Premier spadł z samego szczytu

DI
opublikowano: 2006-12-22 00:00

LIPIEC. W samym szczycie propagandowego powodzenia i zupełnie niespodziewanie dla siebie, głowę na politycznym szafocie położył premier Kazimierz Marcinkiewicz. Po prostu Jarosław Kaczyński, prezes PiS, wykalkulował sobie, że eksperyment z powierzeniem rządu Marcinkiewiczowi i sterowaniem nim z tylnego fotela już się wyczerpał. Po pierwsze — za wysoko podnosili głowy koalicjanci Lepper i Giertych, którzy nie czuli wobec premiera respektu. Po drugie — Marcinkiewicz stał się zbyt popularny, a to w wodzowskiej partii nie uchodzi bezkarnie. Na osłodę otrzymał posadę komisarza Warszawy, z opcją na wygranie wyścigu do fotela prezydenta stolicy.

- Premier Jarosław Kaczyński nie sprawił swoim exposé większej niespodzianki, ale to, ile czasu poświęcił w nim gospodarce, oraz fakt, że odniósł się do jej problemów już w piątej minucie wystąpienia, dobrze wróżyło. Gorzej z tym, co mówił — bo rodziło to mieszane uczucia.

- SKOK przeprowadziły walkę o wzrost uprawnień. Chciały przede wszystkim udzielać kredytów hipotecznych. Udało się. Poszerzyły również ofertę o karty debetowe i kredytowe. Obroniły się też przed podporządkowaniem nadzorowi finansowemu.

Możesz zainteresować się również: