Inflacja CPI spadła w październiku do 7.7% r/r z 8.2% r/r odnotowanych we wrześniu, podczas gdy mediana prognoz rynkowych zakładała zjazd do 8.0%. Mocniej od prognoz spadła także inflacja bazowa, bo do 6.3% r/r z 6.6% r/r przed miesiącem i oczekiwanych przez rynek 6.5%. Dane wskazują, że szczyt inflacji mamy już za sobą, a spowalniająca gospodarka będzie tylko pogłębiać spadek dynamiki cen. To jednoznacznie przemawia za spowolnieniem tempa podwyżek stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną. Przypomnijmy, że w piątek opublikowane zostały wyższe od prognoz dane o bezrobociu. Do grudniowego posiedzenia pozostał ponad miesiąc i do tego czasu poznamy jeszcze listopadowe dane zarówno o bezrobociu jak i inflacji, ale rynek wycenia teraz, że największy problem związany z inflacją jest już za nami, a teraz przyjdzie mierzyć się ze spowolnieniem koniunktury.
Dziś w kalendarium makroekonomicznym uwagę przede wszystkim należy zwrócić na wstępny odczyt Uniwersytetu Michigan za listopad, który obrazuje nie tylko nastroje gospodarstw domowych, ale i oczekiwania inflacyjne. Jeśli by doszło do ich cofnięcia pozytywna relacja Wall Street powinna być kontynuowana.
Niższe od oczekiwań dane o inflacji przełożyły się oczywiście na szeroka wyprzedaż dolara. Eurodolar wychodzi powyżej 1.02, a para USDJPY spadła do 141. Przecena amerykańskiej waluty była szansą dla złotego, który odrobił cześć strat po decyzji RPP i utrzymaniu poziomu stóp. EURPLN spada poniżej 4.70, a USDPLN poniżej 4.60. Dzisiejsze święto w kraju i nieobecność części uczestników rynku może sprawiać, że handel na złotym będzie bardziej chaotyczny gdyby zmienność na globalnych rynkach pozostawał duża.
Spadek inflacji w USA był trampoliną dla złota. To wystrzeliło powyżej 1760 USD i jest na najwyższych poziomach od sierpnia. Ropa zachowuje się spokojniej przez perspektywę spowolnienia i spadku popytu, ale i baryłka WTI odbija do 88 USD.
