Prezes GPW złożył rezygnację, ale zostanie na stanowisku do końca roku. Szefem giełdy został w lipcu 2014 r., trafił tam prosto z fotela wiceministra skarbu. Wcześniej przez lata był jednym z aktywniejszych bankierów inwestycyjnych nad Wisłą. „Nie chciałbym dziś, aby giełda była uwikłana w gry polityczne” — napisał w pożegnalnym oświadczeniu.

Przypomina w nim, że jest ekspertem z rynku, który najpierw zasilił ministerstwo, a później spółkę. Kończy misję z satysfakcją i podkreśla, że akcjonariusze za czasów jego prezesury zarobili 22 proc. (wzrost wartości akcji powiększony o dywidendę).
Deklaruje też, że jego następca ma szansę zrobić z warszawskiego parkietu jeden z najsilniejszych rynków w Europie.