rynku i powodują utratę przez firmy płynności finansowej. Pomysł ustawowego uregulowania tej kwestii zasługuje z pewnością na uznanie. Jednak wiele wskazuje na to, że te przepisy mogą nie spełnić swojego zadania, gdyż mniejsi przedsiębiorcy, bojąc się utraty rynku zbytu, w większości przypadków nie odważą się stawiać twardszych warunków, aby nie wypaść z gry. Proponowany przez MG projekt ustawy ma chronić słabsze podmioty, których gorsza pozycja na rynku uniemożliwia wynegocjowanie z partnerem równych warunków handlowych.
Zwłoka to kredyt
Ustawa będzie dotyczyć jedynie takich umów, w których dostawcą lub usługodawcą będzie mała firma, a odbiorcą zobowiązanym do zapłaty duże przedsiębiorstwo.
Zdaniem Radosława Drozda, prawnika z kancelarii T. Górski & J. Jawdosiuk, istnieje obawa, że mogą to być martwe przepisy. Według niego, jeszcze żadnemu krajowi nie udało się zmienić praktycznych stosunków cywilnych za pomocą decyzji odgórnych czy, powiedzmy, administracyjnych.
Projekt zakłada, że dłużnik ma obowiązek zapłaty najpóźniej po upływie 30 dni od momentu dostawy. Jeśli nie zapłaci, to dług pieniężny automatycznie przekształci się w kredyt. Dłużnik będzie zobowiązany płacić odsetki ustawowe. Obowiązek ten powstanie niezależnie od tego, czy nadszedł już określony w umowie termin zapłaty.
Obecnie stawka odsetek ustawowych wynosi 30 proc. w skali roku.
Zdaniem Janusza Steinhoffa, ministra gospodarki, opóźnianie regulowania płatności przestanie być dla dłużników sposobem na finansowanie własnej działalności. Dłużnicy często nie zapłacone zobowiązania traktują jako tanią formę kredytowania.
— Zastrzeganie przez strony w umowach długich terminów płatności, poważne opóźnianie się z płatnościami i nierzetelność w rozliczeniach, przybierają postać zjawiska masowego, niekorzystnego dla gospodarki — uważa Janusz Stainhoff.
Obawy o skuteczność
Nawet gdy strony umówią się na termin zapłaty dłuższy niż 30 dni, odsetki będzie można naliczać za okres od 31 dnia do momentu zapłaty. Projekt nie zabrania stronom ustalania odsetek na wyższym poziomie od ustawowych.
Zdaniem Radosława Drozda nowa ustawa raczej nie sprawdzi się i wiele nie zmieni.
— Nie sądzę, by małe firmy, których byt zależy od dużych kontrahentów, np. supermarketów, domagały się odsetek. Mogą narazić się w ten sposób na utratę klienta. Konkurencja na rynku jest bardzo duża. Zatem nowa regulacja nie wróży żadnej rewolucji w zakresie stosunków gospodarczych. Poza tym ustanowienie sankcji jedynie w postaci obowiązku zapłacenia odsetek ustawowych nic nie zmieni, bo kredyty bankowe są wyżej oprocentowane — stwierdza Radosław Drozd.
Ustawa nie obejmie m.in. usług zdrowotnych, aptekarskich i farmaceutycznych.
— Do realizacji tych płatności przewiduje się terminy dłuższe niż 30 dni. Ich skrócenie nie jest zatem możliwe przy obecnym sposobie finansowania kontraktów zgodnie z ustawą o finansach publicznych — mówi Janusz Steinhoff.
Projektowana ustawa nie narusza przepisów kodeksu cywilnego dotyczących wymagalności świadczeń pieniężnych oraz skutków opóźnienia i zwłoki dłużnika.
Nowe przepisy nie pozbawią wierzyciela możliwości dochodzenia roszczenia o odszkodowanie za szkodę wyrządzoną zwłoką dłużnika.
Projekt musi teraz zatwierdzić Rada Ministrów i przesłać go do Sejmu.