Premia jest wskazana

Michał Masłowski
opublikowano: 2002-12-09 00:00

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie za niekonstytucyjny, zapisu w kodeksie spółek handlowych o wyciskaniu — ang. squeeze out.

Wyciskanie polega na przymusowym wykupie akcji należących do akcjonariuszy reprezentujących mniej niż 5 proc. kapitału zakładowego przez nie więcej niż pięciu akcjonariuszy, posiadających łącznie nie mniej niż 90 proc. kapitału. Co ważne, zapisy te dotyczą tylko spółek publicznych, a więc dopóki spółka jest notowana na warszawskim parkiecie, dopóty nie można nikogo za żadną cenę zmusić, aby poszedł do biura maklerskiego i złożył zlecenie sprzedaży swoich akcji. Natomiast już jeden dzień po wycofaniu spółki z publicznego obrotu można zwołać WZA i bez żadnego problemu przegłosować „squeeze out”. Dużemu inwestorowi nie jest potrzebny jeden mały inwestor, który brzydko mówiąc „bruździ”, przyjeżdża na walne, szpieguje, krótko mówiąc — działa na szkodę spółki.

Niestety cała sprawa nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Otóż na walnym, na którym decyduje się o wyciskaniu, powołuje się biegłego rewidenta, który powinien określić rzetelną cenę, po której mniejszościowi akcjonariusze będą musieli sprzedać akcje.

To, w jaki sposób w Polsce ustala się cenę wykupu, woła nierzadko o pomstę do nieba. Nie słyszałem jeszcze opinii inwestora mniejszościowego, który byłby zadowolony z tej ceny. Taki mniejszościowy akcjonariusz nie może dowiedzieć się, jaka była metoda ustalania tej „sprawiedliwej” ceny. Przykładowo, jeżeli spółka jest wycofywana z giełdy i cena końcowa jest brana pod uwagę, to z gruntu jest to metoda niedobra. Przed wycofaniem naturalne jest, że free-float spółki jest znikomy, co w sposób oczywisty przekłada się na wycenę. A przecież jeszcze przed wycofaniem spółki z giełdy często jest ona wyceniana znacznie poniżej faktycznej wartości. Dalsza wycena przez biegłego często jeszcze tę cenę obniża.

Uważam, że o ile sam przepis o wyciskaniu powinien jako taki istnieć, o tyle sposób wyznaczania ceny wykupu musi być w dużym stopniu ukierunkowany na poszanowanie praw drobnych akcjonariuszy. Mniejszościowym udziałowcom powinna być płacona bardzo wysoka premia za to, że zmusza się ich do sprzedaży akcji.