Premier Marek Belka powiedział w czwartek wieczorem dziennikarzom, że informacje byłego ministra skarbu Andrzeja Chronowskiego w sprawie prywatyzacji PZU zostaną zbadane przez ministra skarbu Jacka Sochę. "Trudno żebym ja mógł ignorować te supozycje" - powiedział premier po spotkaniu z klubem SdPl, odnosząc się do słów Chronowskiego.
W środę podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu były minister skarbu, a obecnie senator Andrzej Chronowski (Blok Senat 2001) powiedział - twierdząc, że zdradza tajemnicę państwową - iż lokata PZU w fundusz Kasa 2 miała służyć kupieniu "PZU za pieniądze PZU".
Premier pytany, czy informacje Chronowskiego wpłyną na jego decyzję w sprawie ugody z Eureko, odparł: "Jeżeli będą jakieś dokumenty, jakieś fakty, które się da udowodnić, to pewno tak". "Na razie są to sensacje, które jeszcze nam niewiele mówią" - dodał.
Belka oświadczył też, że nie ma żadnej wiedzy o ostrzeżeniach służb specjalnych przed transakcją z Eureko, które dotarłyby do rządu w czasie, kiedy on w nim funkcjonował.
W czwartek były szef Urzędu Ochrony Państwa, Zbigniew Siemiątkowski oświadczył, że w 2002 roku UOP zwracała uwagę, że nie było pewne, czy Eureko miało własne pieniądze na zakup akcji PZU.
Siemiątkowski powiedział też, że istnieją dowody na to, że Eureko kupiło część udziałów PZU za środki pożyczone. (Jest to niezgodne z Ustawą o działalności ubezpieczeniowej, zgodnie z którą środki na zakup nie mogą pochodzić z kredytu lub pożyczki-PAP). Gdyby ta informacja potwierdziła się, oznaczałoby to, że Polska może liczyć na skuteczną walkę z Eureko przed Trybunałem Arbitrażowym.
"Dwaj panowie mówią o czymś zupełnie innym" - zauważył premier. "W związku z tym ja już się gubię, muszę polecić panu ministrowi Sosze, aby wyjaśnił sprawę" - dodał. "O ile dobrze zrozumiałem, senator Chronowski mówił o tym, iż Eureko - według jego słów - chciało jakby nie za swoje pieniądze kupić tę drugą transzę akcji. Tymczasem przeczytałem - być może źle to zostało zrelacjonowane w mediach - że minister Siemiątkowski wspominał o pierwszej transzy" - mówił Belka.
Jak podkreślił, w przypadku pierwszej transzy sprawa byłaby poważniejsza, ponieważ do transakcji doszło, w przypadku drugiej - do transakcji nie doszło.
Siemiątkowski mówił w czwartek: "UOP przedstawiał ministrowi skarbu państwa argumenty, że nie ma co obawiać się sądu arbitrażowego, gdyż istnieją dowody na to, że Eureko transze, nawet pierwszą, nie kupił z własnych środków, tylko środków pożyczonych."
Od września 2004 roku przed Trybunałem Arbitrażowym w Londynie toczy się sprawa wniesiona przez Eureko przeciwko polskiemu Skarbowi Państwa. Eureko zarzuca polskiej stronie, że nie przestrzega polsko-holenderskiej międzyrządowej umowy o ochronie inwestycji.
Holendrzy posiadają wspólnie z Bankiem Millennium 31 procent akcji PZU SA. Domagają się realizacji umowy prywatyzacyjnej z 2001 roku, która daje im prawo zakupu dodatkowych 21 procent akcji polskiego ubezpieczyciela.
Rząd polski wynegocjował, ale jeszcze nie podpisał porozumienia z Eureko, które ma zakończyć kilkuletni spór i umożliwić wprowadzenie PZU na giełdę. Minister skarbu Jacek Socha zapowiedział w czwartek, że rząd powstrzyma się z podpisaniem ugody do czasu rozstrzygnięć w Sejmie.