PRESS: europejscy nadawcy chcą od Aster City 2,8 mln euro

opublikowano: 2003-01-03 09:05

Aster City, jeden z największych operatorów kablowych w Polsce, wyłączył 1 stycznia 13 kanałów zagranicznych. Dlaczego? W wyniku nowelizacji prawa autorskiego operator musiałby za reemisję tych programów zapłacić 2,8 mln euro rocznie. Na tyle wyceniły je europejskie stowarzyszenia nadawców.

Zgodnie ze znowelizowanym prawem autorskim operatorzy kablowi nie mogą od 1 stycznia 2003 roku transmitować programów bez podpisania umów z ich nadawcami. Dotyczy to zarówno kanałów polskich (polskie stacje wyraziły zgodę na przesunięcie podpisania właściwych umów o kilka miesięcy), jak i zagranicznych. Mimo to większość kablówek nie zmieniła na razie znacząco oferty. - Czekamy na oficjalne pisma odmowne od zagranicznych nadawców - wyjaśniał ostatniego dnia 2002 roku Marek Sowa, wiceprezes największej polskiej kablówki UPC Telewizja Kablowa. Inni nadawcy wyłączyli dwa, trzy zagraniczne kanały. Aster City - 13.

Jak się okazuje, europejskie stowarzyszenia nadawców publicznych (EBU) i prywatnych (VPRT) wystąpiły już w marcu do Aster City w imieniu reprezentowanych przez siebie kanałów, m.in. niemieckich RTL, 3 Sat, ARD i francuskich M6 i France 2. Opłatę za reemisję przez Aster City 13 programów EBU wyceniła na ponad 2,8 mln euro rocznie. Aster City, podobnie jak inne kablówki, do tej pory przed żądaniami zagranicznych ogólnodostępnych nadawców chroniła tzw. licencja ustawowa - ale zniosła ją właśnie nowelizacja prawa autorskiego. Wobec tego właściciel kablówki, spółka Aster Polska, zdecydował się wyłączyć owe 13 programów. - Sytuacja jest dość dziwna. EBU np. twierdzi, że reprezentuje kanały, które tymczasem prowadzą z nami oddzielne negocjacje - mówi Robert Kołodziej, członek zarządu Aster Polska. W ich miejsce operator włączył siedem nowych stacji: niemiecką Deutsche Welle i Vivę, rosyjski RTR Planet, anglojęzyczny koreański Arirang i polskie Polonia 1, Edu-Sat i Mango 24. W sumie liczba kanałów w Aster City zmalała z 65 do 60, abonament się nie zmienił.

Dlaczego stowarzyszenia zwróciły się właśnie do Aster City? - Taka jest praktyka, że wybiera się jednego nadawcę z danego rynku, a wszelkie informacje o programach i liczbie abonentów Aster City przedstawiciele tych organizacji znaleźli na stronach internetowych tej kablówki - podejrzewa jeden z operatorów. Podobne pisma mogą wkrótce trafić do kolejnych polskich operatorów.

JAR, PRESSERWIS