Premier dla sympatii, demografii i PKB

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 28-08-2014, 00:00

Za 3 mld zł premier chce wkupić się w łaski 12 mln wyborców. Na szczęście, te pieniądze mogą pomóc nie tylko Platformie, ale też gospodarce

Zbliżający się maraton wyborczy mobilizuje rząd do działania. W czasie wczorajszego tzw. małego exposé w Sejmie premier Donald Tusk zapowiedział zastrzyk finansowy dla emerytów, rencistów i rodzin z przynajmniej trójką dzieci. Rząd chce upiec kilka pieczeni na jednym ogniu: zyskać sympatię niezamożnych grup społecznych, wspomóc demografię i dać gospodarce fiskalny impuls, a dzięki temu wszystkiemu — zyskać w sondażach. Ten plan może się udać. Według części ekspertów, interes polityków tym razem wyjątkowo splata się z interesem gospodarki.

SZTUKA DAWANIA: Stymulacje fiskalne zawsze wywołują kontrowersje. Brytyjski dziennik „Financial Times” nazwał wczorajsze wystąpienie premiera „początkiem populistycznej kampanii”. Wśród krajowych ekonomistów premier ma jednak nieco większe zrozumienie. [FOT. WM]
SZTUKA DAWANIA: Stymulacje fiskalne zawsze wywołują kontrowersje. Brytyjski dziennik „Financial Times” nazwał wczorajsze wystąpienie premiera „początkiem populistycznej kampanii”. Wśród krajowych ekonomistów premier ma jednak nieco większe zrozumienie. [FOT. WM]
None
None

Dzieci i starcy przodem

W przyszłym roku emeryci i renciści dostaną wyższe podwyżki, niż wynikałoby to z obowiązujących zasad waloryzacji (powiązanej z inflacją). Wzrost cen jest bowiem w bieżącym roku tak niski (prawdopodobnie nie przekroczy 0,5 proc.), że emerytury i renty praktycznie stałyby w miejscu. Rząd chce, by podwyżki się pojawiły. Premier zapowiedział, że nominalnie wzrost świadczeń dla każdego emeryta (również z KRUS) będzie nie mniejszy niż 36 zł.

— Przy obecnych zasadach emeryci uzyskaliby średnio podwyżkę zaledwie o 18 zł, a wyraźna większość dostałaby po około 10 zł. Chcemy więc podwoić tę średnią kwotę — tłumaczył Donald Tusk.

Drugą ważną zapowiedzią premiera jest większe wsparcie dla rodzin wielodzietnych dzięki rozszerzeniu systemu ulg podatkowych. Obecnie ulga na trzecie dziecko wynosi 1688 zł, a na każde kolejne 2224 zł. Rząd chce podnieść te kwoty do 2,0 i 2,7 tys. zł. Co więcej, ulgi te będą dostępne dla każdej rodziny wielodzietnej, a nie — tak jak teraz — tylko dla osiągających dostatecznie wysoki dochód, aby je odliczyć od podatku. Rząd chce, aby od 2015 r. ulga była powszechna. Jeśli rodzina ma zbyt mały dochód, aby ją odliczyć,rząd ją rodzinie wypłaci (np. rodzina odpisze sama 1 tys. zł od podatku, a drugi 1 tys. zł dostanie na konto). — Na tej zmianie skorzysta około 1,2 mln rodzin — zapewniał Donald Tusk.

Mała dawka sterydów

Działania rządu, choć mają w dużej mierze motywacje polityczno-wyborcze, będą miały znaczenie dla gospodarki. Z ekonomicznego punktu widzenia podwyżki emerytur i większe ulgi dla rodzin będą z pewnością impulsem fiskalnym dla gospodarki — wzrosną realne dochody części obywateli. Wsparcie otrzyma bezpośrednio 12,4 mln ludzi (emeryci i renciści to 8,9 mln osób, a rodziny wielodzietne — 3,5 mln). To ogromna rzesza konsumentów, w dodatku najbardziej pożądanych z punktu widzenia wzrostu gospodarczego — mało oszczędzających i konsumujących mało dóbr importowanych.

— Ponieważ te pieniądze trafią do gospodarstw domowych o statystycznie dość niskich dochodach, niemal w całości przełożą się na wzrost wydatków konsumpcyjnych w gospodarce — tłumaczy Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Jak duży będzie to zastrzyk? Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy, twierdzi, że inicjatywa „nie mniej niż 36 zł” to wzrost wydatków budżetowych o 1,7 mld zł (cała waloryzacja emerytur i rent ma kosztować 3,6 mld zł). Program ulg dla rodzin wielodzietnych powinien zamknąć się w kwocie około 1,5 mld zł. Jeśli założyć, że 1,2 mln rodzin otrzyma od rządu średnio dodatkowe 1 tys. zł, wówczas program kosztowałby 1,2 mld zł. Czyli łącznie oba działania oznaczałyby około 3 mld zł wsparcia dla gospodarstw domowych.

— Szacujemy, że podniesie to wzrost gospodarczy o 0,15 pkt proc., a wzrost konsumpcji o 0,25 pkt. Skala interwencji fiskalnej nie będzie więc duża, ale pewien pozytywny efekt dla gospodarki będzie zauważalny — mówi Piotr Kalisz.

Jakoś damy radę

Oznacza to jednak 3 mld zł ubytku w budżecie państwa — prawdopodobnie o tyle będzie musiał wzrosnąć z tego powodu deficyt.

— To są wydatki, na które nas stać — zapewniał Donald Tusk. Ekonomiści przyznają, że o ile gospodarka — zgodnie z założeniami — przyspieszy, w budżecie rzeczywiście pojawi się miejsce na lekkie, 3-miliardowe, stymulowanie fiskalne (rząd zakłada na 2015 r. 3,4 proc. wzrostu PKB).

— Oczywiście prognozy na przyszły rok są dziś bardzo niepewne, bo nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja na Ukrainie. Przy założeniu 3-procentowego wzrostu w 2015 r., obecnie wydaje się jednak, że budżet bez większych problemów będzie w stanie znieść 3 mld zł dodatkowego obciążenia — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Według Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Plus Banku, planowane przez rząd rozluźnienie fiskalne jest jednak w długim horyzoncie niepokojące.

— Realizuje się negatywny scenariusz przewidywany przez przeciwników zmian w OFE. Rząd wykorzystuje luz fiskalny do zwiększenia wydatków publicznych. Za pieniądze z OFE finansuje kiełbasę wyborczą — mówi Wiktor Wojciechowski.

Podatnik ma mieć łatwiej

Według planów rządu, rok 2015 ma przynieść znaczące uproszczenia dla podatników, również przedsiębiorców. Jak stwierdził Mateusz Szczurek, minister finansów, jego resort pracuje nad pakietem działań, które usprawnią płacenie i rozliczanie podatków, np.: — wprowadzenie instytucji „autoryzowanego podatnika”, który będzie korzystał z szeregu przywilejów (np. szybsze odzyskiwanie zwrotu podatku, niższe odsetki od zaległych, skorygowanych płatności), — wprowadzenie instytucji „asystenta podatnika”, czyli dedykowanego urzędnika, który będzie pomagał w rozliczaniu podatków przedsiębiorcom rozpoczynającym działalność, — wyręczanie podatników przez urzędy skarbowe w wypełnianiu rocznych deklaracji PIT, — szybsze przekazywanie zwrotów podatkowych dla rodzin posiadających przynajmniej trójkę dzieci, — regulowanie należności wobec urzędu skarbowego za pomocą karty płatniczej. Minister Szczurek zaznaczył też, że jego resort pracuje nad całościową reformą systemu podatkowego, czyli stworzeniem nowego Kodeksu podatkowego. Jak stwierdził, w przyszłym roku powinny powstać założenia takiej ustawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane