Spółka poprawiła wyniki, ale nie na tyle, by docenili to inwestorzy. Kurs spadł.
Ostatnie zawirowania na rynkach finansowych oraz prognozy spowolnienia gospodarczego skłoniły wielu producentów samochodów do cięcia planów produkcyjnych. W trzy wrześniowe piątki nie będzie na przykład pracowała gliwicka fabryka Opla. Czy dostawcy mają się czym martwić? Zbigniew Drzymała, prezes spółki Inter Groclin Auto (IGA), zapewnia, że nie. Przypomnijmy — w I kwartale zdobyła kontrakt z General Motors (GM) na dostawy poszyć foteli samochodowych do modelu Opel Astra IV, produkowanego m.in. w Gliwicach.
— To bardzo duża umowa, która znacząco wpłynie na wzrost naszych przychodów. Korekta produkcji w Gliwicach jest zaś na tyle niewielka, że pozwoli nam spokojniej zrealizować zamówienie — twierdzi Zbigniew Drzymała, zarazem główny akcjonariusz IGA.
Dodaje, że cięcia produkcji przez inne koncerny motoryzacyjne w niewielkim stopniu dotkną spółkę.
— Z jednej strony zmniejszyliśmy dostawy dla Renault, ale z drugiej realizujemy większe kontrakty dla Forda czy BMW. Mamy korzystne ceny — więcej powodów do obaw ma droższa konkurencja — przekonuje szef Groclinu.
Zapowiada, że na koniec roku zyski grupy mogą wzrosnąć nawet o 100 proc., do 3 mln zł.
— Zapewni to nasz kontrakt z GM oraz umowa na dostawy poszyć do ciężarówek Scanii, MAN-a i Renault. Niebawem sfinalizujemy kolejny kontrakt — wylicza Zbigniew Drzymała.
Analitycy są umiarkowanymi optymistami.
— Przejściowo wyniki spółki mogą się pogorszyć. Nie będzie to jednak proces trwały. Groclin przetrwa, tak jak przetrwał poprzednie okresy dekoniunktury w motoryzacji. Jest dla większości producentów samochodów spółką "pierwszego wyboru". Zakład na Ukrainie umożliwia obniżenie kosztów produkcji — mówi Wojciech Szymon Kowalski, analityk firmy inwestycyjno-doradczej Investcon Group.
Wyniki po półroczu rodzą jednak mieszane uczucia. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Groclin miał 619 tys. zł zysku netto, wobec 212 tys. zł przed rokiem. Jednak aż 513 tys. zł zostało wypracowane w I kwartale.
— Jest to związane z kosztami uruchomienia produkcji dla GM i dla producentów ciężarówek — twierdzi Zbigniew Drzymała.
Dementuje zarazem sugestie analityka InvestCon Group wskazującego, że powodem mniejszych zysków w II kwartale mógł być spadek marż.
Prezes Drzymała przyznaje jednak, że dotychczasowe wyniki nie są imponujące. Według niego, naprawdę dobrze powinno być w 2012 r. Firma liczy m.in. na efekty uruchomienia w połowie przyszłego roku zakładu na Ukrainie.
Wczoraj kurs spółki spadł o 3,11 proc., do 15,9 zł za akcję.