Media z krajów Europy Środkowowschodniej angażują się w sprawy związane z akcesją tych państw do Unii Europejskiej, prezentując głównie stanowiska albo za, albo przeciw - wynika z dyskusji zorganizowanej na ten temat w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ zorganizował w czwartek i piątek konferencję poświęconą społecznym kontrowersjom towarzyszącym wejściu do UE oraz roli, jaką spełniają media. Dr Andras Szekfu z uniwersytetu w Budapeszcie mówił, że węgierskie media są mocno zaangażowane w poparcie przystąpienia do Unii, a w kampanię medialną włączył się aktywnie rząd, wykupując ogłoszenia w prasie i zamawiając teksty sponsorowane. - Nawet trzy bulwarówki węgierskie opowiedziały się za akcesją, tylko czwarta jest przeciwna i eksponuje hasła antysemickie oraz straszy nas zalewem cudzoziemców - mówił Szekfu. Joanna Radzyner, korespondentka ORF w Pradze, opowiadała, że w czeskich mediach uwypukla się obawy związane z normami unijnymi. - Czesi martwią się o swoją prowincjonalność, tradycję i rozmycie się pewnych wartości. Czeski poważny tygodnik "Respekt" toczył nawet na swoich łamach dyskusję o śmierci narodowej kuchni - mówiła Radzyner.
Za trafny pomysł uznano angażowanie w kampanie referendalne znanych osób, np. aktorów i ludzi kultury. - Tylko że Polacy uważają, że to jest niedobre rozwiązanie. Z badań wynika, że zaangażowanie znanych publicznie osób odbierają jako propagandę, a nie jako obiektywną informację - mówiła dr Lucyna Słupek z UJ. Przytaczała badania, w których poproszono Polaków o porównanie Unii do zwierzęcia. - Z jednej strony porównywano Unię do słonia, mamuta lub hipopotama - co świadczy o postrzeganiu jej jako ociężałego organizmu. Z drugiej strony wymieniano rekina, rottweilera lub lwa - co wskazuje, że Polacy boją się przystąpienia do Unii - analizowała wyniki badań dr Słupek. Z badań tych wynika ponadto, że Polacy najwięcej wiadomości o UE czerpią z programów informacyjnych w mediach publicznych, ale czują się wciąż niedoinformowani. Wskazują na brak obiektywnej informacji o plusach i minusach akcesji oraz o korzyściach dla przeciętnego obywatela. - Czują się przytłoczeni danymi procentowymi o dopłatach i problemach rolnictwa. Polacy wymagają od mediów roli nauczyciela, który wyjaśni im zawiłości związane z przystąpieniem do UE - mówiła dr Słupek.
ARD, PRESSERWIS