Prezentacja adekwatna do poziomu sił zbrojnych

opublikowano: 16-08-2015, 22:00

ŚWIĘTO WOJSKA POLSKIEGO

W defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego uczestniczyła zaledwie próbka technicznego wyposażenia sił zbrojnych, w każdej grupie policzalna na palcach. Ale pewną ważną w armii kategorię reprezentował odsetek znaczący, mianowicie… generalicję. Z medialnej zagródki przy pomniku marszałka Józefa Piłsudskiego starałem się zliczyć zgromadzonych w jednym czasie i miejscu generałów, zarówno wielogwiazdkowych na trybunie prezydencko-rządowej, jak i niższych, zebranych obok z wojskowymi attaché. Łącznie ogrzewało się ich w blasku władzy — silniejszym od upalnego słońca — kilkudziesięciu. Symbolicznie potwierdzało to, że uzawodowiona armia nie odstaje w poziomie ugenerałowienia, jedne wężyki na pagonach w przybliżeniu przypadają na tysiąc żołnierzy. Inną kwestią jest struktura tego korpusu, w którym tzw. fuchmistrze na stołkach resortowo-sztabowych wciąż dominują nad dowódcami liniowymi.

W niespokojnych czasach zasadne jest pytanie, jaką naprawdę siłę bojową stanowi polskie wojsko. Defilada nie udziela odpowiedzi na takie pytanie, na całym świecie podobne prężenie muskułów i puszenie piór organizuje się chwałę aktualnej władzy oraz ku pokrzepieniu serc narodu. 15 sierpnia naturalne ramy naszej wyznaczyła szerokość, a raczej wąskość Alej Ujazdowskich, czyli tradycyjnej trasy parad jeszcze z II Rzeczypospolitej. Zdecydowanie łatwiej utrzymaćrówny krok w kolumnie czwórkowej, niż na przykład w szeregach… 25-osobowych na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie.

Sobotnia uroczystość była pierwszą od 6 sierpnia okazją do wizerunkowej wspólnoty walczących ośrodków władzy.

Na trybunie stali, ale odpowiednio daleko od siebie, prezydent Andrzej Duda i premier Ewa Kopacz oraz ich ekipy — kanceliści głowy państwa oraz konstytucyjni ministrowie. Świąteczna atmosfera nakazała zimną kurtuazję, z której realnie nic nie wynikało. O trudnych sprawach oczywiście nie da się rozmawiać w świetle kamer, ale prezydent i premier żegnając się nie wykonali wzajemnie choćby drobnego gestu, zbliżającego ich do postulowanego przez obie strony spotkania. Wolą porozumiewać się przez media.

Defilada powietrzna oraz kołowo-gąsienicowa wywoływała refleksje na temat pochodzenia sprzętu. Z punktu widzenia i obronności, i rozwoju gospodarczego ogromne znaczenie ma proporcja między produkcją nie tyle formalnie krajową, ile zawierającą polską myśl techniczną — a importem. Zwłaszcza na niebie Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego wciąż silnie miesza się z dawnym Układem Warszawskim. Siły powietrzne na finał wysłały klucz F-16, ale w opinii nie tylko cywilów, lecz wielu lotników niezrównanie piękniejszy był klucz… poradzieckich MiG-29. Łza się w oku kręciła podczas parady śmigłowców — leciały poradzieckie, wycofywane Mi-8 i Mi-24 oraz bardzo dobrze służące wojsku Puszczyki i Sokoły, produkcji Świdnika. Zgodnie z decyzją MON i rządu, ta mekka polskiego przemysłu śmigłowcowego nowych maszyn polskiemu wojsku jednak już nie dostarczy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu