Premier Marek Belka potwierdził w czwartek, że złoży dymisję na ręce prezydenta. Szef rządu jest umówiony z Aleksandrem Kwaśniewskim w piątek o godzinie 11.30.
"Szkoda, że Sejm nie podjął decyzji, której oczekiwaliśmy, która byłaby najlepsza z punktu widzenia kraju, oczekiwań społeczeństwa i rozsądnego kalendarza politycznego. Jutro udaję się do prezydenta i złożę mu dymisję" - powiedział dziennikarzom premier po spotkaniu z szefem węgierskiego rządu Ferencem Gyurcsany'm w Oświęcimiu.
Dodał, że nie chce uprzedzać decyzji prezydenta w sprawie swej dymisji licząc, że w Pałacu Prezydenckim otrzyma od Aleksandra Kwaśniewskiego "jasną odpowiedź". Zaznaczył jednak, że w sytuacji, gdy - zgodnie z zapowiedziami - prezydent nie przyjmie dymisji, "kraj nie może być bez rządu".
Pytany, czy wobec wcześniejszych deklaracji o nieprzyjęciu rezygnacji gabinetu, lepszy od wniosku o dymisję byłby wniosek o wotum zaufania dla rządu, Belka przypomniał, że było tym sejmowe głosowanie sprzed dwóch tygodni nad wotum nieufności dla ministra skarbu Jacka Sochy. Jego odrzucenie - uważa premier - było zarazem wotum zaufania dla rządu. Gdyby premier dziś złożył wniosek o wotum zaufania, wybory odbyłyby się - jak powiedział - w sierpniu.
Szef rządu przypomniał, że odrzucenie wniosku o samorozwiązanie Sejmu nie musi być równoznaczne z funkcjonowaniem tego rządu aż do jesiennych wyborów. Jego zdaniem, gdyby w Sejmie powstała większość zdolna do uchwalenia konstruktywnego wotum nieufności, a takie wysiłki - według Belki - trwają, mógłby powstać nowy gabinet. "Ale to wcale nie oznaczałoby wcześniejszych wyborów, tylko inny rząd na kilka miesięcy" - powiedział premier.
Według Marka Belki, dalsze pełnienie przez niego, w przypadku nieprzyjęcia dymisji, funkcji premiera nie zmienijego planów związanych z przystąpieniem do tworzącej się Partii Demokratycznej, jednak - jak powiedział - najprawdopodobniej jego "aktywność polityczna musiałaby zejść na drugi plan, ponieważ trudno wyobrazić sobie jednoczesne zarządzanie administracją i prowadzenie intensywnej kampanii politycznej".
Szef rządu spotkał się z dziennikarzami w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, po głównych uroczystościach 14. Marszu Żywych. Przed krótką konferencją prasową premier spotkał się tam z premierem Węgier Ferencem Gyurcsany'm.
Podczas półgodzinnej rozmowy premierzy zaplanowali m.in. swoje najbliższe spotkania oraz wymienili uwagi na temat problemów i możliwych kompromisów w negocjacjach nad budżetem Unii Europejskiej. Rozmawiali także na temat reakcji gospodarek obu krajów na wejście do UE i wpływu integracji z Unią na budżet.
Premier Węgier przyjedzie niebawem do Polski na szczyt Rady Europy w Warszawie. 10 czerwca ma dojść do spotkania szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej; mozliwa jest też wizyta polskiego premiera w Budapeszcie.