Premier zabrał uczniów do Sztokholmu

Jacek Zalewski
opublikowano: 2002-02-01 00:00

Leszek Miller podtrzymał tradycję Jerzego Buzka i postanowił zabierać w swoje krótkie podróże zagraniczne reprezentantów polskiej młodzieży. Jako pierwsi w nowej kadencji rządu zostali zaproszeni najlepsi uczniowie najlepszego liceum w kraju — czyli łódzkiego I LO im. Mikołaja Kopernika.

Wyprawa do Szwecji była dla nich wielkim przeżyciem. Dość powiedzieć, że aż pięcioro z sześciorga po raz pierwszy w życiu podróżowało samolotem — i od razu takim z napisem „Rzeczpospolita Polska”. A nocny lot powrotny dostarczył dodatkowych emocji różnego rodzaju —licealiści zostali zaproszeni do saloniku premiera (o czym wiele osób z orszaku marzy całymi latami), ale także poczuli, co znaczą podmuchy huraganu, który akurat pustoszył wybrzeża Bałtyku. Na szczęście zasłużony TU-154M (od numeru taktycznego 102 zwany „Rudym”) został przez wojskową załogę posadzony na Okęciu jak zwykle perfekcyjnie.

W Sztokholmie tegoroczni maturzyści spędzili bardzo intensywnie kilkanaście godzin. Mieli program odrębny, ale przeplatający się z najważniejszymi punktami wizyty premiera. Podbudowali się doświadczalnym potwierdzeniem faktu, iż ze swoją znajomością angielskiego nie muszą czuć żadnych kompleksów wobec obywateli UE — a konkretnie młodych Szwedów. Zapytani zaś o generalną refleksję z towarzyszenia rządowej delegacji stwierdzili: chcielibyśmy zebrać jak najwięcej doświadczeń, ale przede wszystkim nie poczuć się tylko ozdobnym tłem dla spotkań polityków. Niewątpliwie mają rację — realnie to właśnie ich pokolenie będzie budowało pozycję Polski w Unii Europejskiej.