Prestiż z pomocą Unii

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-05-18 00:00

Jeszcze dziesięć lat temu wiele osób myliło MBA z amerykańską ligą koszykówki NBA. Dziś już chyba każdy wie, że to studia dla menedżerów.

Wybiera je coraz więcej menedżerów

Jeszcze dziesięć lat temu wiele osób myliło MBA z amerykańską ligą koszykówki NBA. Dziś już chyba każdy wie, że to studia dla menedżerów.

Ofertę Master of Business Administration (MBA) ma dzisiaj 50 polskich uczelni. Odrębnych programów, włącznie ze specjalistycznymi, jest zaś 70 — szacuje Jakub Leszczyński, który niedawno otworzył serwis internetowy MBA Portal (www. mbaportal.pl).

Oczywiście, program programowi nie jest równy. Niektóre szkoły wyższe chwalą się w materiałach promocyjnych, że mają renomowanych zachodnich partnerów. Ale czy rzeczywiście wszystkie ściśle z nimi współpracują? Z tym bywa różnie.

— Ale to, chociaż najbardziej widoczne, nie jest najważniejsze. Kryterium wyboru powinna stanowić struktura merytoryczna programu, tematyka zajęć oraz zgodność z przyjętymi dla tego typu wykształcenia standardami — wskazuje Jakub Leszczyński.

Tego samego zdania jest Marcin Pietras, szef serwisu edu.pracuj.pl. Podkreśla, że w sektorze usług edukacyjnych, tak jak wszędzie, są marki i ich mniej lub bardziej udane imitacje.

— Powinniśmy być ostrożni, zwłaszcza wtedy, gdy oferta uczelni jest szczególnie korzystna pod względem cenowym — uczula Marcin Pietras.

Jakość kosztuje

Uczestnicy programów International MBA i MBA In Accouting and Finance w Akademii Ekonomicznej w Krakowie za dwa lata nauki muszą zapłacić 10 tys. euro. Z kolei czesne za 18-miesięczne studia menedżerskie w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej to ponad 19 tys. dolarów. Drogo jest również w Wyższej Szkole Zarządzania — Polish Open University w Nowym Sączu, gdzie dwuletni, obejmujący 400 godzin kurs kosztuje 4,5 tys. funtów.

Czy to znaczy, że osoby mniej zamożne nie mają co marzyć o MBA? Bynajmniej. Większość uczelni stosuje ratalny system opłat. Przykładem jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu —opłatę za całe studia, która wynosi 24 tys. zł, można tam rozłożyć aż na 15 rat. No, ale coś za coś — kto zapłaci za edukację jednorazowo, zyska 10 proc., czyli 2400 zł.

W jeszcze lepszej sytuacji są uczestnicy Polsko-Niemieckiego Programu MBA na poznańskiej Akademii Ekonomicznej — mogą się ubiegać o stypendia Klubu Rotariańskiego (jednorazowa pomoc od 1500 euro) lub fundacji Gemeinnuetzige Hertie-Stiftung (10 miesięcznych wypłat po 715 euro).

Studia MBA mogą być dofinansowane także z unijnego Europejskiego Funduszu Społecznego — ulga wynosi wtedy 60 lub 80 proc., zależnie od wielkości firmy, w której pracuje uczestnik kursu.

— Normalnie musiałbym wysupłać z własnej kieszeni około 30 tysięcy złotych, a dzięki unijnemu programowi płacę tylko 20 proc. tej kwoty — nie kryje zadowolenia Radosław Osmólski, prezes zarządu FPA Group, który od września ubiegłego roku studiuje MBA w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

W trybie zaocznym

— Szkoda, że tylko co trzeci pracodawca chce płacić za studia MBA, które odbywają pracownicy — ubolewa Pietras.

— Wielu polskich biznesmenów jeszcze nie rozumie, że te studia to nie tyle wydatek, ile konieczna inwestycja w kapitał ludzki — dodaje Jakub Leszczyński.

Problem czesnego w zasadzie nie dotyczy uczestników programów Executive MBA. Są to zwykle dobrze sytuowane osoby z tzw. top menedżmentu. Ich kłopot jest inny — muszą naukę pogodzić z intensywnym życiem zawodowym.

— Słuchacze MBA na Zachodzie robią sobie czasem na przykład roczną przerwę w karierze. U nas to jeszcze nie do pomyślenia, bo menedżer, który opuściłby swoje stanowisko choćby na kilka miesięcy, prawdopodobnie nie mógłby go po powrocie odzyskać — uważa Marcin Pietras.

W tej sytuacji pewnym rozwiązaniem jest możliwość studiowania w Polsce MBA w trybie zaocznym lub nawet wieczorowym. Wyjątkiem jest roczny program International MBA, realizowany przez Szkołę Biznesu Politechniki Warszawskiej — tam nauka odbywa się wyłącznie w systemie dziennym. Jest to jednak propozycja adresowana bezpośrednio do studentów tej uczelni — absolwentów kierunków inżynieryjnych.