Premier Jarosław Kaczyński powiedział w niedzielę, komentując zapowiedź szefa NBP Leszka Balcerowicza o nie stawieniu się 15 września przed komisja śledczą ds. banków i nadzoru bankowego, że złamie on prawo, o ile otrzymał wezwanie.
Premier podkreślił, że jako szef rządu odpowiedzialny za porządek w państwie, w żadnym wypadku nie może takiej decyzji zaakceptować.
Balcerowicz zapowiedział w sobotę, że nie stawi się przed komisją, bo obawia się, że taki precedens mógłby doprowadzić do osłabienia niezależności NBP, a tym samym zdolność do obrony przez bank centralny wartości polskiego pieniądza. Balcerowicz zapewnił, że stanie przed komisją, jeśli Trybunał Konstytucyjny 21 września uzna uchwałę o jej powołaniu za zgodną z konstytucją.
"Obowiązuje kodeks postępowania karnego, który zobowiązuje każdego obywatela (...) do tego by stawiać się w sądzie jako świadek" - powiedział J. Kaczyński na konferencji prasowej podczas szczytu Azja - Europa.
Wyjaśnił, iż jedynym wyjątkiem jest osoba prezydenta, co nie wynika z prawa, ale ze zwyczaju.
Premier zaznaczył że Leszek Balcerowicz "nie stawiając się na wezwanie, o ile je otrzymał, złamie przepisy kpk". "Kto otrzymuje wezwanie i nie stawia się na nie, oczywiście łamie prawo" - podkreślił. J.Kaczyński zastrzegł jednak, iż w tym wypadku złamanie prawa nie jest przestępstwem.
Premier podkreślił, że państwo ma prawo użyć przymusu, jeśli ktoś nie stawia się na wezwanie. Podkreślił jednak, że w tym wypadku taka decyzja należy tylko do sejmowej komisji śledczej.
Anna Staszkiewicz (PAP)